Sport.pl

W PGE Marmie czekają na żużlowców i... rywali

Żużlowcy PGE Marmy Rzeszów wciąż nie wiedzą, z kim zmierzą się w przyszłym sezonie w Enea Ekstralidze. Na ten moment bowiem w tej jest tylko siedem drużyn. Nie wiadomo też, kto będzie bronił barw drużyny z Rzeszowa. - Proszę o cierpliwość - mówi Andrzej Łabudzki, prezes klubu.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Marmie? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie niedawno świętowali awans do Enea Ekstraligi, a kilka dni temu z tej wyleciały dwa zespoły. Chodzi o przedostatni Włókniarz Częstochowa i ostatnie Wybrzeże Gdańsk. Oba te zespoły nie dostały licencji na nowy sezon, bowiem mają spore długi. O ile jeszcze było już wiadome, że gdańszczanie spadną z ekstraklasy, o tyle degradacja Włókniarza nie była pewna. Częstochowianie mieli jechać w barażu. - W tej kwestii to dobry ruch dla żużla, ale i dla tych klubów, choć pewnie teraz mogą czuć się rozczarowani. Ale zaczną spokojnie od II ligi i to pomoże wszystkim w tamtym środowisku - mówi prezes PGE Marmy Andrzej Łabudzki.

Na ten moment więc w Enea Ekstralidze jest tylko siedem zespołów. Nie wiadomo, kto będzie ósmym. Awansować do ekstraklasy nie chciał Orzeł Łódź, być może więc zaproszenie dostanie choćby GKM Grudziądz.

W obu ekipach, które żegnają się z ekstraligą, jest też kilku żużlowców, których chętnie widzieliby u siebie rzeszowscy działacze. Teraz o ich angaż może być łatwiej, choć np. o Grigorija Łagutę rywalizuje kilka klubów. - Uzbrójmy się w cierpliwość. Na razie żadnych konkretów jeszcze nie ma - uspokaja prezes Łabudzki, który czeka na uzasadnienie decyzji w sprawie Rafała Okoniewskiego. Przypomnijmy, że Trybunał PZM podtrzymał decyzję GKSŻ o rozwiązaniu umowy żużlowca z rzeszowskim klubem. Nieoficjalnie mówi się, że treść tego uzasadnienia może mieć wpływ na dalsze decyzje odnośnie rzeszowskiego żużla.

Wiadomo już jednak, że PGE Marmy w przyszłym sezonie nie poprowadzi Marek Cieślak, o czym ostatnio zrobiło się głośno. Cieślak odchodzi z Unii Tarnów, gdzie pracował w ostatnich latach, sięgając po medale mistrzostw Polski. Od razu więc zaczęły się spekulacje, gdzie trafi. Jednym z kierunków miał być Rzeszów, gdzie doświadczony szkoleniowiec miałby zastąpić Janusz Ślączkę, który w pierwszym roku swojej pracy w Rzeszowie awansował z zespołem do Enea Ekstraligi.

- Nie ma żadnej opcji nowego trenera w Rzeszowie i nie było. Zostajemy z Januszem. A sprawa z trenerem Cieślakiem to jedna wielka plotka, kompletna bzdura. Nie wiem, po co ktoś coś takiego rozpuszcza - wyjaśnia prezes Łabudzki i dodaje: - Atmosfera wokół klubu jest dobra i nie ma sensu wiele zmieniać, szczególnie trenera. Moim zdaniem to jeden z lepszych trenerów w Polsce.



Więcej o: