Sport.pl

Gdzie ci wychowankowie w rzeszowskiej Stali?

Od pewnego czasu próżno szukać informacji o sukcesach wychowanków rzeszowskiego klubu żużlowego. Czyżby w stolicy Podkarpacia nie dało się wyszkolić solidnych zawodników?

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Marmie. Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



W latach 1994-1996 rzeszowska drużyna nie schodziła z podium Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski. Juniorzy z Rzeszowa zdobyli dwa złote i jeden srebrny medal w tych rozgrywkach. Piotr Winiarz, Maciej Kuciapa, Rafał Trojanowski czy Rafał Wilk - z tymi nazwiskami rzeszowscy kibice wiązali spore nadzieje. Losy tej czwórki potoczyły się różnie, ale nie da się ukryć, że przywozili dla macierzystego klubu sporo punktów.

Rzeszowianie na podium MDMP powrócili praktycznie po 10 latach w roku 2006 i 2007, zdobywając złoto i brąz. W 2006 Paweł Miesiąc i Dawid Stachyra tryumfowali również w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski Par Klubowych. Wprawdzie Stachyra formalnie nie jest wychowankiem rzeszowskiego klubu, ale wszyscy kibice zdają sobie sprawę, że Dawid to "Stalowiec" z krwi i kości. Miesiąc w tamtym sezonie był również piąty w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów.

Trzy lata później rzeszowianie odnotowali ostatni sukces, jeśli chodzi o żużel juniorski - Dawid Lampart zdobył brązowy medal Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski. "Lampcio" to również ostatni z wychowanków rzeszowskiej szkółki żużlowej, który potrafił przyzwoicie jeździć na poziomie ligowym.

Co się stało później? Trudno powiedzieć. Wydaje się jednak, że nie najlepiej dzieje się pod względem szkolenia w rzeszowskim klubie. Po Lamparcie rzeszowianie mieli właściwie tylko Łukasza Kreta, który występował w lidze, choć bez żadnych sukcesów. Inni, czyli Grzegorz Bassara, Kamil Prokop czy Artur Cyło, jeszcze nie zabłysnęli i wydaje się, że powoli już robi się za późno, by ich talent ewentualnie się objawił (Prokop już nawet zakończył swoją przygodę z żużlem). Bassara i Cyło w tym roku skończą 19 lat. Z tym drugim licencję uzyskali również Karol Machowski i Kamil Rak, ale słuch o nich całkiem zaginął. Formalnie jest jeszcze jeden zawodnik, który zdał licencję z tą trójką, ale ciężko raczej nazwać go wychowankiem rzeszowskiego klubu. Chodzi o Krystiana Rempałę, który podobnie jak jego wujek Marcin w żużlowych kronikach będzie wychowankiem Stali Rzeszów.

Trzeba szczerze powiedzieć, że właściwie od 2006 roku, kiedy egzamin na licencję zdał Lampart, w Rzeszowie nie było wychowanka, który reprezentowałby chociaż średni ligowy poziom.

PGE Marma ratowała się transferami Łukasza Sówki czy Marco Gaschki. O ile ten pierwszy można powiedzieć, że jest w miarę udanym nabytkiem, o tyle drugi raczej nie zrobił postępów przez cały czas spędzony w Rzeszowie.

Coś wyraźnie nie działa tak jak powinno w temacie szkolenia młodzieży. Obecnie za szkółkę odpowiedzialny jest Janusz Stachyra, a więc, nawiasem mówiąc, wychowawca Lamparta. To na pewno posunięcie w dobrym kierunku, ale w tym sezonie były dopiero bodajże dwa treningi szkółki. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że planowanych jest niby jeszcze około dziesięciu, ale od planów do realizacji czasem jest daleko.

Jedno jest pewne - w przyszłym sezonie, w jakiej lidze PGE Marma by się nie znalazła, będzie miała spory kłopot na pozycjach juniorskich. Na chwilę obecną jest tylko Rempała (o ile zdecyduje się pozostać). Szkoda, że ponownie trzeba będzie ściągać młodzież z zewnątrz.



Więcej o: