N. Pedersen, PGE Marma: Nie dałem rady pokonać braci

- W ostatnim biegu przyjechałem ostatni, bo przespałem start. Później niewiele mogłem zrobić. Nie dałem rady pokonać braci (śmiech) - mówił po zwycięstwie nad Unią Leszno żużlowiec PGE Marmy Rzeszów Duńczyk Nicki Pedersen.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Pedersen znakomicie jeździł przeciwko Unii, zdobył 12 punktów, a PGE Marma wygrała 51:39. - Oczywiście, że jestem zadowolony z występu, bo najważniejsze jest to, że zespół wygrał - stwierdził po spotkaniu. W ostatnim swoim starcie wicemistrz świata stoczył zaciętą walkę z braćmi Pawlickimi. Było ostro, ale bezpiecznie. Ostatecznie Duńczyk przyjechał jednak ostatni. - Nie dałem rady pokonać braci - śmiał się później Pedersen, który po biegu pogratulował walki rywalom, szczególnie młodszemu Piotrowi, z którym tasował się na trasie.

- Taki jest ten sport, że trzeba twardo walczyć. Co gorsza, przed ostatnim biegiem coś się stało w moim pierwszym motocyklu i musiałem pojechać na drugim. Na szczęście spisywał się tak samo dobrze - cieszył się Piotr Pawlicki, najlepiej punktujący zawodnik gości. - Szkoda, że nie mogli nas dzisiaj wesprzeć Fredrik Lindgren i Tobiasz Musielak. Gdyby nie ich kontuzje, to moglibyśmy powalczyć o zwycięstwo - dodał.

O braku kolegów wspomniał też starszy brat Piotra, Przemysław, który na początku nie radził sobie najlepiej. - Byłem całkowicie pogubiony. W pewnym momencie pozmienialiśmy jednak wszystko w motocyklach i zaskoczyło - skomentował.