Sport.pl

Żużla może zabraknąć w Rzeszowie. Czy miasto pomoże?

Stypa zamiast obchodów 65-lecia istnienia sekcji żużlowej w Rzeszowie? To scenariusz całkiem realny. Spółkę Speedway Stal Rzeszów S.A. może przejąć klub z Ostrowa Wielkopolskiego. A to oznacza, że kibice w Rzeszowie nie zobaczą drużyny w sezonie 2016. Klub zwrócił się o pomoc do prezydenta Tadeusza Ferenca.

Chcesz wiedzieć wszystko o Stali Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Przyszłość rzeszowskiego żużla wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania. Klub ma problemy finansowe. Zawodnikom zalega pieniądze za poprzedni sezon. Dług wynosi ponad 2 mln złotych. Przez brak pieniędzy Stal musiała pożegnać się z występami w PGE Ekstralidze, choć utrzymała się w niej wygrywając baraż. Działacze, na czele z prezesem spółki Speedway Stal Rzeszów S.A. Andrzejem Łabudzkim robią wszystko, by zespół wystartował na zapleczu ekstraklasy, w Nice Polskiej Lidze Żużlowej. Problem w tym, że strategicznego sponsora, który pokryłby zadłużenie, ciężko znaleźć. Po tym, jak po sezonie 2015 wycofała się firma PGE - sponsor tytularny Ekstraligi - prezes Łabudzki próbował przekonać inne firmy do wsparcia rzeszowskiego klubu. Powrotu do żużla odmówiła m. in. Marta Półtorak i jej firma Marma Polskie Folie. Co więcej, była prezes Stali odsprzedała większościowy pakiet akcji spółki Łabudzkiemu. - Byłem chyba jedyną osobą, która chciała przejąć te akcje. Zrobiłem to, bo wierzę, że będziemy mogli funkcjonować na co najmniej średnim poziomie - mówił wtedy prezes Speedway Stali S.A., który w poniedziałek spotkał się w ratuszu z prezydentem Tadeuszem Ferencem.

W Rzeszowie ekstraklasy żużla nie będzie. Trwa walka o I ligę dla Stali Rzeszów


Wizyta dotyczyła pomocy finansowej ze strony miasta. A konkretnie kwoty ponad miliona złotych. Bez tych pieniędzy klub nie wystartuje w Nice Polskiej Lidze Żużlowej. - Wszystko idzie w dobrym kierunku. Miastu zależy, by żużel był w Rzeszowie - usłyszeliśmy od prezesa Łabudzkiego.

- Będzie jeszcze spotkanie w przyszłym tygodniu - mówił z kolei bardziej powściągliwie Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Ferenca.

Pewne jest jedno. Miasto nie spłaci długu, który powstał przez ostatni rok. - Nie jesteśmy od tego, by spłacać zadłużenie. Działacze są od tego, by znaleźć sponsora. Wiadomo było, jaki jest budżet na poprzedni sezon. Dług nie powstał w czasie tygodnia - podkreśla Chłodnicki i wylicza ile miasto przekazało w 2014 i 2015 roku na żużel. - W 2014 roku było to 300 tys. zł., rok później z tytułu promocji 500 tys. zł. Nie licząc ile pieniędzy zainwestowano w stadion - dodaje rzecznik prezydenta.

O dług nie martwi się natomiast prezes Stali. - To kwestia porozumienia z zawodnikami, która prędzej czy później zostanie rozwiązana - przekonuje Łabudzki.

Sprawa jest jednak poważna. Brak porozumienia czy brak pieniędzy z miasta sprawi, że klub nie będzie mógł wystartować w lidze. Na to liczą działacze z Ostrowa Wielkopolskiego, którzy są skłonni przejąć licencję rzeszowskiej drużyny. - Rzeczywiście, jest propozycja z Ostrowa. Jeśli miasto nie będzie zainteresowane nas wesprzeć to wtedy możemy sprzedać licencję - nie ukrywa prezes.

Może więc okazać się, że na 65-lecie istnienia żużla w Rzeszowie zabraknie. A to uderzy rykoszetem w miasto, które przez najbliższe pięć lat, jako właściciel stadionu miejskiej, musi na obiekt przy ul. Hetmańskiej przyciągnąć ponad 200 tys. widzów rocznie. To jeden z warunków, jaki miasto musi spełnić w związku z dofinansowanie unijnym, z którego blisko 37 mln zł przeznaczone zostało na modernizację stadionu.

Już sama degradacja żużlowców o klasę niżej skomplikowała sprawę. W poprzednim sezonie na mecze Stali przychodziło średnio ok. 10 tys. kibiców. Teraz z pewnością, w Nice Polskiej Lidze Żużlowej będzie ich mniej. Zaplecze ekstraklasy nie przyciąga bowiem takiej uwagi, jak spotkania z drużynami, w których jeżdżą najlepsi żużlowcy na świecie. Magnesem nie jest też lokalny futbol. Stal Rzeszów czy Resovia występują w czwartej klasie rozgrywkowej. Ich spotkania ogląda co najwyżej kilkaset osób. W ratuszu nie widzą jednak problemu z zapełnieniem stadionu. Nawet gdyby ziścił się czarny scenariusz i żużla zabrakłoby w Rzeszowie. - W Rzeszowie odbywać się będą inne imprezy kulturalne. Z zapełnieniem stadionu nie będzie problemu. Nie mniej jednak szkoda by było, gdyby żużla, który w Rzeszowie był od kilkudziesięciu lat zabrakło. Poczekajmy do drugiej tury rozmów - kończy rzecznik prezydenta.

Czym przyciągnąć na miejski stadion 200 tys. widzów?




Więcej o: