Crump o Richardsonie: To był dżentelmen w każdym calu

?W niedzielę wieczorem w meczu polskiej ligi sport żużlowy stracił jednego z najlepszych zawodników - Lee Richardsona? - napisał o śmierci Anglika Lee Richardsona Australijczyk Jason Crump na swojej stronie internetowej.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



"Miałem zaszczyt dobrze go znać od kilku lat i startować z nim w jednej drużynie w lidze polskiej i szwedzkiej. To był dżentelmen w każdym calu. Mam do niego duży szacunek. To był człowiek, który kochał swoją rodzinę" - napisał dalej Crump.

Australijczyk razem z Richardsonem od dwóch sezonów startowali razem w barwach PGE Marmy Rzeszów. Razem jechali też w niedzielę w spotkaniu Enea Ekstraligi we Wrocławiu. W trzecim biegu "Rico" nie opanował motocykla, uderzył w bandę i upadł na tor. Został odwieziony do szpitala, gdzie wskutek obrażeń wewnętrznych zmarł. Wiadomość ta wstrząsnęła całym żużlowym światem. "Lee był prawdziwym dżentelmenem na torze. Zaszczytem było z nim współpracować i rozmawiać. Wszystkie moje myśli są teraz z jego rodziną. To nie fair, że straciliśmy takiego zawodnika - napisał z kolei na Twitterze były mistrz świata, Duńczyk Nicki Pedersen.

Podobnych głosów było zresztą wiele. "Chciałbym przekazać wyrazy współczucia i kondolencje dla rodziny tragicznie zmarłego Lee Richardsona. Odszedł jeden z żużlowych braci, z którym przez lata startowałem w różnych zawodach na torach całej Europy. Dziś Lee oddał życie za swoją pasję. Cześć Jego Pamięci! - napisał na Facebooku Tomasz Gollob.

Lee Richardson miał 33 lata.