M. Wojtowicz, trener Developresu: Odbiliśmy się od ściany

- Cały czas powtarzaliśmy sobie, że wszystko jest w naszych rękach i to my decydujemy o końcowym wyniku. To chyba przekonało wszystkich - mówił po wygranym 3:2 meczu nr 4 z Karpatami Krosno trener Developresu Marcin Wojtowicz.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowski zespół był o krok od pożegnania się z fazą play-off. W czwartym meczu półfinału z Karpatami Krosno przegrywał 0:2 w setach i wszystko wskazywało, że siatkarki Marcina Wojtowicza nie zdołają się podnieść.

Szkoleniowiec zdecydował się jednak na zmiany w wyjściowej szóstce. Adrianna Szady i Magdalena Jagodzińska pojawiły się na boisku i odmieniły grę Developresu, który wygrał trzy kolejne partie i tym samym wyrównał stan rywalizacji w walce o finał ligi. O tym, kto zagra z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, zadecyduje więc piąty mecz. A ten rozegrany zostanie w Rzeszowie już w sobotę o godz. 18.



Rozmowa z Marcinem Wojtowiczem:

Tomasz Błażejowski: To był prawdziwy horror. Przegrywacie 0:2 w setach i tak na dobrą sprawę trudno było przypuszczać, że uda się drużynie podnieść?

Marcin Wojtowicz (trener Developresu): Dwa pierwsze sety zagraliśmy tak jak trzy poprzednie mecze z Karpatami. Za mało było pewności siebie i przez to nasze akcje się nie zazębiały. Od trzeciej partii zaczęliśmy już grać bardzo dobrze. Zmieniliśmy wyjściową szóstkę. Pojawiły się Ada Szady i Magda Jagodzińska, które zostały bohaterkami tego meczu. Chciałbym też pochwalić całą drużynę, bo wygrywamy i przegrywamy razem.

Co powiedział pan dziewczynom po przegranym drugim secie?

- Generalnie cały czas wierzyliśmy w sukces. Cały czas powtarzaliśmy sobie, że wszystko jest w naszych rękach i to my decydujemy o końcowym wyniku. To chyba przekonało wszystkich. Szacunek dla dziewczyn, za charakter.

Atmosfera była napięta. Nie tylko na boisku, ale też na trybunach.

- Jeśli miało być widowisko marzeń, to się z tym nie zgadzam. Rzeczy, które usłyszeliśmy od kibiców, mogły same w sobie być mobilizacją. Cały czas było duże ciśnienie. Ważne, że dziewczyny wytrzymały psychicznie, poradziły sobie, choć byliśmy set od wypadnięcia z rywalizacji. Odbiliśmy się od ściany i wydaje mi się, że w trzech ostatnich setach zagraliśmy bardzo zdecydowanie i zasłużenie wygraliśmy.

Po trzecim, wygranym secie z zespołu zeszło ciśnienie i od razu zaczął funkcjonować tak jak powinien.

- Presja była cały czas. Myślę, że tym spotkaniem wróciliśmy do takiej dyspozycji, jaką Developres prezentował przez większość sezonu. Do tej pory w rywalizacji z Karpatami czegoś brakowało. Wydaje mi się, że ta wygrana będzie takim impulsem. Da nam kopa, dzięki któremu udowodnimy, że trzeba się z nami liczyć.

Przed decydującym pojedynkiem w sobotę to wy macie teraz przewagę psychologiczną?

- W rywalizacji z Karpatami trudno o takim komforcie psychologicznym mówić. Piąty mecz zadecyduje. Wszystko urwie się po ostatnim gwizdku. Musimy do tego spotkania podejść jak do tych trzech ostatnich setów i pokazać swoją siatkówkę.

Przed sobotnim meczem będzie miał pan pozytywny ból głowy. Ada Szady i Magda Jagodzińska dały bowiem sygnał, że mogą pokierować grą z dobrym skutkiem.

- Za takim bólem głowy tęskniłem. Ada i Magda zgłosiły akces do pierwszej szóstki i nie można tego ignorować. O tym, na kogo postawię w sobotę, zadecyduje dyspozycja dnia. Postawię na te dziewczyny, które będą się najlepiej prezentowały.