Sport.pl

Dziś druga rocznica śmierci Lee Richardsona [WIDEO]

Dokładnie dziś, 13 maja mijają dwa lata od tragicznej śmierci żużlowca PGE Marmy Rzeszów, Anglika Lee Richardsona. W trzecim biegu meczu we Wrocławiu ?Rico" upadł na tor i został karetką odwieziony do szpitala. Tam zmarł wskutek obrażeń wewnętrznych. Miał 33 lata.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Marmie. Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Richardson był niemal skazany na uprawianie żużla. Jego ojciec Colin także ścigał się na torach żużlowych. Mama była reporterką telewizyjną. - "Speedway od zawsze był więc u nas obecny. Tata często zabierał mnie na stadion, a gdy miałem 6 lat, zacząłem trenować na minitorze w Eastbourne. Nie muszę dodawać chyba, jak bardzo mi się spodobało" - wspominał "Rico" na swoim fanpage'u na Facebooku.



Początki miał jednak ciężkie, aż do 1999 roku, gdy w duńskim Vojens wywalczył tytuł indywidualnego mistrza świata juniorów. Później wygrywał Grand Prix Challenge w 2002 roku, co pozwoliło mu na stałe zagościć w cyklu Grand Prix. W 2004 roku był trzeci w turnieju w Wielkiej Brytanii, a rok później drugi w Grand Prix Polski. Wraz ze swoją reprezentacją wywalczył także srebrny i brązowy medal Drużynowego Pucharu Świata, a startując w lidze szwedzkiej czterokrotnie sięgał po złote medale.

W Polsce od 1999 roku

W polskiej lidze po raz pierwszy pojawił się w 1999 roku, gdy bronił barw zespołu z Piły. Później punktował jeszcze dla zespołów z Grudziądza, Zielonej Góry, Wrocławia, Lublina i Częstochowy. Ostatnie trzy sezony spędził w Rzeszowie. - W pierwszym sezonie, gdy jeździł u nas, praktycznie wprowadził nas do ekstraligi. Później szło mu gorzej, ale cały czas szukał, próbował coś poprawić, przygotowywał nowe silniki. Bardzo mu zależało, żeby jeździć lepiej - wspominał zawodnika Tomasz Welc, ówczesny kierownik PGE Marmy, a wcześniej dziennikarz sportowy. - Jako dziennikarzowi nigdy nie odmówił rozmowy, zawsze był pozytywnie nastawiony, uśmiechnięty, przyjazny - dodał.

Zostawił żonę i trzech synów

Prywatnie Richardson miał żonę Emmę i trzech synów - Josha, Jake'a i Jensona. Za najważniejszy moment w swoim życiu uważał przyjście na świat całej trójki. - "To był prawdziwy dżentelmen w każdym calu. To był człowiek, który kochał swoją rodzinę" - napisał na swojej stronie internetowej Australijczyk Jason Crump, były lider rzeszowskiej drużyny.

Ostatni bieg

13 maja 2012 roku Richardson pojechał swoje ostatnie zawody. W trzecim biegu pojedynku Enea Ekstraligi we Wrocławiu pomiędzy Betardem Spartą a PGE Marmą Lee na wyjściu z pierwszego łuku zahaczył o koło Tomasza Jędrzejaka, nie opanował motocykla i uderzył w bandę. Niestety, na prostej, gdzie nie ma już dmuchanej osłony. - Wydawało się, że to nic strasznego, bo długo był opatrywany na torze. Gdyby było podejrzenie czegoś poważnego, od razu by go przewozili do szpitala - wspominał wtedy komentator TVP Sport Robert Noga, który relacjonował to spotkanie, i dodaje: - Nawet na antenie mówiłem jeszcze, że dobrze, że nie uderzył go motocykl. Były problemy z nogą, a później okazało się, że są obrażenia wewnętrzne, że będzie operowany.

Richardsona karetką przewieziono do szpitala, gdzie był operowany. Niestety, nie udało się go uratować. Anglik zmarł.





Więcej o: