Gollob, Pedersen, Hampel? Prezes Półtorak: Podobają mi się te nazwiska

- W przyszłym sezonie jest dziesięć lat sponsoringu rzeszowskiego żużla przez Marmę. Co roku jeździmy o medale, ale chcielibyśmy żeby w końcu je przywieźć - zapowiada prezes PGE Marmy Rzeszów Marta Półtorak.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Choć do otwarcia okienka transferowego w żużlowej Ekstralidze pozostało jeszcze miesiąc w kuluarach huczy już od plotek, który zawodnik gdzie trafi. Często w tych spekulacjach wymieniana jest PGE Marma Rzeszów, która miałaby kusić najlepszych zawodników. Cel bowiem na nowy sezon postawiony jest wysoko - faktyczna walka o medale.



Rozmowa z Martą Półtorak

Marcin Lew: Do oficjalnego otwarcia okienka transferowego w Enea Ekstralidze pozostał miesiąc. Ale nie da się ukryć, że kluby już budują zespoły na nowy sezon. Jak będzie wyglądała więc rzeszowska drużyna?

Marta Półtorak: - Mam nadzieję, że uda nam się skonstruować dobry skład, ale tak jak pan powiedział na początku, dopiero za miesiąc będzie można przejść do konkretnych działań i myślę, że dopiero wtedy poznamy kształt drużyny.

Ale ze swoimi zawodnikami można już rozmawiać. Kto zostanie w Rzeszowie z poprzedniego składu?

- Jeśli chodzi o naszych zawodników myślę, że trzon drużyny zostanie. Zostały do dogrania jeszcze kosmetyczne sprawy. Mam tu na myśli Grześka Walaska, Rafała Okoniewskiego i również Jasona Crumpa, a także juniora Łukasza Sówkę.

Łukaszowi kończy się kontrakt w Zielonej Górze, skąd był wypożyczony do naszej drużyny. Planujecie podpisać jakiś długoletni kontrakt?

- W dzisiejszych czasach ciężko jest obu stronom deklarować się co do podpisywania długoletnich kontraktów. Na jak długo będzie to kontrakt, to już drugorzędna sprawa.

Podobno trenerem miał być Marek Cieślak...

- Trenerem jest Dariusz Śledź.

I zostaje na przyszły sezon?

- Tak.

Według spekulacji w przyszłym sezonie mają u nas jeździć Tomasz Gollob, Nicki Pedersen, Matej Zagar, Jarosław Hampel. Lista potencjalnych zawodników jest długa i bogata.

- Bardzo podobają mi się te nazwiska. Wszyscy to bardzo dobrzy zawodnicy i wszyscy mogliby u nas jeździć.

Ale nie ma co ukrywać, że chcąc walczyć o medale, właśnie z takimi zawodnikami trzeba rozmawiać.

- Absolutnie tak. Rozmawiają zawodnicy, rozmawiają kluby. Ale okres transferowy rozpoczyna się dopiero w grudniu i na ten moment można sobie właśnie tylko rozmawiać, niezobowiązująco.

Jeśli jednak zostają w drużynie Walasek, Okoniewski, Crump i Sówka to nie ma już wielkiego pola manewru jeśli chodzi o KSM. To znaczy, że do zespołu dołączy najwyżej jeden mocny zawodnik.

- Każdy z zespołów będzie miał w sezonie podobne szanse, obojętne na jakim poziomie będzie KSM. Każdy będzie mógł zakontraktować zawodników o podobnym KSM-ie, no chyba, że nie zmieni składu, chociaż nie sądzę, żeby jakakolwiek drużyna się znalazła, która składu nie zmieni.

Ale skoro na giełdzie transferowej pojawiają się takie głośne nazwiska, to znaczy, że chcecie sobie postawić ambitne cele w przyszłym sezonie.

- Zdecydowanie tak. W przyszłym sezonie jest dziesięć lat sponsoringu rzeszowskiego żużla przez Marmę. Co roku jeździmy o medale, każdy w Ekstralidze o nie jeździ. Ale chcielibyśmy żeby w końcu przywieźć ten medal.

Co z juniorami? Łukasz Sówka potwierdził już swoje umiejętności, ale jeden młodzieżowiec w walce o medale, to może być za mało.

- Mamy przecież Marco Gaschkę, który powinien w tym sezonie prezentować wyższa formę. Poza tym mamy jeszcze naszych wychowanków, będziemy się starać dawać im szansę, by udowodnili, że stać ich na wiele.

A z juniorami też często bywa tak, że w jednym sezonie wydaje się, że nie jest on jeszcze gotowy do jazdy, nie prezentuje się dobrze, a nagle przychodzi następny sezon i on już potrafi walczyć jak równy z równym z kolegami bardziej doświadczonymi.

Czyli tutaj nie można się spodziewać jakichś szaleńczych ruchów?

- To szaleństwo jest nieco ograniczone, bo na rynku nie ma wielu juniorów. Na pewno będziemy rozmawiać z młodzieżowcami, którzy są dostępni. Ale w tym momencie jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o tym, jak będzie wyglądał nasz skład.

Oczywiście mamy jakieś plany, myślimy jak budować drużynę, co by było najlepsze. Ale to wszystko wciąż tylko plany.

Skład zespołu poznamy na Mikołaja, na Gwiazdkę?

- Dla mnie byłoby bardzo komfortową sytuacją, gdybyśmy mogli ogłosić skład na Gwiazdkę, bo na Mikołaja to zdecydowanie zbyt wcześnie. Natomiast nie zależy to tylko ode mnie. Czasami rozmowy z zawodnikami trwają dłużej, czasami warto chwilę poczekać, zastanowić się i dać sobie szansę.

Teraz potrzeba trochę cierpliwości, a myślę, że to wszystko się dobrze poukłada.