Sport.pl

Developres SkyRes - Budowlani Łódź 2:3. "Pierwsze dwa sety nam nie wyszły"

- Szkoda, że tak późno weszłyśmy w mecz. Dobrze, że w dwóch kolejnych zagrałyśmy na lepszym poziomie - mówiła kapitan Developresu SkyRes Rzeszów Karolina Filipowicz po przegranym 2:3 spotkaniu z Budowlanymi Łódź.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianki co prawda uległy rywalkom, ale dwa wygrane sety i tak były sporą niespodzianką. Równocześnie siatkarki z Rzeszowa zainkasowały pierwszy punkt w OrlenLidze. - Szkoda trochę tie-breaka, ale to już nieważne. Na pewno wyciągniemy wnioski - dodawała starsza z sióstr Filipowicz. Sporo od niej starsza Magdalena Śliwa także była zadowolona. Kapitan Budowlanych cieszyła się, że udało się im wygrać ten mecz. - Po tym, co zaprezentowałyśmy w trzecim i czwartym secie, to trzeba się cieszyć z wygranej, bo zaczynało być niewesoło. Straciłyśmy pewność, a Developres zagrał odważniej w zagrywce i w ataku. Myślę, że kilka drużyn może tu pogubić punkty - zauważyła jedna z bardziej doświadczonych siatkarek OrlenLigi.

Stratę dwóch setów wziął na siebie szkoleniowiec łodzianek Adam Grabowski. W trzeciej partii zmienił on właśnie Śliwę na Emilię Kajzer. - Nie zagrała źle, ale przyznaję się do błędu. Niepotrzebnie robiłem tę zmianę. Złamałem swoją zasadę, że jadącego samochodu się nie naprawia, on ma dojechać do końca. Trzeba się cieszyć, że wygraliśmy, choć oddaliśmy jeden punkt - kręcił głową. Szkoleniowiec Budowlanych miał jednak trudną sytuację. Dwie jego zawodniczki nie przyjechały nawet do Rzeszowa, a Sanja Popović nie odbyła z zespołem żadnego treningu. Dodatkowo na uraz narzekała Gabriela Polańska. - To nie może być wytłumaczenie - dodał Adam Grabowski.

Z kolei trener Developresu SkyRes żałował nieco, że jego podopieczne nie poszły za ciosem w piątej partii. - Rywalki zagrały dużo lepiej. My nie możemy odpuszczać, przestrzegałem zawodniczki, że mecz się nie skończył. Tydzień temu w meczu z Chemikiem po wygranym secie cieszyliśmy się, jakbyśmy wygrali mecz, teraz po zdobyciu punktu było podobnie. Trochę odpuściliśmy, ale brakuje nam jeszcze tego doświadczenia. Potencjałem zespół z Łodzi nas przewyższa, a my możemy zrobić coś zaangażowaniem, młodzieńczą fantazją, ale nie wszystko - wyliczał. - Źle zaczęliśmy, nie mieliśmy żadnego punktu zaczepienia. Nie wyprowadzaliśmy żadnej składnej akcji. Dopiero po dwóch setach zaryzykowaliśmy, nie mieliśmy już nic do stracenia i to się udało. Zmieniliśmy taktykę w ataku i to się opłaciło - dodał Wojtowicz.



Więcej o: