Stal Rzeszów - Lokomotiv Daugavpils 47:43. "Nie trafiliśmy w biegi nominowane"

- Popełniliśmy za dużo błędów. Na własnym torze to się nie może zdarzyć - mówił po zwycięstwie nad Lokomotivem Daugavpils trener Stali BETAD Leasing Rzeszów Janusz Ślączka. Rzeszowianie wygrali 47:43, ale nie udało im się wywalczyć punktu bonusowego.

Chcesz wiedzieć wszystko o żużlowcach Stali Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Osłabiony Lokomotiv, który do Rzeszowa przyjechał tylko w sześcioosobowym składzie obronił 15-punktową przewagę z pierwszego meczu i zdobył bonus. Stal przed biegami nominowanymi prowadziła 12 punktami i miała szanse na pełną pulę. Dwie ostatnie gonitwy przegrała jednak podwójnie. - Celem była wygrana, ale jeśli pojawiła się szansa na bonus, to walczyliśmy o niego do końca. Niestety nie trafiliśmy z biegami nominowanymi - żałował później trener Ślączka. - W pierwszej odsłonie tego wyścigu Dawid Lampart wyjechał normalnie, więc mogliśmy go wygrać. Później pojechałem za szeroko - tłumaczył słabszy ostatnie bieg Karol Baran, najlepszy z rzeszowian. - Nie możemy popełniać tylu błędów na własnym torze - dodał.

Zawiedli szczególnie doświadczeni Maciej Kuciapa i Anglik Scott Nicholls. - Scott miał nowe silniki, które nie spisywały się najlepiej. Maciek też czegoś szukał w sprzęcie. Ale każdy pogubił punkty - mówił Ślączka.

- Wszyscy widzieli, w jakim składzie przyjechaliśmy na ten mecz. Mieliśmy inne plany, ale wyszło jak wyszło. Dziękuję moim zawodnikom za to, że pokazali charakter - stwierdził z kolei Nikołaj Kokin trener Łotyszy.