Sport.pl

Nicki Pedersen przegrał mistrzostwo w Rzeszowie. "Jestem rozczarowany"

Duński żużlowiec PGE Marmy Rzeszów tytuł indywidualnego mistrza Europy na żużlu miał niemal na wyciągnięcie ręki. Do triumfu zabrakło szczęścia w 17. biegu, z którego został wykluczony.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



- Dwa silniki, które z reguły dobrze spisywały się w Rzeszowie, tym razem zawiodły i zupełnie nie jechały. Moim motocyklom po prostu brakowało szybkości. Zrobiłem wszystko, co tylko mogłem, lecz kompletnie nic nie szło po mojej myśli - powiedział po zawodach mocno niepocieszony Nicki Pedersen.

Pięć punktów przewagi nad Martinem Vaculikiem i absencja najgroźniejszych rywali dawała Duńczykowi pewność, że na swoim domowym torze będzie świętował zwycięstwo. Wszystko zmieniło się jednak podczas zawodów. Słowak w Rzeszowie był bezbłędny i wygrał wszystkie swoje biegi, pozostawiając rywali daleko z tyłu. Natomiast Pedersen słabo rozpoczynał starty i praktycznie w każdym musiał walczyć na dystansie.

Po czterech biegach Vaculik tracił do Duńczyka trzy punkty. O losach złotego medalu przesądził 17. bieg, w którym obaj zawodnicy spotkali się na torze. Pedersen po raz kolejny słabo wystartował i musiał gonić rywali. Walczył tak ostro, że na pierwszym łuku podciął Szweda Fredrika Lindgrena. Sędzia zadecydował o wykluczeniu zawodnika PGE Marmy, a Vaculik w powtórzonym starcie wykorzystał swoją szansę i odrobił trzypunktową stratę w klasyfikacji generalnej. - Dawno nie widziałem, by w zawodach tej rangi sędzia nie powtórzył wyścigu w pełnym składzie - dziwił się Pedersen. - Nie doszukuję się jednak winy w osobie arbitra. Oczywiście, że jestem rozczarowany jego decyzją, którą być może podjął pod presją. Bo ta decyzja mogła kosztować mnie utratę mistrzostwa. Prawda jest taka, że nie musiał mnie wykluczać - dodał Duńczyk.

Pedersen zmuszony był do walki w barażu. Szanse na awans do finału były spore, gdyż z biegu wykluczony został bardzo dobrze spisujący się w zawodach Ukrainiec Andriej Karpow. Mimo tego, Pedersen dojechał do mety jako trzeci, a Słowakowi do ostatecznego triumfu wystarczył zaledwie punkt wywalczony w biegu finałowym. Ku ogromnej radości rzeszowskiej publiczności, Vaculik wykonał plan maksimum i tytuł mistrzowski przypieczętował zwycięstwem.

Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Joanna Jędrzejczyk usunęła Joanna Jędrzejczyk usunęła "sępy". "Menedżer ukradł mi pieniądze, rozstałam się z narzeczonym"