Sport.pl

Kolejny mecz PGE Stali Rzeszów o wszystko. Z KS Toruń

W niedzielę o godz. 17 żużlowcy PGE Stali Rzeszów podejmą na własnym torze KS Toruń. - W naszej sytuacji każdy punkt może być bardzo ważny - mówi trener rzeszowian Janusz Ślączka.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Jego podopieczni w środę zremisowali 45:45 z Falubazem Zielona Góra w zaległym meczu, ale nie poprawili swojej pozycji w tabeli. Nadal zamykają tabelę, a ich niedzielny rywal jest czwarty. - Szkoda, że nie udało się wygrać z Falubazem, ale równie dobrze mogliśmy przegrać. Pozostaje cieszyć się z tego punktu - dodaje Ślączka.

W jego ekipie znakomicie pojechali Amerykanin Greg Hancock i Duńczyk Peter Kildemand. Pierwszy zdobył komplet 15 punktów, drugi 12 i bonus, a ich podwójne zwycięstwo w ostatnim biegu dało meczowy remis. Niestety, po raz kolejny zabrakło choćby trzeciego tak jeżdżącego żużlowca, który pomógłby w odniesieniu zwycięstwa. W kratkę jeździli Krystian Rempała i Karol Baran, swoje zrobili Artur Czaja i Dawid Lampart. - Artur robi postępy, bardzo się stara, ale nie ma szczęścia. Krystian we wtorek jechał siedem razy w Tarnowie, może był trochę zmęczony? Ostatnio jechał bardzo dobrze - wylicza szkoleniowiec PGE Stali, którego najbardziej zawiódł Szwed Peter Ljung. Doświadczony żużlowiec najpierw nie przyjechał na mecz do Wrocławia, a później długo był niedostępny dla rzeszowian. Wreszcie pojawił się w Rzeszowie, ale w trzech startach zdobył tylko punkt. - Dostał powołanie na mecz już w piątek, ale nie zdążył na trening. Chyba daleko jest z tej Szwecji - mówił ironicznie Ślączka.

Ljunga nie ma więc w awizowanym składzie na Toruń. Nie ma też Karola Barana. Są natomiast Mirosław Jabłoński i Duńczyk Kenni Larsen. Kibice w Rzeszowie czekają szczególnie na tego drugiego, który wciąż boryka się z problemami zdrowotnymi. W piątek Larsen ma się pojawić na treningu. - Wtedy okaże się, czy da radę pojechać w niedzielę - mówi Ślączka. Jeśli nie, to zapewne pojedzie trzech polskich seniorów. Mało prawdopodobne jest bowiem, by rzeszowianie po raz kolejny sięgnęli po Ljunga. - Pewnie dopiero w dniu meczu okaże się, w jakim składzie pojedziemy - dodaje trener PGE Stali.

Jego podopiecznym teoretycznie powinno być w niedzielę łatwiej o sukces niż w starciu z Falubazem. Co prawda KS Toruń w tabeli jest czwarty i ma niezwykle mocny skład, ale wydaje się nieco słabszy od zielonogórzan. Torunianie też zdecydowanie lepiej spisują się na własnym torze, na którym pokonali PGE Stal w pierwszej rundzie 48:42. Jeśli więc żużlowcy z Rzeszowa chcą sięgnąć po trzy punkty w tym spotkaniu, muszą zdobyć 49 punktów. Wtedy zgarną także bonus, zapewne odbiją się od dna tabeli i wyprzedzą GKM Grudziądz.

Początek spotkania w niedzielę o godz. 17.

Awizowane składy:

PGE Stal Rzeszów: 9. Greg Hancock, 10. Mirosław Jabłoński, 11. Dawid Lampart, 12. Kenni Larsen, 13. Peter Kildemand, 14. Artur Czaja

KS Toruń: 1. Chris Holder, 2. Adrian Miedziński, 3. Grigorij Łaguta, 4. Kacper Gomólski, 5. Jason Doyle, 6. Paweł Przedpełski



Więcej o: