Sport.pl

Final Four Ligi Mistrzów. Asseco Resovię pogrążyły błędy własne [STATYSTYKI]

- Mieliśmy ten mecz w swoich rękach. Nie powinniśmy go wypuścić - mówił po przegranym meczu o trzecie miejsce Bartosz Kurek, atakujący Asseco Resovii. Rzeczywiście, w typowo siatkarskich elementach mistrzowie Polski nie wyglądają gorzej od swoich rywali. Pogrążyły ich przede wszystkim błędy własne.
W piątym secie to nie miało prawa się udać. Rzeszowianie tylko w tej partii po błędach własnych stracili siedem punktów, czyli prawie połowę seta. Łącznie w całym spotkaniu mistrzowie Polski popełnili 45 niewymuszonych błędów. To aż o jedenaście więcej niż siatkarze Cucine Lube Civitanova. I prawdopodobnie to właśnie zadecydowało o ostatecznej porażce. W innych elementach rzeszowianie nie wyglądali bowiem gorzej od swoich rywali. Obie drużyny imponowały w bloku. Asseco Resovia zdobyła tym elementem 16 "oczek", Lube było tylko minimalnie lepsze (17 pkt). Liczby w ataku wskazują za to na Asseco Resovie. Rzeszowianie zdobyli w tym elemencie 58 punktów (54 procent skuteczności), Włosi skutecznie zaatakowali 54-krotnie (50 proc.)

Ekipa z Italii wyglądała też lepiej na zagrywce. W polu serwisowym Osmany Juantorena i spółka pomylili się 19-krotnie, ale w tym elemencie zapunktowali też siedem razy. Rzeszowianom ta sztuka udała się tylko czterokrotnie, a błędów było więcej, bo 25.

W ataku zdecydowana większość piłek wędrowała do duetu Bartosz Kurek - Olieg Achrem. Ten drugi rozegrał w niedzielę drugi bardzo dobry mecz w turnieju. Kapitan mistrzów Polski zdobył w meczu o trzecie miejsce 17 punktów, wszystkie po skutecznych atakach. W tym elemencie Białorusin osiągnął 55 proc. skuteczność. Kurek do 22 skutecznych zbić dołożył jeszcze trzy punktowe bloki i z 25 "oczkami" na koncie był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania. W bloku imponował jednak przede wszystkim Russell Holmes. Amerykanin aż siedmiokrotnie okazał się dla rywalów przeszkodą nie do sforsowania.



Więcej o: