Agata Karczmarzewska-Pura: Wspomnienia wróciły

- Rzeszów to miasto z tradycjami. Na siatkówkę przychodzi tutaj naprawdę dużo kibiców. Życzę dziewczynom z Developresu, aby awansowały do Orlen Ligi - mówi Agata Karczmarzewska-Pura, przyjmująca Pałacu Bydgoszcz, który w środę w VI rundzie Pucharu Polski odpadł po meczu z Developresem Rzeszów.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Agata Karmarzewska-Pura pierwsze kroki w siatkówce stawiała w Zelmerze Rzeszów. Z tego klubu trafiła do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu, a później choćby do Muszynianki Fakro Muszyna, MKS-u Dąbrowa Górnicza czy Pałacu Bydgoszcz. Przyjmująca, która w środę miała okazję wrócić do rodzinnego miasta i do dawnego liceum, ma za sobą również 87 meczów w reprezentacji Polski oraz grę m.in. w Rosji i Włoszech. Jak podkreśliła, po przegranym meczu z Developresem 0:3 od czasu jej wyjazdu dużo się zmieniło.



Rozmowa z Agatą Karczmarzewską-Purą:

Tomasz Błażejowski: Developres Rzeszów nie pozostawił złudzeń Pałacowi w rewanżu. Przegrywacie 0:3. Momentami chyba nie wierzyła pani w to, co działo się na parkiecie?

Agata Karmczarzewska-Pura (przyjmująca Pałacu Bydgoszcz): Naprawdę nie wiem, co się stało. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć tego, co działo się po naszej stronie siatki. Gratuluję drużynie z Rzeszowa. Dziewczyny zagrały poprawnie, odważnie, na takiej młodzieńczej fantazji.

To sentymentalny powrót do Rzeszowa. Był czas na odwiedziny rodziny i znajomych?

- Bardzo miło było tutaj wrócić i zagrać w Rzeszowie, spotkać się z rodziną. Moi rodzice i siostra tutaj mieszkają. To moje miasto. Tutaj też chodziłam do liceum. Nie da się ukryć, że wspomnienia wróciły.

Coś się zmieniło w IV LO? Odwiedziła pani swoją klasę?

- Odnalazłam tablicę pamiątkową mojej klasy. Co prawda mnie tam nie ma, ponieważ po 2,5 roku przeniosłam się do SMS-u Sosnowiec. Bardzo dużo się od tego czasu zmieniło. Przede wszystkim nie było tej ładnej hali. W szkole natomiast musiałam się mocno rozejrzeć, aby przypomnieć sobie stare kąty (śmiech ).

Przy okazji pewnie wróciły wspomnienia z gry w Zelmerze Rzeszów, którego jest pani wychowanką?

- Dokładnie tak. I tutaj należy się ukłon w stronę trenerów Piotra Szeteli i Zbigniewa Barszcza. Byli bardzo wytrwali w przekonaniu mnie do gry w siatkówkę, przed którą broniłam się nogami i rękami. Nie chciałam grać. Dzięki ich wytrwałości mogłam wrócić do Rzeszowa.

Cieszy pewnie więc fakt, że kobieca siatkówka za sprawą Developresu Rzeszów odżyła w tym mieście?

- Widzę, że powstał tutaj bardzo fajny zespół. Rzeszów to miasto z tradycjami. Na siatkówkę przychodzi tutaj naprawdę dużo kibiców. Życzę dziewczynom z Developresu, aby awansowały do Orlen Ligi, bo to miasto zasługuje na siatkówkę na najwyższym poziomie.

Gdy pani zaczynała grę w siatkówkę, takiej drużyny na tym poziomie nie było.

- Niestety. Wtedy były inne czasy. Na przykładzie naszej młodzieży teraz młode zawodniczki mają naprawdę szklarniane warunki. Czują się jak pączki w maśle. Powinny się cieszyć, że w wieku 19 lat mają możliwość gry w Orlen Lidze. Wcześniej o wiele trudniej było się przebić

Pałac to już 13. klub w pani karierze. Grała pani m.in. w Rosji i we Włoszech. To była dobra lekcja siatkówki?

- Były to trudne wyjazdy. W przeciwieństwie do polskich realiów, tam bardzo wymaga się od obcokrajowców. Nie jest tak, że jak ktoś jest z zagranicy, to od razu zagwarantowane ma miejsce w szóstce. Najpierw trzeba ciężką pracą udowodnić, że zasługuje się na grę.

Jest szansa, że Developres w przyszłym sezonie zagra na parkietach Orlen Ligi. Pani zdaniem stać go na dobrą grę w ekstraklasie?

- To bardzo waleczny zespół, który namieszałby w Orlen Lidze. Dziewczyny mają serce do gry, a to już dużo. Nie trzeba być tylko wysokim i wbijać w parkiet przysłowiowe gwoździe. Ciężko mi jednak ocenić rzeszowską drużynę z perspektywy ostatniego miejsca w tabeli. Na pewno jakieś wzmocnienia na przyjęciu musiałyby nastąpić, choćby dlatego, że w Orlen Lidze zagrywka jest o wiele trudniejsza.

Gdyby pojawiła się oferta z Developresu, wróciłaby pani do Rzeszowa?

- Jeśli będzie taka propozycja, to na pewno ją rozważę. Z mojej strony jestem otwarta na rozmowy.



Więcej o: