Sport.pl

Trener PGE Marmy Rzeszów: Mam kontrakt do października

- Nie wiem, kto poprowadzi zespół w ekstraklasie. To klub wybiera trenera, a nie trener klub - mówił po wywalczeniu z PGE Marmą Rzeszów awansu do Enea Ekstraligi trener rzeszowian Janusz Ślączka.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Marmie? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowscy żużlowcy nie mieli sobie równych w Nice Polskiej Lidze żużlowej. W finałowych starciach pokonali Orła Łódź i po roku nieobecności w Enea Ekstralidze znów pojadą wśród najlepszych. Jednym z autorów tego sukcesu jest Janusz Ślączka, który został trenerem spadkowicza z ekstraklasy.

Cel miał postawiony jasno, awans do najwyżej klasy rozgrywkowej. Zadanie zostało wykonane, a teraz zapewne dostanie nowe, prowadzenie zespołu w Enea Ekstralidze. - Spokojnie, na razie mam kontrakt do końca października - mówi sam zainteresowany.

Rozmowa z Januszem Ślączką

Marcin Lew: Misja wykonana.

Janusz Ślączka: Cieszę się bardzo, bo to tak łatwo się nie wchodzi do ekstraligi. Każdy chce wejść, jest osiem drużyn, a jedna tylko może awansować. Fajnie, że tą jedną drużyną jest właśnie Rzeszów.

Radość jest większa teraz, czy w czasach, gdy trener sam ścigał się na żużlu w barwach rzeszowskiego klubu?

- Teraz jest większa, bo jest i większy stres. Niby od trenera bardzo mało zależy, a ten niemal za wszystko odpowiada. Musi widzieć wszystko i wszystkiego dopilnować.

W tym roku mówiło się, że wreszcie tor w Rzeszowie jest atutem gospodarzy. W finale z Łodzią też kilku zawodników miało problemy, by się na nim odnaleźć.

- Nic mi nie wiadomo na ten temat. Myślę, że wszystko było OK, zastrzeżeń do stanu toru nikt nie miał, ani sędzia, ani komisarz, ani trener Orła.

Nie o tym mowa. Wreszcie w tym sezonie miejscowi żużlowcy byli spasowani do toru, a ten też nie był jednakowy na każde zawody.

- Na takim torze trenujemy od początku sezonu i cieszę się, że urząd miasta stanął na wysokości zadania i dowiózł nawierzchni, bo tej było bardzo mało. A jeśli się jej nie ma, to trudno cokolwiek zrobić.

Ale fakt, na każdy mecz robiliśmy tor, jaki chciałem. Inny był przy starciu z Lublinem, inny z Gnieznem. Ale ten akurat nie za bardzo odpowiadał zawodnikom. Dlatego wróciliśmy do tego, co było wcześniej.

Teraz są chwilę radości, ale za moment przyjdzie już myślenie o nowym sezonie. Wiem, że kontrakt trenera z klubem kończy się w październiku, ale nie jest chyba tajemnicą, że po awansie trenerów się nie zmienia.

- Nie wiem. Trener nie wybiera sobie klubu, tylko klub trenera. Wszystko jest przecież możliwe, dajmy sobie czas. Do końca miesiąca wszystko się wyjaśni.

A którzy z tych zawodników, którzy wywalczyli awans, byliby w stanie sprostać walce w Enea Ekstralidze? Zespół na pewno potrzebuje wzmocnień, szczególnie w formacji młodzieżowej.

- Teraz musimy się przede wszystkim zapytać naszych zawodników, którzy z nich chcą jeździć w ekstralidze, a którzy nie. To też trzeba wziąć pod uwagę. Na pewno do walki w ekstralidze zespół będzie potrzebował dobrego juniora, który będzie punktował. Trzeba też skutecznych Polaków, ale to już zadanie zarządu.



Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Joanna Jędrzejczyk usunęła Joanna Jędrzejczyk usunęła "sępy". "Menedżer ukradł mi pieniądze, rozstałam się z narzeczonym"