Sport.pl

D. Lampart wraca do Rzeszowa: Nie trzeba mi żadnej dodatkowej motywacji

- Jeśli chcę być dobrym zawodnikiem, muszę się ścigać z najlepszymi - mówi wychowanek PGE Stali Rzeszów Dawid Lampart, który w sezonie 2015 znowu będzie bronił barw macierzystego klubu.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali. Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Dawid Lampart pierwsze dwa seniorskie lata miał raczej mniej udane. Pierwszy dorosły rok w żużlu spędził w Tarnowie (był to sezon 2012), a rok później powrócił do Rzeszowa. Przełom nastąpił dopiero w sezonie 2014, kiedy to jeździł w Lublinie. W Nice Polskiej Lidze Żużlowej legitymował się średnią 1,814 i był wyróżniającym się zawodnikiem swojego zespołu.

Rozmowa z Dawidem Lampartem:

Michał Czajka: Dawid, wracasz do Rzeszowa po rocznej przerwie i dobrym sezonie 2014. Spodziewałeś się tej oferty czy jest to dla ciebie zaskoczenie?

Dawid Lampart (zawodnik PGE Stali): Trudno mi powiedzieć, czy się spodziewałem. Na pewno bardzo się cieszę, że wracam do Rzeszowa, bo wiadomo, że zawsze najlepiej w domu. Dostałem po prostu ofertę i z tych wszystkich, które miałem zdecydowałem się wrócić do Stali.

Niedawno w jednym z wywiadów powiedziałeś, że w sezonie 2015 jeszcze chciałbyś odpocząć od ekstraligi. Zmieniłeś zdanie?

- Rzeczywiście tak mówiłem i wcześniej taki miałem plan. Jednak, gdy na spokojnie wszystko przemyślałem, zdecydowałem się podjąć wyzwanie. Nie mam obaw w związku ze startami w ekstralidze, nie boję się jej. Jeśli chcę być dobrym zawodnikiem, muszę się ścigać z najlepszymi, a tacy właśnie jeżdżą w ekstralidze. Może niektórzy mają wątpliwości, czy nadaję się do ekstraligi, ale rok temu też nikt we mnie nie wierzył, gdy startowałem w I lidze.

Wiele wskazuje na to, że w rzeszowskiej drużynie możesz być jedynym wychowankiem wśród seniorów. Czy to jakoś dodatkowo cię motywuje, a może stresuje?

- Nie, nie ma to dla mnie raczej większego znaczenia. Sam jestem tak mocno umotywowany, że nie trzeba mi żadnej dodatkowej motywacji, a powodem do jakiegoś dodatkowego stresu też to nie jest. Ja osobiście po prostu bardzo się cieszę, że będę znowu startował w swoim macierzystym klubie.

W rzeszowskim klubie sporo się zmieniło. Nie ma już Marty Półtorak. Nie obawiasz się, że mogą się pojawić niespodziewane problemy finansowe?

- W rzeszowskim klubie zawsze wszystko było pod tym względem wzorowo poukładane. Oczywiście mówię o czasach, gdy w klubie była pani Marta Półtorak, której pragnę serdecznie podziękować za pomoc, jaką od niej otrzymałem. Zainwestowała sporo w moją karierę, gdy byłem w Rzeszowie jeszcze jako junior i jestem jej za to bardzo wdzięczny. Szkoda, że pani Marty nie ma już w klubie, ale taka jest kolej rzeczy. Wiem, że teraz w klubie też jest wszystko w porządku i wierzę, iż dalej tak będzie.

Jak wspomniałeś, jeszcze przed sezonem wielu postawiło na tobie krzyżyk, a jednak pokazałeś, że jesteś bardzo wartościowym zawodnikiem. Możesz zdradzić tajemnicę swojego odrodzenia?

- Bardzo wiele się u mnie zmieniło. Przede wszystkim nie musiałem się martwić w ogóle o kwestie finansowe związane z funkcjonowaniem mojego teamu, bo robił to za mnie mój manager Hubert Bańbor, któremu bardzo dziękuję. Co więcej, rozpocząłem współpracę z Grzegorzem Rempałą, który zajął się moimi silnikami. Ja również się zmieniłem. Mam inne priorytety i koncentruję się na tym, co robię w stu procentach. Wprawdzie początek sezonu nie był udany, to jednak potem wszystko już zaskoczyło tak, jak powinno.

Wiem, że pod koniec minionego sezonu mocno zabiegałeś o angaż w lidze angielskiej. Czy w sezonie 2015 wciąż będziesz się starał o brytyjskiego pracodawcę?

- Tak, jak najbardziej. Cały czas robię wszystko, by zainteresować swoją osobą któryś z klubów, ale nie jest to niestety łatwe. Zobaczymy, czy się uda, ale rzeczywiście bardzo mi na tym zależy. Był nawet plan, by startować w zagranicznym klubie tylko za zwrot kosztów dojazdu, ale jeszcze zobaczymy, co przyniesie najbliższa przyszłość. Na pewno nie będę się nigdzie pchał na siłę, ale starty w lidze zagranicznej najlepiej przygotowują do meczów w lidze polskiej.

Powoli krystalizuje się już skład rzeszowskiej ekipy. Jak myślisz, na co będzie was stać w sezonie 2015?

- Trudno powiedzieć, myślę, że każdy będzie dawał z siebie wszystko i zobaczymy, jak będzie. Ja ze swej strony mogę powiedzieć na pewno, że będę robił wszystko, by prezentować się jak najlepiej. Obecne przygotowanie rzeszowskiego toru bardzo mi odpowiada i jestem pozytywnie nastawiony przed nadchodzącym sezonem.



Więcej o: