Marta Półtorak, prezes PGE Marmy: Trudno nie mieć dość

- Chciałabym tylko jednego: żeby w żużlu było normalnie i żeby nie było ludzi, którzy nie wiadomo z jakich przyczyn przeszkadzają w tym - mówi Marta Półtorak, prezes PGE Marmy Rzeszów

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Kara ponad ćwierć miliona złotych za dziwny mecz w Lesznie, gdzie zawodnicy PGE Marmy Rzeszów nie wyjechali na tor, kwestionując jego przygotowanie, nierespektowanie regulaminu sportu żużlowego i zamieszanie wokół tej dyscypliny skłania Martę Półtorak, prezes PGE Marmy Rzeszów i głównego sponsora klubu Marmy Polskie Folie, do rezygnacji ze sponsorowania żużla. - Chcę tylko, żeby ta dyscyplina była przejrzysta - mówi Półtorak.

Rozmowa z Martą Półtorak

Marcin Lew: Ma pani dość żużla?

Marta Półtorak: - Żużla, jako dyscypliny, tego, co się dzieje na torze, to nie. To piękny sport, dynamiczny, można by mówić o nim w samych superlatywach. Natomiast mam dość tego, co dzieje się wokół żużla.

Nie wiem, jak to ująć, by nie zostać posądzoną o to, że działam na niekorzyść żużla. Dla mnie dobro tej dyscypliny jest najważniejsze, ale gdy po mojej wypowiedzi, że obiecałam zawodnikom, że nigdy nie pojadą na niebezpiecznym torze, zostałam ukarana karą 200 tys. zł, a drużynie został odebrany punkt, to trudno nie mieć dość.

To przelało czarę goryczy? Podobno zapowiedziała pani rezygnację ze sponsorowania żużlowców z Rzeszowa.

- Dążę tylko do tego, by w dyscyplinie, którą pokochałam, której poświęciłam swój prywatny czas, dla której pracuję społecznie, było normalnie.

Ewentualna rezygnacja ze sponsorowania żużla, to nie będzie pochopna decyzja, bo jestem poważnym człowiekiem i nie zostawię drużyny na lodzie. Po prostu w dłuższej perspektywie zastanawiam się, czy warto. Chcę stanąć w obronie regulaminu, bo bez względu na to, jaki ten regulamin jest, to powinien być równy dla wszystkich i przestrzegany.

Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła?

- Ta decyzja gdzieś kiełkuje i będzie uzależniona od tego, co będzie się ogólnie działo w tej dyscyplinie. Zauważam, że przez to, że jestem osobą niezależną, nie dla wszystkich jestem wygodna, bo mówię o sprawach, o których być może nie wszyscy chcieliby, żeby opowiadać. Natomiast uważam, że to jest absolutnie działanie na korzyść żużla, a nie odwrotnie.

Nie ma pani dość sponsorowania żużla w Rzeszowie.

- Nie o naszą drużynę chodzi. Oczywiste jest, że zawodnicy jadą poniżej oczekiwań. Że cele stawiane przed sezonem były inne, bo mieliśmy jechać o medale. Ale jeśli sportowcy staną na wysokości zadania, jeśli podejdą poważnie do swoich obowiązków, oni, ale i osoby funkcyjne, jeśli każdy dorzuci coś od siebie, to mamy jeszcze szanse.

Chciałabym natomiast, żeby żużel był przejrzysty, transparentny i liczę na to, że decyzje które zapadną będą zgodne z regulaminem. Bo szczerze mówiąc, uzasadnienie, które dostałam z Komisji Orzekającej Ligi [organ, który ukarał PGE Marmę - red.], po prostu mnie obraża.

Nie walczy pani z wiatrakami? Rusza pani coś, czego do tej pory nikt nie odważył się kwestionować.

- To faktycznie przypomina walkę z wiatrakami. Nawet w rozmowach z innymi prezesami, z zawodnikami, z osobami które są blisko związane z żużlem, słyszę właśnie, że to taka walka. Ale oni mają takie samo zdanie jak ja, tylko obawiają się, że zostaną zawieszeni, że dostaną karę.

A pani się tego nie boi?

- Mnie ciężko postraszyć. Jeśli wiem, że pewne działania są słuszne, to nie będę się dopasowywać do otoczenia, żeby czegoś nie stracić.

A nie szkoda będzie pani rezygnować po 10 latach, gdy o upragniony sukces może być łatwiej ze względu na zmiany w regulaminie?

- Na pewno gdzieś w środku szkoda, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Ale być może okaże się, że moje działania nie będą tylko walką z wiatrakami. Być może ktoś się zastanowi, że na pewne rzeczy trzeba zwrócić uwagę?

Da pani radę żyć bez sportu?

- To nie będzie tak, że odejdę całkiem ze sportu. Moja firma Marma Polskie Folie wspiera szereg dyscyplin, które nie są tak popularne, jak żużel. Np. w Millenium Hall działa klub judo, gdzie trenuje ponad 300 osób, od piątego roku życia.

Moja rezygnacja ze sponsorowania żużla, zależy od tego, co wydarzy się z nim w Polsce. Chciałabym tylko jednego: żeby było normalnie i żeby nie było ludzi, którzy nie wiadomo z jakich przyczyn przeszkadzają w tym.