Żona zmarłego Lee Richardsona: Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa

?Lee zawsze wypowiadał się o Was w samych superlatywach. Dziękuję wszystkim w Rzeszowie za okazane serce i ciepłe słowa.? - napisała w liście do PGE Marmy żona tragicznie zmarłego żużlowca rzeszowskiego klubu, Emma Richardson.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Lee Richardson zmarł w niedzielę w szpitalu we Wrocławiu, po upadku, który zanotował w trakcie spotkania Enea Ekstraligi pomiędzy Betardem Spartą Wrocław, a PGE Marmą Rzeszów. Miał 33 lata, osierocił trzech synów.

Po wypadku "Rico" świat żużlowcy pogrążył się w żałobie. Zewsząd płynęły słowa otuchy dla rodziny zmarłego żużlowca. Teraz jego żona przesłała list do rzeszowskiego klubu.



"Dziękuję wszystkim w Rzeszowie za okazane serce i ciepłe słowa. Lee zawsze wypowiadał się o Was w samych superlatywach, mówił wiele o Pani Prezes Półtorak, Trenerze, o Osobach Funkcyjnych w Klubie, Kibicach, Przyjaciołach, Kolegach, naprawdę czuł się u Was bardzo dobrze.

Dzisiaj przylatuję po mojego Wspaniałego Męża, mężczyznę z którym spędziłam najlepsze lata mojego życia, ciężko wyrazić to co czuję.

Jeszcze raz dziękuję z całego serca i zapewniam, że przyjadę z Synami do Rzeszowa miasta w którym mój cudowny Mąż czuł się jak w domu, i wspólnie uczcimy jego pamięć. Dziękuję.

Lee [*]"



Emma Richardson