Sport.pl

M. Wojtowicz, trener Developresu, po wygranej z Legionovią: Bardzo liczyliśmy na komplet punktów

Po trzech z rzędu porażkach w Orlen Lidze zespół Developresu SkyRes Rzeszów wreszcie sięgnął po zwycięstwo. W czwartek w hali Podpromie pokonał 3:0 drużynę Legionovii Legionowo.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Obie drużyny nie ukrywały, że w czwartkowym spotkaniu w hali Podpromie celują w komplet punktów. Zespół Developresu SkyRes Rzeszów chciał przełamać serię trzech z rzędu porażek. Siatkarki Legionovii Legionowo chciały natomiast udowodnić, że ubiegłotygodniowa wygrana w Łodzi z Budowlanymi (3:2) nie była przypadkiem.

Stawka była więc duża i to było widać po obu drużynach. Sporo było nerwowości w poczynaniach jednych i drugich. Szwankowało przyjęcie, szczególnie w Legionovii. Zespół Macieja Kosmola przyjmował na poziomie zaledwie 25 proc. Do tego nie podejmował większego ryzyka w ataku, co zaważyło na wyniku. - Myślę, że Developres zasłużenie zwyciężył. Był lepszy w ataku, co przekładało się na liczbę zdobywanych punktów. W każdym elemencie zespół Developresu podejmował duże ryzyko, i to się opłacało. Czy to na zagrywce, czy w ataku. My nie potrafiliśmy się przeciwstawić dobrej zagrywce. Może nie popełnialiśmy dużo błędów, ale tego ryzyka w ataku nam brakowało. Przez to w ważnych momentach nie zdobywaliśmy punktów - skomentował porażkę 0:3 szkoleniowiec drużyny z Legionowa.

- Nie ukrywam, że przyjeżdżałyśmy tutaj po zwycięstwo. Nie wiem tak naprawdę, co zaważyło na tym, że przegrałyśmy. Nie chcę się tłumaczyć problemami zdrowotnymi, bo każdy je ma. Zespół z Rzeszowa zagrał na bardzo wysokiej skuteczności w ataku i ciężko się grało. Gratuluję zwycięstwa i przepraszam za naszą postawę. Szczególnie kibiców, którzy przyjechali do Rzeszowa - dodała z kolei kapitan Legionovii Magdalena Piątek.

Ze zwycięstwa cieszył się natomiast Marcin Wojtowicz. Trener rzeszowianek po meczu mógł odetchnąć z ulgą po pierwszej, historycznej wygranej w ekstraklasie. - To był ciężki mecz, bo tak naprawdę bardzo liczyliśmy, że w końcu w naszym czwartym meczu w historii gry w Orlen Lidze zdobędziemy komplet punktów. Od początku meczu było dużo nerwowości. Wszystkim nam zależało na tym, aby pokazać się jak najlepiej i ugrać trochę więcej, niż nam się to udało z Budowlanymi Łódź [porażka 2:3 - przyp. red.]. Bardzo gratuluję dziewczynom. Duże słowa uznania należą się za trzeci set, gdzie przegrywaliśmy 19:21 i wygraliśmy końcówce, co było do tej pory naszą piętą achillesową. Zagrały to, co ćwiczymy na treningach, i myślę, że nasza gra jeszcze będzie szła do przodu - podsumował spotkanie opiekun beniaminka.



Więcej o: