Sport.pl

Final Four Ligi Mistrzów. Święto siatkówki w Krakowie

Cztery najlepsze europejskie zespoły przez dwa dni będą rywalizowały o prymat w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Wśród nich mistrzowie Polski - Asseco Resovia, która jako jedyna z tego grona nie wygrała jeszcze tych rozgrywek.

Chcesz wiedzieć wszystko o Final Four Ligi Mistrzów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie na co dzień występują w hali Podpromie w Rzeszowie, ale ta jest za mała na takie wydarzenie. Przy pełnej hali "tylko" 5 tys. kibiców może dopingować mistrzów Polski. W krakowskiej Tauron Arenie zasiądzie ich na trybunach prawie trzy razy więcej. Z samego Podkarpacia do Krakowa przyjedzie ponad 7 tys. kibiców, którzy kupili wejściówki w przedsprzedaży. Zapowiada się więc prawdziwe święto, jak zresztą każda siatkarska impreza w naszym kraju.

Przed Asseco Resovią jednak bardzo trudne zadanie, podwójne. Po pierwsze, rzeszowianie muszą sprostać organizacyjnie. Poziom imprez siatkarskich w naszym kraju jest tak wyśrubowany, że każdy kibic, a także europejska centrala oczekują naprawdę wiele. Ale Asseco Resovia, starając się o organizację Final Four, obiecała wejść na jeszcze wyższy poziom organizacji i promocji wydarzenia. Będziemy więc zapewne świadkami świetnego spektaklu.

Jednak ten cel rzeszowianom będzie chyba łatwiej osiągnąć niż cel drugi, sportowy. By turniej w Krakowie był faktycznym świętem polskiej siatkówki, Asseco Resovia musi zakończyć imprezę na podium. Trener Andrzej Kowal od początku sezonu powtarza, że dobrym wynikiem będzie właśnie trójka, a powtórzenie ubiegłorocznego wyniku - ogromnym sukcesem. Rok temu w Berlinie Asseco Resovia zajęła drugie miejsce, przegrywając tylko w finale z rosyjskim Zenitem Kazań. Teraz taki finał jest niemożliwy, ponieważ obie ekipy spotkają się już w pierwszym półfinale. Faworytem będą Rosjanie, którzy bronią trofeum, a w których składzie roi się od gwiazd światowego formatu, na które ekipy z Rzeszowa po prostu nie stać.

Z drugiej strony są dwaj włoscy potentaci: Cucine Lube Civitanova i Trentino Diatec. W pierwszym zespole gwiazdozbiór jest wcale nie mniejszy niż w Kazaniu, drudzy to dominatorzy Ligi Mistrzów z poprzednich lat i choć teraz grają w znacznie odmienionym składzie, to znów znaleźli się w czwórce najlepszych zespołów w Europie. Z którąś z tych drużyn Asseco Resovia zagra w niedzielę w meczu o złoto lub o brąz. A z włoskimi zespołami w najnowszej historii resoviacy nie wygrywali. To co prawda tylko statystyki, ale zawsze gdzieś zostają w głowie przed takimi meczami.

Na papierze Asseco Resovia nie wygląda na faworyta. Tego należy upatrywać właśnie w Zenicie i Cucine Lube. Siatkówka jednak lubi niespodzianki. Obie te ekipy rzadko przegrywają, na szczęście zdarzały się im pojedyncze słabsze mecze, co wykorzystywali rywale, np. PGE Skra Bełchatów w play-off Ligi Mistrzów, która wygrała w Kazaniu.

Rzeszowianie w ostatnich miesiącach nie prezentowali się najlepiej, w PlusLidze przegrali aż osiem meczów, dlatego do końca nie byli pewni gry w finale. Słaby start sezonu nadrabiali w końcówce, ale nie wszystko już zależało od nich. Ostatnie mecze wygrywali za trzy punkty, ale potrzebowali potknięcia rywali, PGE Skry Bełchatów. Ta wygrała w sobotę "tylko" 3:1 z BBTS Bielsko-Biała, a ten wynik dał finał Asseco Resovii. Resoviacy wyprzedzili Skrę w tabeli lepszym stosunkiem setów, dokładnie o 0,029 seta! O złoto zagrają z najlepszą w tym sezonie Zaksą Kędzierzyn-Koźle.

Wcześniej jednak Asseco Resovia musi się skupić na Final Four i walce o prymat w Europie. Czy uda się zwyciężyć z najmocniejszymi zespołami Europy i po raz pierwszy sięgnąć po złoto? Przekonamy się w niedzielne popołudnie.



Asseco Resovia jest gospodarzem turnieju Final Four Ligi Mistrzów, który odbędzie się w sobotę i niedzielę w Tauron Arenie Kraków. W sobotnim półfinale mistrzowie Polski zmierzą się z rosyjskim Zenitem Kazań (godz. 16.30), a w drugiej parze zagrają Trentino Diatec i Cucine Lube Civitanova (godz. 19.30). W niedzielę odbędą się mecze o złoto (godz. 18) i o brąz (godz. 14.45). Relacje na żywo na rzeszow.sport.pl.



Więcej o: