Trener Developres po meczu z Budowlanymi: Porażka boli podwójnie

Dziesiątą porażkę w obecnym sezonie ORLEN Ligi poniosły siatkarki Developresu SkyRes Rzeszów. W niedzielę podopieczne trenera Marcina Wojtowicza w 13. kolejce ekstraklasy musiały uznać wyższość Budowlanych Łódź, z którymi przegrały 0:3.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



- Budowlani okazali się lepszą i bardziej doświadczoną drużyną - rozpoczął pomeczową konferencję prasową trener Developresu SkyRes Rzeszów. Jego zespół mógł w Łodzi pokusić się o wygraną i tym samym przerwać serię wyjazdowych niepowodzeń. Rzeszowianki w tym sezonie na obcym terenie zdołały ugrać tylko seta. W meczu z Budowlanymi zabrakło jednak im doświadczenia w kluczowych momentach każdego z trzech setów. Potwierdziły to statystyki, które były niemalże wyrównane w każdy elemencie. Poza błędami własnymi, których więcej popełniły przyjezdne. - Mecz pokazał, że statystyki nie grają. Dotrzymywaliśmy rywalkom kroku, ale znów przegraliśmy i nie wywozimy z Łodzi punktów. To boli podwójnie, bo radziliśmy sobie nieźle, jednak zanotowaliśmy kolejną porażkę. Mieliśmy apetyt, by nawet wygrać, choć do tej pory w halach rywali wywalczyliśmy zaledwie jednego seta. Naszym celem było urwać choć jedną partię i wtedy pomyśleć o czymś więcej. Pokazaliśmy się z dobrej strony, ale brak punktów smuci. Mamy już dość ładnych porażek - stwierdził Wojtowicz

Rzeszowski zespół po dwóch przegranych kolejno do 20 i 22 setach, w trzecim był bardzo blisko przedłużenia meczu. Nie wykorzystał jednak trzech piłek setowych i ostatecznie przegrał tę odsłonę na przewagi do 25. - Szkoda trzeciego seta. Gdybyśmy wygrały tę partię, mecz mógłby potoczyć się całkowicie inaczej - nie kryła rozczarowania Karolina Filipowicz, kapitan Developresu.

Więcej powodów do radości miała Magdalena Śliwa z zespołu Budowlanych. Kapitan łódzkiej drużyny przyznała jednak, że nie był to najlepszy mecz w wykonaniu gospodyń. - Nareszcie wygrałyśmy za trzy punkty i to u siebie. Nie prezentowałyśmy jednak tak dobrego stylu jak w ostatnich przegranych setach. Tego jednak nikt nie będzie pamiętał, a wynik poszedł w świat. Być może to było spowodowane przerwą świąteczną i potem trudnymi treningami, które mają zaprocentować w przyszłości. Tak naprawdę to same się męczyłyśmy ze sobą. Wykazałyśmy się jednak w najważniejszych momentach blokiem i zimną krwią. Wierzę, że od Nowego Roku wszystko pójdzie nam lepiej, niż dotychczas - zaznaczyła Śliwa.

Z wygranej cieszył się też Błażej Krzyształowicz, opiekun Budowlanych. - Długo czekaliśmy na taką wygraną. Ktoś wyliczył, że w Atlas Arenie nie wygraliśmy od lutego. Trochę czasu więc zleciało. Cieszę się, że po serii sześciu porażek i braku wygranej u siebie w końcu zwyciężyliśmy. Musieliśmy się męczyć, by wygrać 3:0. Nie był to łatwy i przyjemny mecz, ale ciężka walka. Oby tak dalej - zakończył trener łódzkiej drużyny.