Sport.pl

PGE Marma o krok od Ekstraligi. 48 punktów do szczęścia

W niedzielę na stadionie miejskim w Rzeszowie PGE Marma podejmie Orła Łódź w drugim meczu finału Nice Polskiej Ligi Żużlowej. - Będziemy maksymalnie zmobilizowani - zapowiada Paweł Miesiąc z PGE Marmy. - Jedziemy na luzie - odpowiada Jakub Jamróg z Orła.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Marmie? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie bardzo dobrze pojechali w pierwszym meczu na torze w Łodzi. Przegrali tam nieznacznie 42:48. - Gospodarze rzeczywiście w Łodzi wygrali, ale teraz to my będziemy u siebie - mówi Paweł Miesiąc. - W pierwszym spotkaniu mieliśmy trochę pecha, bo przytrafiło się nam kilka defektów. W niedzielę pojedziemy maksymalnie skoncentrowani i zmobilizowani - dodaje.

W rundzie zasadniczej, w Rzeszowie miejscowi wygrali wyraźnie 55:35. W tamtym spotkaniu nie jechał Jakub Jamróg, który był jednym z liderów Orła w pierwszym meczu finałowym. - Rzeczywiście nie dane mi było wtedy pojechać, bo byłem w słabszej formie - mówi żużlowiec Orła. - Nie będzie to jednak dla mnie problemem, bo rzeszowskim tor znam dosyć dobrze. Jestem wychowankiem klubu z Tarnowa, więc pamiętam rzeszowski obiekt jeszcze z zawodów juniorskich. Co więcej moim sprzętem opiekuje się Jacek Rempała, który sporo o tamtejszym torze wie - śmieje się Jamróg.

Podopieczni Janusza Ślączki z pewnością są faworytami niedzielnego pojedynku. - Oczywiście presja jest odczuwalna, bo kibice liczą, że pewnie wygramy i awansujemy - przyznaje Miesiąc. - Nie przeszkadza nam to jednak specjalnie, bo nam też przecież bardzo zależy na jak najlepszym wyniku, więc jesteśmy nastawieni bardzo bojowo.

Zwycięzca tego dwumeczu awansuje do Enea Ekstraligi, przegrany pojedzie w barażu. Tymczasem prezes łódzkiego klubu Witold Skrzydlewski, wprowadził w tygodniu trochę zamieszania jedną ze swoich wypowiedzi. Stwierdził, że nawet w przypadku awansu Orła jego zespół i tak nie przystąpi do rozgrywek Ekstraligi, gdyż zwyczajnie nie jest na to gotowy. Czy oznacza to, że podopieczni trenera Kędziory odpuszczą sobie niedzielne spotkanie? - Nic z tych rzeczy - zapewnia Jakub Jamróg. - Każdy z nas wie jaki ma kontrakt i o co jedzie i myślę, że tak właśnie podejdziemy do tego meczu. Co do wypowiedzi prezesa, to doskonale go rozumiem, bo po co awansować i robić taki cyrk jaki na przykład widzieliśmy niedawno w Gdańsku... - dodaje.

PGE Marma przed niedzielnym spotkaniem jest już bardzo blisko powrotu do Ekstraligi po rocznej banicji. Do szczęścia potrzebne jest zwycięstwo różnicą przynajmniej sześciu punktów. Nie wolno jednak zapominać, że łodzianie są nieobliczalni i stać ich na wielkie niespodzianki co udowodnili odprawiając z kwitkiem GKM Grudziądz w półfinale. - Plan na ten sezon wykonaliśmy z nawiązką - przyznaje Jakub Jamróg. - Do Rzeszowa jedziemy na całkowitym luzie. Chcemy zaprezentować ładny żużel i stworzyć ciekawe widowisko.

Początek spotkania o godz. 14. Transmisja w TVP Sport.

Awizowane składy:

Orzeł Łódź: 1. Jakub Jamróg, 2. Tomasz Chrzanowski, 3. Mads Korneliussen, 4. Mariusz Puszakowski, 5. Jason Doyle, 6. Edward Mazur.

PGE Marma Rzeszów: 9. Kenni Larsen, 10. Paweł Miesiąc, 11. Peter Ljung, 12. Scott Nicholls, 13. Maciej Kuciapa, 14. Łukasz Sówka.



Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Joanna Jędrzejczyk usunęła Joanna Jędrzejczyk usunęła "sępy". "Menedżer ukradł mi pieniądze, rozstałam się z narzeczonym"