Sport.pl

Ignaczak, Bartman, Nowakowski. Co robią na boisku? [FOTO, WIDEO]

W sobotę rusza kolejny sezon siatkarskiej PlusLigi. O tytuł mistrza Polski znów powalczy dziesięć drużyn. Trofeum bronić będzie Asseco Resovia. To, że w meczu zwycięża zespół, który wygra trzy sety wie chyba każdy. Ale kto w danym zespole jest za co odpowiedzialny? Oto mały przewodnik.
Asseco Resovia - Generali Unterhaching 3:2 Asseco Resovia - Generali Unterhaching 3:2 Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Dwunastu w składzie, sześciu na boisku

Na rozkład weźmy np. mistrzów Polski i ich zespół. W ekipie trenera Andrzeja Kowala jest czternastu siatkarzy, a każdy z nich ma zupełnie różne zadania. Jest po dwóch rozgrywających, atakujących i libero, a także po czterech przyjmujących i środkowych bloku. Każdy odpowiedzialny za co innego.

W trakcie meczu do dyspozycji szkoleniowca pozostaje jednak dwunastu graczy. Jeśli wszyscy są zdrowi zazwyczaj w zespole znajduje się dwóch rozgrywających, dwóch atakujących, czterech przyjmujących, libero i trzech środkowych bloku.

Na boisku jednocześnie grać może jednak tylko sześciu siatkarzy: rozgrywający, atakujący, dwóch przyjmujących oraz dwóch środkowych. Jednego z tych ostatnich na kilka akcji zmienia zazwyczaj libero. A kto za co odpowiada?

Asseco Resovia vs Generali Unterhaching 3:2 Asseco Resovia vs Generali Unterhaching 3:2 Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Mózg drużyny

W każdym zespole bardzo ważna jest pozycja rozgrywającego. To tzw. ''mózg drużyny''. Przez tego zawodnika przechodzi praktycznie każda z akcji. To on rozdziela piłki do kolegów, wystawia. To on stara się zmylić blok rywali, by pozostałym graczom jego zespołu atakowało się łatwiej. Znakomicie jest, gdy piłka wystawiona jest dokładnie do zawodnika, a po drugiej stronie siatki skacze np. jeden rywal.

- Dla mnie najważniejszy u rozgrywającego jest charakter. Nie było dobrych rozgrywających, którzy byli spokojni, za bardzo ułożeni. Popatrzmy na Zagumnego, wcześniej Wagnera. Ja też nie byłem grzeczny. Tutaj musi być zawodnik, który nie gra schematów. Musi ryzykować, podejmować decyzję. Być też komputerowcem, analizować, gubić rywali, przechytrzać blok. Musi mieć ten błysk, przegląd pola, grać na pełnej fantazji - charakteryzuje rozgrywających Jan Such, niegdyś zawodnik i trener Resovii, który sam w latach 70-tych był odpowiedzialny za rozgrywanie piłki zarówno w rzeszowskiej ekipie, jak i w reprezentacji Polski. Dziś prowadzi pierwszoligowy zespół Campera Wyszków.

W rzeszowskiej ekipie za rozegranie odpowiadają Czech Lukas Tichacek i Maciej Dobrowolski.

Główny bombardier

W pierwszym ustawieniu, po przekątnej z rozgrywającym, występuje atakujący. Na boisku w jednym momencie jest jeden taki gracz, którego zadaniem jest kończenia akcji. Atakujący nie przyjmuje zagrywek rywali, chyba że sytuacyjnie. Zazwyczaj gra na prawym skrzydle, za wyjątkiem jednego ustawienia.

Atakujący zazwyczaj jest graczem, który zbija w meczu najwięcej razy, zarówno spod siatki, jak i zza linii trzeciego metra (tzw. drugiej linii). Przez to, że atakuje największą ilość piłek, często jest też najlepiej punktującym graczem swojej ekipy. Ma też niejednokrotnie bardzo utrudnione zadanie, bowiem większość sytuacyjnych piłek, które są bronione gdzieś w głębi boiska, jest wystawianych właśnie do niego. Musi wtedy często atakować na potrójnym bloku rywali.

- Kiedyś więcej można było w przypadku atakującego mówić o technice, dzisiaj ważniejsza jest chyba siła, co pokazał w polskiej lidze Grozer, choć i on potrafi zagrać technicznie. Przy dzisiejszej grze zespołów w obronie ważne jest, żeby taki zawodnik w najtrudniejszych momentach uderzył tak, by zawodnika w obronie cofnąć albo ''połamać mu ręce'' - opisuje atakującego trener Jan Such.

W Asseco Resovii na pozycji atakującego grać będą w tym sezonie Niemiec Jochen Schops i Zbigniew Bartman.

Przyjąć i zaatakować

Znacznie trudniejsze zadanie od atakującego mają przyjmujący, których na boisku zawsze jest dwóch. Wraz z libero odpowiadają na początek za przyjęcie serwów rywali i jak najdokładniejsze dogranie piłki do rozgrywającego. Podobnie jak rozgrywający z atakującym stoją w stosunku do siebie po przekątnej, tak aby jeden zawsze był w pierwszej linii pod siatką.

W ataku zazwyczaj zbijają z lewego skrzydła. Jest jednak wyjątek, gdy jeden z nich, w jednym ustawieniu, musi atakować z prawego skrzydła. Dzieje się tak w momencie, gdy na lewym skrzydle znajduje się atakujący. To jedyny taki moment.

Często też przyjmujący będący w obronie atakują piłkę z kombinacyjnego rozegrania, z tzw. szóstej strefy, czyli ze środka drugiej linii. Przy szybkim i precyzyjnym rozgrywającym niejednokrotnie te ataki wyglądają jak uderzenia spod siatki.

- Ważne jest, by obaj przyjmujący się uzupełniali. Można mieć jednego zawodnika, który gorzej przyjmuje, ale ma bardzo dobry atak, jak np. Mariusz Wlazły w Skrze. Drugi jednak musi być perfekcjonistą w przyjęciu. W ataku musi również grać, ale może być nieco słabszy - uważa Jan Such i dodaje: - Wspaniale jest oczywiście, gdy obaj przyjmujący potrafią atakować ''z łomotem''.

W Asseco Resovii na pozycji przyjmującego grać będą Olieg Achrem, Rafał Buszek, Amerykanin Paul Lotman i Serb Nikola Kovacević.

W ataku Piotr Nowakowski W ataku Piotr Nowakowski Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Zablokować, zaatakować

Zupełnie inne zadania na boisku mają środkowi bloku, których w wyjściowym składzie zawsze jest dwóch. Obaj środkowi na boisku to jednak rzadkość, bowiem zdarza się to tylko w momencie, gdy jeden z nich zagrywa. W innych akcjach na placu gry zostaje tylko ten, który akurat jest pod siatką. Drugiego zmienia libero.

Środkowi bloku, jak sama nazwa ich pozycji wskazuje, mają za zadanie blokować ataki rywali. Muszą rozszyfrować najpierw rozgrywającego przeciwników i ze środka siatki przemieszczać się do skrzydeł, by dołączyć z blokiem do jednego z kolegów, bądź też zostać na środku czekając na atak ich vis a vis po drugiej stronie siatki.

Środkowi jednak często też atakują z tzw. krótkiej, ze środka siatki. Środkowy znajdujący się pod siatką musi iść do ataku praktycznie w każdej akcji, piłkę dostaje rzadziej. Imitując jednak atak stara się oszukać rywala po drugiej stronie siatki, by ten skoczył do bloku do niego, a nie do kolegi na skrzydle, czy atakującego ze środka drugiej linii, do którego rozgrywający akurat pośle piłkę.

- Pozycję środkowego można najłatwiej wytrenować. Tutaj trzeba mieć wzrost i szybkość. Środkowi, jeśli jest dobre przyjęcie i wystawa, to nie mają większego problemu ze skończeniem ataków. W bloku gra się pewnymi schematami, systemami, wiadomo gdzie który z rywali atakuje i tam środkowy musi iść. Ale wiadomo, że potrzeba też tzw. ''nosa'', bo rozgrywający często zmienia wystawy i trzeba się w tym połapać - zauważa trener Such.

W rzeszowskiej ekipie na środku siatki grać będą Piotr Nowakowski, Grzegorz Kosok, Wojciech Grzyb i Łukasz Perłowski.

Asseco Resovia vs Generali Unterhaching 3:2 Asseco Resovia vs Generali Unterhaching 3:2 Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Facet od czarnej roboty

Najmniej widoczny, ale równie ważny jak cała reszta drużyny. Mowa o libero, czyli facecie od czarnej roboty. Libero na boisku może być tylko jeden i może grać jedynie w drugiej linii. Nie może atakować, zagrywać, blokować. Nie może nawet próbować skakać do bloku, bo popełniłby błąd. Na fajerwerki nie może więc sobie pozwolić.

W drugiej linii zastępuje zazwyczaj środkowego bloku, który po wykonanej zagrywce opuszcza boisko. Wraca dopiero, gdy ma iść pod siatkę. Wtedy libero ma chwilę odpoczynku, ale za chwilę zmienia kolejnego środkowego.

Jego zadanie jest niezwykle ważne, ale mało efektowne. Ma przyjmować zagrywki rywali, wspomagać kolegów przyjmujących i przechwytywać jak najwięcej serwów przeciwników. Oczywiście dogrywając je jak najlepiej do rozgrywającego. Do tego libero odpowiedzialny jest za grę w obronie, czyli podbijanie ataków przeciwników. W tym elemencie grają wszyscy zawodnicy na boisku, ale to właśnie zawodnicy libero zazwyczaj mają na swoim koncie najwięcej podbić ataków rywali.

Czasami libero musi też zastąpić rozgrywającego, gdy ten podbije zbicie przeciwnika. Wtedy często to on wystawia piłkę do kolegów. Musi jednak uważać, bo gdy odbije piłkę palcami w polu ataku (w obrębie trzech metrów od siatki), to kolega nie może jej zaatakować, gdy piłka znajduje się powyżej górnej taśmy. Wtedy popełniłby błąd. Musi więc ją tylko przebić.

Rola libero na boisku często jest niewdzięczna, bowiem trudno dostrzec każdorazowe dokładne dogranie piłki do rozgrywającego. Każda pomyłka jest za to spektakularna, bowiem złe przyjęcie daje punkt rywalom.

- To pozycja trudna do oceny, bo gdy libero nie wybroni jednej piłki to wszystkim się wydaje, że gra źle. Atakujący parę razy uderzy i jest bardziej widoczny. Libero musi przede wszystkim współpracować z zespołem, z blokiem. Indywidualiści nie mają tu pola do popisu. Tutaj trzeba nie grać pod siebie, tylko zespołowo, pokrywać pewne pole i w nim bronić - opisuje zadania libero trener Jan Such.

W Asseco Resovii na libero gra Krzysztof Ignaczak. Drugim libero jest młody Jakub Woś, który jednak częściej grał będzie w zespole z Młodej Ligi.

Asseco Resovia - Fenerbahce Stambuł 3:0 Asseco Resovia - Fenerbahce Stambuł 3:0 Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Blokuj, broń, zagrywaj

Każdy zawodnik (oprócz libero) ma dodatkowo zagrywać, blokować i bronić ataki rywali. Na zagrywkę wędruje po kolei każdy z sześciu siatkarzy podstawowego składu. Do bloku skakać mogą z kolei gracze będący pod siatką. Środkowy ''pilnuje'' zazwyczaj swojego vis a vis i ma pomagać kolegom na skrzydłach. Atakujący próbuje zatrzymywać ataki na prawym skrzydle, a przyjmujący na lewym.

Każdy z zawodników odpowiedzialny jest też za próbę podbicia ataku przeciwnika. Gdy piłka nie odbije się od bloku, a przejdzie obok niego, koledzy blokujących próbują odbić ją w polu tak, by rozgrywający zdołał wystawić ją jeszcze do innego zawodnika. Tutaj każdy z graczy ma swoją strefę, której ma pilnować. Każdy ma też asekurować swojego kolegę, gdy ten wykonuje atak, by piłka po ewentualnym bloku rywali nie wpadła w boisko.

- Częściowo teraz wraca się do starych czasów, gdy każdy zawodnik musiał umieć wszystko, może poza rozegraniem. Dalej jest specjalizacja, ale już w systemie gry, kto i gdzie ma stać w obronie, gdzie iść do ataku - mówi Jan Such.

Trenerem pozostaje Andrzej Kowal Trenerem pozostaje Andrzej Kowal Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja

Stać z boku, dowodzić...

Całością zespołu kieruje z boku trener. To on odpowiada za przygotowanie zespołu, wybór zawodników do składu, taktykę gry. On też może dokonywać zmian, sześciu w secie. Jednego zawodnika nie może jednak zmienić więcej niż raz w danej partii.

Trener może wpływać na grę zespołu w trakcie meczu właśnie przez zmiany, a także prosząc o dwie 30 sekundowe przerwy na set. Poza tym może stać w pobliżu boiska i stąd dowodzić zespołem. Niewielki ma jednak wpływ na to, czy zawodnicy wypełniają jego założenia.

Trenerowi pomaga asystent, który siedzi na drugim krzesełku. Nie ma jednak prawa chodzić obok ławki, interweniować. Ma pomagać pierwszemu szkoleniowcowi. A ten może liczyć także na statystyków, którzy na bieżąco analizują grę rywali, a także swojego zespołu. Często dzięki nim w trakcie spotkania zmienia się taktyka gry.

- Pozycja trenera w zespole zależy od doświadczenia, posłuchu. Musi być zaufanie. Gdy wszystko wychodzi zawsze jest dobrze. Są kłopoty wtedy, gdy zespół przegrywa - mówi trener Such. - Najważniejsze jest to, by dużo analizować, rozmawiać z zawodnikami, przekonywać ich do tego co mają robić, a nie nakazywać - dodaje.

Pierwszym trenerem Asseco Resovii jest Andrzej Kowal, jego asystentem Marcin Ogonowski. Statystykami są Michał Mieszko Gogol i Sergiusz Ruszel.

Jak orkiestra

Jeśli każdy z zawodników wraz z ekipą trenerską wiedzą co mają robić na boisku i wykonują to odpowiednio, zespół może wygrywać mecz za meczem. Jak w dobrej orkiestrze grać musi każdy. Jeden słabszy element może często być przyczyną porażki. No chyba, że trener ma na ławce rezerwowych kogoś, kto może go zastąpić.

- To musi być kolektyw. Jeżeli jeden zawodnik będzie chciał pokazać, że jest najlepszy, wtedy może rozwalić wszystko. Inni nie będą wiedzieli co robić. Żeby wygrywać musi działać cała maszyna. Tylko wtedy można zwyciężać - podaje receptę na sukces trener Jan Such.

Do zwycięstwa przyłożyć się musi każdy. A wtedy można świętować sukcesy, tak jak w poprzednim sezonie świętowali mistrzostwo Polski siatkarze Asseco Resovii. Czy w tym roku powtórzą wynik?

Więcej o: