D. Lampart, żużlowiec PGE Stali Rzeszów: Mogło być jeszcze lepiej

- Nie przepadam jakoś specjalnie za torem w Tarnowie, ale rzeczywiście było nieźle. Pewnie gdyby był Peter Kildemand, wynik ?zakręciłby? się w okolicach wygranej - mówi Dawid Lampart, który w niedzielnym spotkaniu derbowym z Unią Tarnów zdobył 8 punktów dla rzeszowskiej drużyny.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali. Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Na torze w Tarnowie żużlowcy PGE Stali Rzeszów byli bardzo blisko punktu bonusowego, który znacznie przybliżyłby ich do bezpiecznego, szóstego miejsca w tabeli PGE Ekstraligi. Jednym z wyróżniających się zawodników tego spotkania był Dawid Lampart. W sześciu startach wywalczył 8 punktów. Liderem drużyny był Greg Hancock, który przywiózł komplet punktów (18).

Lampart, wychowanek rzeszowskiego klubu, w sezonie 2012 był zawodnikiem Unii. Nie był to jednak dla niego udany rok, bo nie przebił się wtedy do składu drużyny z Tarnowa.

Rozmowa z Dawidem Lampartem

Michał Czajka: Zanotowałeś w Tarnowie dobry występ i byłeś mocnym punktem PGE Stali.

Dawid Lampart (zawodnik PGE Stali Rzeszów): Nie przepadam jakoś specjalnie za torem w Tarnowie, ale rzeczywiście było nieźle. Mogło być w sumie jeszcze lepiej, gdyby nie mój szkolny błąd w jednym z biegów. Gdy jechałem na prowadzeniu, na jednym łuku wyprzedzili mnie obaj zawodnicy z Tarnowa. Świetną robotę podczas meczu z Unią wykonał dla mnie Jacek Rempała, który przygotował mi silnik na ten tarnowski tor. Wprawdzie nie jechałem na nim nigdy wcześniej, ale widać, że tutaj dobrze się sprawdził.

Byliście bardzo blisko punktu bonusowego. Tym bardziej szkoda, że jechaliście w osłabieniu.

- Zgadza się, było rzeczywiście blisko. Pewnie gdyby był Peter Kildemand, wynik "zakręciłby" się w okolicach wygranej.

Wspomniałeś o swoim błędzie podczas jednego z biegów. Możesz powiedzieć, co tam dokładnie się stało? Jak to widzisz z twojej perspektywy?

- Krótko mówiąc, ściągnąłem nogę z haka, a okazało się, że akurat w tym miejscu na torze było ślisko i mnie postawiło. Przez to straciłem swoją pozycję.

Emocji i walki podczas derbów nie zabrakło.

- Oczywiście, jednak trzeba pamiętać, że to nie są nasze ostatnie zawody w sezonie i musimy się szanować. Ja może trochę za ostro pojechałem z Januszem Kołodziejem w jednym z biegów, ale potem wszystko sobie wyjaśniliśmy, przeprosiłem go i jedziemy dalej.

Jeździłeś jeden sezon w barwach tarnowskiej Unii. Czy było to w jakimś sensie pomocne w dopasowaniu do tego toru?

- Wątpię, by miało to jakiekolwiek znaczenie. Każdy sezon jest inny i nie podchodzę do tego w ten sposób, że ten fakt był w tym wypadku ważny.

To dla ciebie udany sezon?

- Jest dla mnie w miarę niezły, może nie rewelacyjny, ale niezły. Na początku miałem duże problemy w spotkaniach wyjazdowych, ale teraz jest lepiej. Szkoda, że dopiero na koniec sezonu, ale lepiej późno niż wcale.