Developres rozpoczyna sezon w ORLEN Lidze. "Stać nas na niespodzianki"

- W każdym meczu mamy grać swoją siatkówkę i zobaczymy, dokąd ona nas zaprowadzi - mówi przed piątkową inauguracją Orlen Ligi trener Developresu SkyRes Rzeszów Marcin Wojtowicz.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



W piątek siatkarki Developresu SkyRes Rzeszów zainaugurują sezon w ORLEN Lidze. Beniaminka, dla którego będzie to pierwszy, historyczny sezon w ekstraklasie, czeka trudne zadanie. Los nie oszczędził rzeszowskiej drużyny, która już na początku rozgrywek zmierzy się z mistrzem Polski - Chemikiem Police. Do Rzeszowa zawita zespół z najlepszymi polskimi zawodniczkami. W drużynie włoskiego szkoleniowca Giuseppe Cuccariniego aż roi się od reprezentantek Polski. Katarzyny Gajgał-Anioł, Anny Werblińskiej, Marioli Zenik, Agnieszki Bednarek-Kaszy, Aleksandry Jagiełło, Katarzyny Mróz czy w końcu Małgorzaty Glinki-Mogentale przedstawiać kibicom kobiecej siatkówki nie trzeba. Nie wspominając już o reprezentantkach Serbii (Mai Ognejović, Any Bjelicy, Stefany Veljković, Sanji, Malagurskiej), których zabraknie w piątkowym starciu na Podpromiu, z powodu trwających we Włoszech mistrzostw świata kobiet. - Mimo że Chemik przyjedzie osłabiony, to i tak będzie faworytem. Dobrze będzie jednak zmierzyć się z takim zespołem na początku sezonu. Fajnie byłoby sprawić niespodziankę, ale czeka nas trudne zadanie. Rywala się nie boimy. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. W tym meczu każdy wygrany set będzie ważny - mówi środkowa Developresu Katarzyna Warzocha.

- Im lepszy przeciwnik tym bardziej się motywuję. Dla mnie, ale podobnie też dla koleżanek, bez znaczenia jest to, kto stanie po drugiej stronie siatki. Chcemy zagrać swoją siatkówkę i zobaczymy, na ile to wystarczy. Na pewno nie poddamy się już przed meczem - zapowiada z kolei atakująca Paula Szeremeta.

Początek meczu o godz. 18. Transmisja w Polsacie Sport.

ROZMOWA Z

MARCINEM WOJTOWICZEM,

trenerem Developresu SkyRes Rzeszów

Tomasz Błażejowski: Czuć już w zespole zbliżającą się inaugurację Orlen Ligi? W piątek po raz pierwszy w historii Developres SkyRes Rzeszów zagra w ekstraklasie.

Marcin Wojtowicz (trener Developresu SkyRes Rzeszów): Wydaje mi się, że tak, ale jest to pozytywny stres, jak przed każdym kolejnym meczem. Dla mnie osobiście każde spotkanie jest świętem i bardzo to uczucie lubię. Nie mogę się doczekać meczu z Chemikiem.

Za zespołem dwa miesiące przygotowań. Zawodniczki same podkreślały, że łatwo nie miały.

- Fakt, był to ciężki okres przygotowawczy, ale nie różnił się on bardzo od tego sprzed roku. Zrealizowaliśmy sto procent planu, jaki sobie założyliśmy. Wiadomo, że to nie jest wszystko, co byśmy chcieli zrobić, bo co rusz wychodzą nowe rzeczy, pomysły i możliwości. Będziemy stopniowo próbowali robić krok naprzód, tak aby nasza gra wyglądała coraz lepiej.

Dwa tygodnie przed startem Orlen Ligi w Rzeszowie rozegraliście turniej z udziałem czterech innych ekstraklasowiczów. Wówczas były dobre, ale też gorsze momenty w grze, na co zresztą zwróciłeś uwagę. Błędy, jakie popełniał zespół, udało się wyeliminować?

- Wyciągnęliśmy wnioski po tym turnieju. Błędy wynikały głównie ze stresu meczowego. Chęci pokazania się. One nie powtarzały się na treningach, gdy dziewczyny były spokojne i maksymalnie skoncentrowane. Po prostu czasami za bardzo chcą. Wydaje mi się, że trzeba dać zawodniczkom trochę cierpliwości i powinno być dobrze.

Mistrzem Polski w pierwszym sezonie nie zostaniecie. Czego jednak oczekujesz od zespołu w rozpoczynających się rozgrywkach?

- Nie zakładam konkretnego miejsca. W środę na konferencji prasowej w ratuszu padły ze strony prezesa Rafała Mardonia deklaracje o dziesiątym czy dziewiątym miejscu. Myślę, że spokojnie te lokaty są w naszym zasięgu. Chciałbym, aby to było realne. Ja natomiast mam ambicję na więcej. Każdy z nas musi podchodzić do każdego meczu z chęcią zwycięstwa. Punkty będziemy liczyć później. W każdym spotkaniu mamy grać swoją siatkówkę i zobaczymy, dokąd ona nas zaprowadzi. Myślę, że stać nas na kilka niespodzianek.

Najlepiej zacząć wygrywać od początku. Z osłabionym Chemikiem Police.

- Tak, ale ten osłabiony Chemik to wciąż drużyna z ogromnym potencjałem. Musimy twardo stąpać po ziemi i raczej skoncentrować się na sobie. Jeśli po meczu w piątek zejdziemy z parkietu i nie będziemy sobie w stanie nic zarzucić, to wynik, choć też bardzo ważny, zejdzie na dalszy plan.

Zwycięstwo w takim spotkaniu na pewno podniosłoby morale zawodniczek, dla większości których będzie to debiut w ekstraklasie.

- Oczywiście, że tak. Mówię jednak, że musimy mocno stąpać po ziemi. Mamy zagrać jak najlepsze spotkanie. Jeśli wygramy, to będzie wspaniale.

W takim meczu największe rezerwy tkwić mogą w psychice zawodniczek. Pokazały to play-offy w zeszłym sezonie. Teraz wyzwanie jest o wiele większe. Przyjeżdża mistrz Polski w debiucie. Mecz pokaże telewizja Polsat Sport. Presja na zawodniczkach będzie duża.

- Rok temu była trochę inna sytuacja. Oprócz spraw czysto sportowych wdarły się też inne rzeczy. To trochę zaburzyło naszą grę. W dalszym ciągu jesteśmy jednak drużyną, która ma charakter i potrafi grać dobrą siatkówkę. Jesteśmy beniaminkiem, dziewczyny nie stanowiły o sile drużyny na takim poziomie i zobaczymy, jak ten debiut nam wyjdzie. O zespół się nie boję.

Developres to jedna z najniższych drużyn w Orlen Lidze. Nie obawiasz się, że tego wzrostu może trochę brakować? Widać to było choćby podczas turnieju na Podpromiu w meczach z Muszynianką czy z Łodzią.

- No tak, ale są też drużyny podobne wzrostowo do nas. Wiadomo, że kluby posiadające trochę większe budżety dbają nie tylko o walory techniczne zawodniczek, ale też o warunki fizyczne, bo one też odgrywają dużą rolę. Mnie jednak to nie spędza snu z powiek. Każdy trener musi dopasować styl gry do tych zawodniczek, jakie ma w zespole.

To na zakończenie tradycyjne pytanie o zakład. W poprzednim sezonie powiedziałeś, że w przypadku awansu wejdziesz do stawu przy hali Łuczniczka w Bydgoszczy. Co zrobi Marcin Wojtowicz na koniec pierwszego sezonu w Orlen Lidze?

- W Bydgoszczy moje wejście do stawu nie było planowane (śmiech ). Dopiero przed meczem z Karpatami powiedziałem, że jak awansujemy, to wówczas wejdę do wody. Na obecny sezon zakładu z prezesem nie mam. Na razie, bo może wymyślę znów coś w trakcie rozgrywek (śmiech ).



Więcej o: