Sport.pl

Asseco Resovia na starcie sezonu: Odzyskać mistrzostwo Polski [KOMENTARZ]

Po mocnym przewietrzeniu szatni Asseco Resovia zbudowała nową drużynę, która ma dokładne te same cele co zawsze. Czy i tym razem uda się stworzyć zespół na miarę finałów PlusLigi i Ligi Mistrzów?
Tak rozbudowanej i rozpasanej PlusLigi jeszcze nie mieliśmy. W piątek rusza nowy sezon, w którym trzeba będzie zagrać aż 30 meczów w fazie zasadniczej, zmierzyć się z 15 rywalami. Siatkarska ekstraklasa po raz pierwszy liczy 16 drużyn i po raz pierwszy od wielu lat jedna z nich może spaść z ligi, o ile przegra baraż z rywalem z I ligi. Ale spadki, jak na razie, w Rzeszowie nikogo nie interesują. Tu liczy się tylko walka o medale, do czego kibice zdążyli się już przyzwyczaić.

Przyzwyczaili ich działacze, którzy od kilku lat starają się budować zespół do walki o mistrzostwo Polski, a także medale w Lidze Mistrzów. Z różnym skutkiem, ale od pięciu lat regularnie rzeszowianie meldują się w finałach PlusLigi. To też cel minimum na ten sezon, przynajmniej jeśli chodzi o polską ligę.

Pewną niezmienną rzeczą w Rzeszowie jest to, że co roku skład Asseco Resovii przechodzi gruntowną zmianę. Powody bywały różne: rozczarowanie grą, bajeczne oferty innych klubów, limity obcokrajowców. Ale tak głębokiego drenażu szatni jeszcze chyba nie było. Ze starego składu zostali nieliczni, dwóch środkowych, dwóch rozgrywających, atakujący i libero. Jeszcze jeden przyjmujący, Amerykanin Thomas Jaeschke, ale ten akurat dołączy do zespołu już w trakcie sezonu. Nowy zespół ma dać nową jakość, ale na to trzeba będzie jednak poczekać. Siatkówka lubi cierpliwość, a tej nie widać w budowaniu zespołu długofalowo. Mimo długich jak nigdy przygotowań, drużyna będzie potrzebowała czasu na pełne zgranie, na bezbłędne wykonywanie poszczególnych zagrań. A wygrywać musi od razu.

Asseco Resovia oficjalnie [GALERIA ZDJĘĆ]


Podobnie jak rok temu, niezwykle ważna będzie faza zasadnicza, która ustawi play-offy. Te wracają do grania od półfinałów, ale innych, krótkich i loteryjnych. Tym razem o medale grać się będzie tylko mecz i rewanż, nie serię do trzech zwycięstw. Rozstawienie i drugie spotkanie u siebie może mieć więc kluczowe znaczenie. Szczególnie jeśli w Rzeszowie znów odbudują twierdzę, jak nazywano przez lata halę Podpromie. W poprzednim sezonie twierdza rozleciała się, podobnie jak atmosfera w drużynie, teraz ta druga wygląda na znakomitą, a to najlepsza droga do sukcesów.

Personalnie Asseco Resovia wygląda bardzo mocno na papierze. Wrócił Serb Marko Ivović, MVP finałów Ligi Światowej, gracz dojrzalszy niż w momencie, gdy odchodził do Rosji. Jest trzech znakomitych środkowych bloku, dwóch doświadczonych, jeden - nadzieja polskiej siatkówki. Jest też dwóch atakujących z wielkimi nazwiskami, niestety, obaj po kontuzjach. I tutaj jest chyba największa niewiadoma tej drużyny. Czy do zdrowia wróci Kanadyjczyk Gavin Schmitt, czy formę odzyska Niemiec Jochen Schops. Jeśli spełni się wariant optymistyczny, siła ofensywa rzeszowian będzie chyba największa w historii. Jeśli nie, trzeba będzie szukać ucieczki w młodym Francuzie Thibault Rossardzie, który na razie awaryjnie gra po przekątnej z rozgrywającym, do czasu powrotu do zdrowia Schmitta.

Papierkiem lakmusowym może być też właśnie rozegranie i forma Fabiana Drzyzgi, który w poprzednim sezonie grał z kontuzją kolana, latem w kadrze występował niewiele. Jeśli wróci do formy z końcówki sezonu 2014/15, Asseco Resovia będzie mogła osiągnąć wiele.

To, czy znów będzie w finale PlusLigi, rozstrzygnie się w kilka dni, z końcówką kwietnia. To, czy o finał będzie łatwiej, będzie się rozstrzygało przez najbliższe miesiące. O złoto bić się będą zapewne rzeszowianie, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów. Nietrafienie więc w półfinale na ZAKSĘ czy Skrę ułatwi awans do finału. Choć z drugiej strony, by wygrać mistrzostwo, trzeba pokonać każdego, obojętne na jakim etapie.

Znów jednak trzeba będzie uważać na tzw. drużyny środka. Groźni będą siatkarze z Gdańska, Lubina, Warszawy. Ciekawy zespół zbudował Espadon Szczecin. A z trzema tymi drużynami rzeszowianie zagrają na początku sezonu, dodatkowo w Bełchatowie. Na początku, gdy gra Asseco Resovii z pewnością nie będzie jeszcze zachwycać. Jeśli jednak rzeszowianie dobrze wystartują, to im dalej w sezon powinno być tylko lepiej. Czy na kolejne, czwarte w XXI wieku, mistrzostwo Polski? Przekonamy się w maju.



Więcej o: