Sport.pl

Joker Andersson. "The man of the match"

Szwed Dennis Andersson w znakomity sposób zastąpił w niedzielę Duńczyka Nicki Pedersena w składzie PGE Marmy Rzeszów. Nasi żużlowcy dzięki temu po raz pierwszy wygrali na własnym torze. - Denis to "the man of the match" - mówił później trener Dariusz Śledź.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Andersson miał w PGE Marmie praktycznie nie jeździć. Do zespołu przyszedł jako rezerwowy, który w dodatku mógł zastępować tylko liderów drużyny. Ciężka rola, ale w innej konfiguracji nie mieściłby się w składzie przez wysoki KSM. Trudno było sobie wyobrazić, że trener Śledź stawia na młodego Szweda, a nie na Grzegorza Walaska, Rafała Okoniewskiego czy Duńczyka Nicki Pedersena. Andersson więc musiał czekać na swoją szansę.

Ta przyszła nieoczekiwanie, przy kontuzji Pedersena, której nabawił się tydzień temu w Grand Prix Szwecji. Duńczyk złamał rękę i nie mógł wystartować dzień później w meczu PGE Marmy z Unią Tarnów. Ściągnięto Szweda w ostatniej chwili, bez sprzętu. - Dobrze, że udało się mu dotrzeć. O sprzęcie nie było mowy - mówił wtedy Dariusz Śledź.

Andersson szału nie zrobił, PGE Marma przegrała. Była jednak kolejna szansa. W niedzielę przeciwko Betardowi Sparcie. Tym razem Szwed nie dowiedział się o starcie na kilka godzin przed nim, ale miał tydzień na przygotowanie się. Przywiózł swoje motocykle, potrenował i... przywiózł siedem punktów i trzy bonusy. - Denis to "the man of the match" - chwalił swojego podopiecznego trener Dariusz Śledź.

- Nie czuję się bohaterem. Cieszę się, że zaliczyłem udany występ i dobrze czułem się na rzeszowskim torze - mówił Szwed, który znowu wyląduje poza składem. Na kolejny mecz z Unibaxem w Toruniu ma już wrócić Pedersen, który robi wszystko, by dzień wcześniej wystąpić w turnieju Grand Prix Czech. - Czekamy na Nickiego i mamy nadzieję, że nie będzie żadnej niespodzianki w sobotę - mówi Dariusz Śledź. Pedersen, który ma złamaną lewą rękę, chce walczyć o mistrzostwo świata, dlatego przyspieszył leczenie i jedzie do Pragi. W Rzeszowie liczą, że przez ten start kontuzja się nie pogłębi. - Wierzymy w to, że Nicki przyjedzie naładowany odpowiednio do Torunia i powalczymy tam - zapowiada Śledź.

Tyle tylko że Unibax to dream team Enea Ekstraligi, który w tym sezonie jeszcze nie przegrał. Szanse PGE Marmy na zwycięstwo są niewielkie. Obojętne, czy pojedzie Pedersen, czy też joker Andersson.

Więcej o: