Sport.pl

M. M. Gogol, statystyk Asseco Resovii: Gramy z jedną z najlepszych drużyn świata

- Zenit Kazań to chyba jedyna drużyna na świecie, która przy złym przyjęciu może grać w ataku na 70-80 proc. skuteczności. Nie ma takiego drugiego zespołu - mówi Michał Mieszko Gogol, odpowiedzialny w Asseco Resovii za rozpracowywanie rywali.

Chcesz wiedzieć wszystko o Final Four Ligi Mistrzów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Asseco Resovia podczas Final Four Ligi Mistrzów już w sobotnim półfinale zagra z obrońcą trofeum Zenitem Kazań, z którym rok temu mierzyła się w finale tej imprezy w Berlinie. Wtedy przegrała 0:3. - Kazań ma bardzo dobrą zagrywkę. Jeśli wszyscy skrzydłowi trafią, to bardzo ciężko się z nimi gra. Mają jednak też takie mecze, w których im nie idzie, popełniają błędy, skuteczność zagrywki jest niższa niż zwykle. Tak było choćby rok temu w półfinale z Berlinem. Berlin miał swoje szanse, przegrał na przewagi. Przy takiej grze można z nimi wygrać, choć nie ma co liczyć na słabszą dyspozycję rywala - mówi Gogol i charakteryzuje Rosjan: - Zenit to chyba jedyna drużyna na świecie, która przy negatywnym przyjęciu, może grać w ataku na 70-80 proc. skuteczności. Nie ma takiego drugiego zespołu. Oczywiście nie znaczy to, że w każdym meczu tak grają, ale są w stanie osiągnąć taki poziom.

- W przyjęciu nie muszą się silić. Najważniejsze jest dla nich, by nie popełnić błędu, utrzymać piłkę nad boiskiem. Później rozgrywający albo libero rzucą ją do skrzydła, gdzie mają ogromną przewagę w zasięgu i sile uderzenia. Tam po prostu czasami ciężko jest doskoczyć do bloku. Kiedy gra się z Kazaniem, to praktycznie nie mówi się o grze na siatce, bo takiej typowej, rozegranej akcji jest mało. Mało jest zagrań, gdzie rozgrywający kreuje, wybiera strefy - zauważa Gogol.

Rozgrywający Zenita Aleksander Butko jest zresztą doskonale znany Asseco Resovii. Rok temu kierował grą Lokomotivu Nowosybirsk, którego rzeszowianie wyeliminowali w play-off Ligi Mistrzów. - Dużo jest analogii między Zenitem i Lokomotivem, to zespoły podobnie budowane. Tam był Kubańczyk Camejo, w Zenicie jest Leon, tam Lukas Divis, tu Matthew Anderson, tam był Denis Zemczenok, tu jest Maxim Michajłow. I w obu zespołach są środkowi, którzy, powiedzmy, znaczą trochę mniej - wylicza Gogol. - Butko to zresztą ciekawy gracz pod względem mentalnym. Gra inaczej, gdy jest początek seta, gdy jego koniec, gdy są trudne piłki czy nie idzie.

Co będzie kluczowe w pierwszym półfinale? - Wszystko rozstrzygnie się w zagrywce i przyjęciu. Ważny będzie blok i obrona. To będzie mecz na wysokiej, sytuacyjnej piłce. Kto ich więcej obroni, popełni mniej błędów, ten wygra. Z Kazaniem trzeba się raczej nastawić bardziej na wybloki niż na typowe bloki. To oni są faworytem, gramy z jedną z najlepszych drużyn na świecie, ale będziemy chcieli zagrać swoją najlepszą siatkówkę - podsumowuje Gogol.

