Mecz z podtekstami. PGE Marma podejmuje Unię Leszno

Zaległy pojedynek 9. kolejki Enea Ekstraligi pomiędzy PGE Marmą Rzeszów i Fogo Unią Leszno nie będzie zwykłym meczem. Podtekstów w tym spotkaniu będzie mnóstwo.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Wszystko przez wydarzenia sprzed miesiąca, gdy obie ekipy miały się spotkać w Lesznie. I w sumie się spotkały, z tym że na torze pojawili się tylko żużlowcy Unii. Rzeszowianie kwestionowali jakość toru, sędzia po jego wcześniejszym odebraniu, kazał go poprawić, a ostatecznie jechać. Goście jednak nadal upierali się, że ten jest nieregulaminowy. W efekcie nie wyjechali do żadnego z biegów, z każdego byli wykluczani i przegrali 0:75. Stadion opuszczali przy gwizdach i epitetach miejscowych kibiców, a w ich kierunku miały lecieć kamienie.

Kilka tygodni temu zresztą obie drużyny zostały srogo ukarane za tamten mecz. PGE Marma musi zapłacić 255 tys. zł, Unia 158 tys. zł. Obie strony straciły też po punkcie meczowym. Ciężko więc uwierzyć, że czwartkowy mecz odbędzie się spokojnie. - Nie patrzymy na to, dla nas ważne są tylko dwa punkty - mówi Dariusz Śledź, trener rzeszowian. Być może lesznianie w ramach rewanżu także dokładnie sprawdzą rzeszowski tor? - Zawsze przygotowujemy normalne tory, tego się nie boimy - dodaje szkoleniowiec.

W Rzeszowie obawiać się mogą jednak kolejnej przegranej. Sytuacja PGE Marmy nie jest bowiem dobra. Miała być walka o play-off, a tymczasem rzeszowianie zajmują pozycję spadkową. Jeśli nie wygrają, pogrążą się w dolnej części tabeli. - Dla nas się nic nie zmienia, każdy mecz jeździliśmy o zwycięstwo. Szkoda bardzo dwóch ostatnich wyjazdów, które powinniśmy wygrać - zauważa Śledź.

Niestety rzeszowscy żużlowcy jeżdżą w kratkę. Raz zawodzi Chorwat Jurica Pavlic, raz Rafał Okoniewski, który w ostatnim spotkaniu we Wrocławiu zdobył tylko jeden punkt. - We dwóch nie da się wygrywać meczów - mówi trener, który jednak nie przewiduje zmian w składzie seniorów, choć na powołanie czeka Szwed Dennis Andersson. - Nie można skreślać Rafała po jednym słabszym meczu. Przez tyle lat nas nie zawodził. Czasami jednak tak jest, że nie wychodzi. Szkoda tylko, że w takim momencie - dodaje.

Okoniewski bardzo chce wrócić do dobrej jazdy. Wysłał silnik do naprawy i odpuścił ligę szwedzką. Został w Rzeszowie, by trenować i dopasowywać sprzęt.

Jedyna zmiana w PGE Marmie może być w formacji juniorskiej. Obok Łukasza Sówki pojedzie Łukasz Kret albo awizowany Marco Gaschka. - Decyzja jeszcze nie zapadła - informuje trener Śledź.

Zmiana może być też w składzie Unii, gdzie nie ma Szweda Fredrika Lindgrena. - To, że nie jest w awizowanym składzie, nie znaczy, że nie przyjedzie. Zresztą my musimy patrzeć na siebie, nie na sytuację rywali - zaznacza szkoleniowiec PGE Marmy. Lindgren podczas ostatniego turnieju Grand Prix doznał kontuzji i zastąpił go w lidze 19-letni Duńczyk Mikkel Michelsen.

Początek spotkania w czwartek o godz. 18.30. Na godz. 18.15 zaplanowano prezentację. Mecz odbędzie się pod hasłem "Powitanie wakacji" i w ramach tej akcji dzieci do 14. roku życia (za okazaniem legitymacji szkolnej) wejdą na mecz za darmo, pod warunkiem, że przyjdą na stadion z opiekunem.

Awizowane składy:

PGE Marma Rzeszów: 9. Nicki Pedersen, 10. Dawid Lampart, 11. Rafał Okoniewski, 12. Jurica Pavlic, 13. Grzegorz Walasek, 14. Marco Gaschka

Fogo Unia Leszno: 1. Przemysław Pawlicki, 2. Damian Baliński, 3. Mikkel Michelsen, 4. Grzegorz Zengota, 5. Kenneth Bjerre, 6. Piotr Pawlicki