Sport.pl

A. Czaja, nowy junior PGE Stali Rzeszów: Lubię rzeszowski owal

- Wiem, że klub z Rzeszowa zawsze był stabilny finansowo, i mam nadzieję, że teraz też tak właśnie będzie - mówi nowy nabytek PGE Stali Rzeszów Artur Czaja.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Marmie. Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Artur Czaja jest wychowankiem Włókniarza Częstochowa. Od pewnego czasu mówiło się o jego przenosinach do Rzeszowa. Chociaż Czaja nie miał rewelacyjnego sezonu 2014 (średnia 1,164 dała mu 48. miejsce wśród zawodników Enea Ekstraligi), to jednak należy pamiętać o tym, że Włókniarz miał ogromne kłopoty finansowe i to miało bardzo duży wpływ na formę zawodników częstochowskich "Lwów". Czaja w nowym sezonie będzie jeździł w barwach PGE Stali Rzeszów, klubu, który ostatecznie złożył wniosek o licencję na starty w ekstralidze.

Rozmowa z Arturem Czają

Michał Czajka: W sobotę pojawiła się oficjalna informacja, że przechodzisz do Rzeszowa. Co zadecydowało, że wybrałeś właśnie ten klub?

Artur Czaja, żużlowiec PGE Stali Rzeszów: Skład, będą w nim moi koledzy z Częstochowy i to mnie bardzo cieszy. Lubię też rzeszowski owal i dobrze dogaduję się z ludźmi z tego klubu. Co więcej, jest tam też pan Janusz Stachyra, z którym już współpracowałem i mam o nim bardzo dobre zdanie.

Podobno ostatecznie wybierałeś między Tarnowem a Rzeszowem?

- To prawda. Obie oferty bardzo mnie interesowały. Nie chodzi o względy finansowe, lecz o tory, na których bardzo lubię startować. Moje występy na rzeszowskim torze były całkiem przyzwoite, odpowiada mi ta nawierzchnia i dobrze się na niej czuję.

W ostatnim czasie rzeszowski klub stracił sponsora tytularnego. Były obawy, że nie wystartuje w ekstralidze. Nie miałeś w związku z tym wątpliwości co do podpisania kontraktu?

- Nie myślałem o tym w ogóle. Wiem, że klub z Rzeszowa zawsze był stabilny finansowo, i mam nadzieję, że teraz też tak właśnie będzie.

W Rzeszowie wszyscy widzą cię jako lidera formacji juniorskiej. To cię dodatkowo motywuje czy może stwarza niepotrzebną presję?

- Nie zastanawiałem się w sumie nad tym (uśmiech). Chcę się jak najlepiej przygotować do sezonu i notować jak najlepsze wyniki dla mojego nowego klubu. Tylko to się liczy.

W poprzednim sezonie pojawiały się głosy, że mogłeś nawet zakończyć karierę. Rzeczywiście rozważałeś takie rozwiązanie?

- Owszem, była taka opcja, ale tylko wtedy, gdybym się nie dogadał z klubem z Częstochowy. Na szczęście wszystko poszło super, często spotykałem się z działaczami i doszliśmy do porozumienia. O zakończeniu kariery nie ma więc mowy. To zamknięty temat.

Przed tobą ostatni rok startów w gronie juniorów. Stawiasz sobie jakieś konkretne cele, które chciałbyś osiągnąć?

- Nie stawiam sobie żadnych celów. Chcę się jak najlepiej przygotować i bawić jazdą. Myślę, że jak się podejdzie bez niepotrzebnej presji, wtedy wynik przyjdzie sam. Liczę, że tak właśnie będzie.

Czy oprócz ligi polskiej będziesz również startował w ligach zagranicznych?

- Tak, podpisałem kontrakt ze szwedzkim klubem Ornarna Mariestad. W tamtym roku musiałem zbić średnią biegową. Przez to moje występy w Szwecji były w kratkę i nie jeździłem regularnie. W tym roku mam nadzieję, że będę jeździł tam w każdym meczu i będę notować jak najlepsze wyniki. Liczę również, że uda mi się podpisać kontrakt w lidze duńskiej.



Więcej o: