Sport.pl

D.Śledź po meczu z Lotosem: Ciężko wygrać w czterech

W ostatnim spotkaniu sezonu Enea Ekstraligi PGE Marma Rzeszów tylko zremisowała na własnym torze z Lotosem Wybrzeże Gdańsk 45:45. Gospodarze w niedzielnym meczu musieli radzić sobie bez kontuzjowanych Jasona Crumpa i Joonasa Kylmakorpiego.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



- Ciężko wygrać mecz w czterech. Brak Jasona Crumpa i Joonasa Kylmaekorpiego był widoczny, musieliśmy "łatać dziury" juniorami i zastępstwem zawodnika - tłumaczył remis z outsiderem ligi trener rzeszowian Dariusz Śledź.

Mimo wszystko gospodarze punkty z Lotosem stracili trochę na własne życzenie. Po siódmym biegu prowadzili bowiem dziesięcioma oczkami (26:16). Sprawa skomplikowała się po trzynastej gonitwie, kiedy przyjezdni za sprawą Piotra Świderskiego i Thomasa H. Jonassona przywieźli podwójne zwycięstwo, dzięki czemu zmniejszyli straty do zaledwie dwóch punktów (38:40).

Pierwszy bieg nominowany padł łupem PGE Marmy. Zwycięstwo Grzegorza Walaska i trzecia lokata Łukasza Sówki dały prowadzenie 44:40 i wydawało się, że jest po meczu. Niestety w ostatnim starcie upadek na drugim okrążeniu zaliczył Maciej Kuciapa. Wówczas ekipa miejscowych jechała na 4:2. W powtórzonym wyścigu Rafał Okoniewski nie zdołał wbić się między dwójkę Nicki Pedersen - Jonasson i podwójne zwycięstwo dało drużynie z wybrzeża remis i punkt bonusowy. - Gdyby nie upadek Maćka udałoby się nam wygrać. Nie można mieć jednak pretensji do Maćka, bo chciał drugi raz pokonać Pedersena. W tym roku mamy sporego pecha. Oprócz kontuzji, mamy problemy ze sprzętem. Taki jest jednak ten sport. Szkoda, że nie udało się wygrać - zakończył Śledź.

Więcej o: