Sport.pl

PGE Stal Rzeszów jedzie po naukę do Leszna. Do lidera

Żużlowcy PGE Stali Rzeszów wracają do walki w PGE Ekstralidze. W osiem dni pojadą trzy mecze, które zadecydują o pozostaniu w ekstraklasie. - To będzie bardzo napięty tydzień - mówi Janusz Ślączka, trener rzeszowian.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali. Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie w kilka dni pojadą trzy razy, w tym dwa w meczach przełożonych. Zaczną od pojedynku w Lesznie z Fogo Unią, która jest faworytem całych rozgrywek. Naszpikowana gwiazdami, nawet gdy ma problemy kadrowe, potrafi sobie poradzić doskonale, co pokazała choćby w pierwszym meczu w Rzeszowie. W rewanżu nie powinna mieć problemu, by zdobyć trzy punkty. - Nie liczymy w Lesznie na cud, traktujemy ten mecz bardziej jako okazję do objeżdżenia się, bo niektórzy nasi zawodnicy mieli mało startów. Najważniejsze dla nas będą mecze u siebie - mówi Andrzej Łabudzki, prezes PGE Stali Rzeszów.

A spotkania u siebie to środowe starcie z Falubazem Zielona Góra i niedzielne z KS Toruń. W obu przypadkach PGE Stal minimalnie przegrywała na wyjazdach, w obu może liczyć na trzy punkty u siebie. - Żeby zdobyć bonus, najpierw trzeba wygrać. Skupmy się na tym, a później będziemy myśleć o bonusach - tonuje nastroje trener Janusz Ślączka, który unika rozmów o problemach rywali, zwłaszcza Falubazu, który dopadła plaga kontuzji. - My patrzmy na siebie, wygrywajmy biegi. Nie oglądajmy się na to, co dzieje się u innych - dodaje.

Sytuacja w ekipie trenera Ślączki także nie jest rewelacyjna. Wciąż problemy zdrowotne ma Duńczyk Kenni Larsen, którego występ w Lesznie jest wykluczony. - Co będzie dalej, zobaczymy. Jesteśmy w stałym kontakcie - mówi szkoleniowiec, który na mecz z Unią nie weźmie też Szweda Petera Ljunga. Ten miał odmówić przyjazdu na pojedynek do Wrocławia, ostatni przed długa przerwą. - Nie wiem, czy się obraził czy nie. Będę wiedział, jak wyślę mu powołanie. Na razie do Leszna pojadą Polacy plus Peter Kildemand i Greg Hancock - ucina spekulacje trener Ślączka.

Szefostwo PGE Stali nie szykuje też żadnych wzmocnień, choć okienko transferowe zostało otworzone. - Nie zmieniamy nic w składzie, mamy za mało punktów, by walczyć o coś więcej, a utrzymać się powinniśmy tym składem, który mamy. Musimy po prostu wygrać u siebie to co jest do wygrania - mówi ze spokojem prezes Łabudzki i dodaje: - Spokojny o utrzymanie może nie jestem, ale dobrej myśli.

Rzeszowscy żużlowcy zaraz po meczu w Lesznie wrócą do Rzeszowa, gdzie będą szykować się na dwa kolejne pojedynki. - Planujemy trenować w poniedziałek i wtorek - kończy Janusz Ślączka.

Początek niedzielnego meczu w Lesznie o godz. 19.30. Środowy pojedynek ze SPAR Falubazem Zielona Góra także rozpocznie się o godz. 19.30, a mecz z KS Toruń, 26 lipca, o godz.17.

Awizowane składy na mecz w Lesznie:

PGE Stal Rzeszów: 1. Greg Hancock, 2. Mirosław Jabłoński, 3. Dawid Lampart, 4. Karol Baran, 5. Peter Kildemand, 6. Artur Czaja.

Fogo Unia Leszno: 9. Nicki Pedersen, 10. Grzegorz Zengota, 11. Przemysław Pawlicki, 12. Emil Sajfutdinow, 13. Tobiasz Musielak, 14. Piotr Pawlicki, 15. Bartosz Smektała.



Więcej o: