Stal Rzeszów nie zagra w I lidze. Handel licencją a nie fuzja

- "Mieliśmy do czynienia nie z próbą połączenia dwóch klubów, lecz z ordynarną transakcją handlową. Jakim cudem ktoś pomyślał, że to się uda?" - tak o umowie Stali Rzeszów z Flotą Świnoujście odnośnie wykupienia pierwszoligowej licencji pisze serwis weszlo.com.

Chcesz wiedzieć wszystko o Stali Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Przypomnijmy, że Stal Rzeszów, która w poprzednim sezonie, w obliczu reformy drugoligowych rozgrywek spadła do III ligi, chciała w nadchodzących rozgrywkach grać na zapleczu ekstraklasy. W minioną sobotę działacze rzeszowskiego klubu doszli do porozumienia z działaczami pierwszoligowej Floty Świnoujście odnośnie wykupienia licencji. "Wyspiarze" byli gotowi ją sprzedać, by pokryć długi (600 tysięcy złotych wobec Urzędu Skarbowego). Podpisano wstępne porozumienie, na mocy którego Stal w miejsce Floty miała zagrać w I lidze i przejąć piłkarzy oraz sztab szkoleniowy z ważnymi kontraktami. Ostatecznie sprawę 22 lipca zastopował Polski Związek Piłki Nożnej, który nie zgodził się na grę rzeszowskiej drużyny w I lidze (więcej tutaj).

W mediach zrobił się szum. Serwis weszlo.com dotarł do dokumentów, jakie mieli podpisać przedstawiciele obu klubów. Licencja kosztować miała Stal nie jak pisano od 500 do 700 tysięcy złotych, a 1,3 mln zł plus VAT. Jak czytamy dalej, miała być to transakcja handlowa, a nie fuzja. - "Mieliśmy do czynienia nie z próbą połączenia dwóch klubów, lecz z ordynarną transakcją handlową. Jakim cudem ktoś pomyślał, że to się uda?" - pyta serwis weszlo.com, dodając po chwili. - "Naprawdę trzeba być niespełna rozumu, by stworzyć taki dokument, a jednocześnie nie zapoznać się z podstawowymi przepisami. Między innymi takimi, że licencją nie można handlować. Zasięgnęliśmy opinii w KL i dowiedzieliśmy się, że na sto procent Stal Rzeszów nie otrzymałaby licencji na pierwszą ligę."