Włoski pojedynek

W drugim półfinale krakowskiego turnieju zagrają dwie włoskie ekipy: Cucine Lube Civitanova i Trentino Diatec. W niedzielę któraś z tych drużyn będzie rywalem Asseco Resovii w walce o złoto lub brąz. Jaka jest charakterystyka tych zespołów? - Lube to zespół zbudowany głównie na skrzydłach. Za atak odpowiada tu głównie Klemens Cebulj i Osmany Juantorena. Ale obaj w przyjęciu grają gorzej, dlatego Lube nie bazuje na dobrym przyjęciu, choć wszystko stara się łatać libero Jenia Grebennikov. Ale i jemu nie jest łatwo, bo rywale Lube wybierają sobie, jak chcą grać, i zmieniają, raz grając na Celublja, raz na Juantorenę - analizuje Gogol. - Większość piłek idzie raczej przez lewe skrzydło, a przy atakach trudno mówić o kierunkach. Grają tak szybko, że skrzydłowi praktycznie przecinają piłkę, która raz leci w głęboki skos, raz w bliski, raz w środek boiska - dodaje.

W fazie play-off Ligi Mistrzów najważniejsze piłki kończył Włochom jednak 37-letni Serb Ivan Miljković. - Miljković nie jest za bardzo obciążany atakiem, chyba że przychodzi końcówka seta czy tie-break. Wtedy on jest uruchamiany. Znakomitą robotę w obronie robi Grebennikov, swoje też dodają środkowi, którzy jednak są trochę niedoceniani, a to przecież bardzo doświadczeni gracze - mówi Gogol.

Ciekawostką jest gra Cucine Lube w polu zagrywki. - Potrafią "kopnąć", ale grają nieregularnie. Są mecze, w których ryzykują bardzo, w innych grają zachowawczo. Dobierają styl zagrywki pod przeciwnika. Ale tu przecież zagrają w Final Four Ligi Mistrzów, muszą zaryzykować - przewiduje Gogol.

Z kolei Trentino Diatec to taka mieszanka rutyny z młodością. - Bardzo ciekawa drużyna z młodym rozgrywającym [Simone Giannellim, 19 lat - przyp. red.]. Mają w ataku Mitara Djuricia, który jest niesamowitą siłą, ale nie wiadomo, jak zagra dwa mecze z rzędu. Nigdy nie był bardzo mocny pod względem fizycznym. W porównaniu z Lube mają dużo więcej możliwości w ataku, mogą grać, co tylko sobie wymyślą, każdą strefą. Lube bardziej bazuje na skrzydłach, które ma oczywiście mocniejsze - zauważa statystyk Asseco Resovii. - Za przyjęcie odpowiada głównie Tine Urnaut, ale też bardzo dużo atakuje. Do tego jest Oleg Antonow, typowo ofensywny siatkarz, i Filippo Lanza, który wraca po kontuzji. To już bardziej uniwersalny siatkarz - dodaje.

Dla Trentino już sama gra w Final Four jest sukcesem, ale na pewno samym udziałem w turnieju nikt się nie zadowoli. - To jest drużyna ambitna, żywiołowa, nakręcająca się. To jest ich siła. Nie są bez szans w starciu z Lube, tym bardziej że znają się doskonale z ligi. A także potrafią "kopnąć" z zagrywki - stwierdza Gogol, dodając ciekawostkę: - Jedno jest pewne: nie zagrają przesuniętej krótkiej. Wszystko ze środkowymi grają przy rozgrywającym. Taki jest styl zespołów trenera Radostina Stojczewa.



Asseco Resovia jest gospodarzem turnieju Final Four Ligi Mistrzów, który odbędzie się w sobotę i niedzielę w Tauron Arenie Kraków. W sobotnim półfinale mistrzowie Polski zmierzą się z rosyjskim Zenitem Kazań (godz. 16.30), a w drugiej parze zagrają Trentino Diatec i Cucine Lube Civitanova (godz. 19.30). W niedzielę odbędą się mecze o złoto (godz. 18) i o brąz (godz. 14.45). Relacje na żywo na rzeszow.sport.pl.



Więcej o: