P. Prędota po remisie z Orłem Przeworsk: Jest rozczarowanie, ale tragedii nie ma

Remis 1:1 z Orłem Przeworsk znów oddalił od pierwszego miejsca drużynę trzecioligowej Stali Rzeszów. Biało-niebiescy mogą pluć sobie w brodę, bo mecz z Orłem powinni wygrać bez większych problemów.

Chcesz wiedzieć wszystko o Stali Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie byli faworytem środowego spotkania. Mieli z niżej notowanym rywalem wygrać bez większych problemów i nasłuchiwać wieści z Krosna, gdzie Karpaty podejmowały Izolatora Boguchwała. Biało-niebiescy nieoczekiwanie zremisowali. Na bramkę Doriana Buczka odpowiedział Sebastian Brocki. W drugiej połowie, mimo ataków, stalowcy nie zdołali wbić zwycięskiego gola. Nie pomogła nawet gra przez blisko pół godziny z przewagą jednego zawodnika. - Zabrakło precyzji, szczęścia i wyobraźni. Do tego bramkarz Orła [Daniel Furtak - przyp. red.] miał "dzień konia" - powiedział po zremisowanym 1:1 meczu z Orłem Przeworsk napastnik Stali Rzeszów, Piotr Prędota.

Remis nie urządza Stali, która na trzy kolejki znów musi odrabiać straty do Karpat. Zespół z Krosna wygrał bowiem z Izolatorem 1:0 i ma dwa punkty więcej. Obie drużyny muszą też spoglądać za siebie, bo wciąż w walce o pierwsze miejsce liczą się Resovia i Motor Lublin. - Jeszcze nie wszystko stracone. Biczowanie siebie po meczu z Orłem na pewno nie pomoże. Trzeba wygrać kolejne spotkania. Oczywiście jest rozczarowanie stratą punktów, ale tragedii nie ma - dodał Prędota.

W niedzielę Stal czeka wyjazd do Świdnika i mecz z miejscową Avią (godz. 17). Dzień wcześniej Karpaty w Lublinie zmierzą się z Motorem. - Motor zwietrzył szansę na pierwsze miejsce. Jeśli wygra zbliży się do Karpat na dwa punkty. A wiosną na własnym boisku Motor wszystko wygrał. Stawiam na gospodarzy - zakończył napastnik biało-niebieskich.