Sport.pl

Final Four Ligi Mistrzów. Kim są rywale Asseco Resovii?

Zenit Kazań to taka siatkarska FC Barcelona, dwie włoskie drużyny również poznały już smak zwycięstwa w Lidze Mistrzów. - Rosjanie są faworytami, gwarantuję jednak, że Włosi wybierają się do Polski po puchar. To będzie wspaniały turniej, a Polaków czeka kolejne wielkie siatkarskie święto - mówi Gian Luca Pasini, dziennikarz ?La Gazetta dello Sport?

Chcesz wiedzieć wszystko o Final Four Ligi Mistrzów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Z grona tegorocznych finalistów Ligi Mistrzów tylko Asseco Resovia nie poznała jeszcze smaku zwycięstwa w tych elitarnych europejskich rozgrywkach. Rywale rzeszowian wygrywali wszystko na krajowych i europejskich parkietach. Zenit chce obronić tytuł, a Włosi marzą o zwycięstwie w Lidze Mistrzów po pięciu latach przerwy.

Zenit Kazań

Osiem tytułów mistrza Rosji, pięć triumfów w pucharze tego kraju i trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów - bilans imponujący, szczególnie jak na klub, który nie osiągnął jeszcze pełnoletności (powstał w 2000 roku). Zespół z Kazania przez pierwsze cztery lata funkcjonował pod nazwą Dynamo. W 2007 roku już jako Dynamo TatTranceGas siatkarze ze stolicy Tatarstanu zdobyli pierwsze w historii klubu mistrzostwo Rosji. Rok później zespół z Siergiejem Tietiuchinem i Amerykaninem Claytonem Stanleyem w składzie okazał się najlepszy w turnieju finałowym Ligi Mistrzów w Łodzi. 2008 rok to ważna data w historii Zenita nie tylko ze względu na zwycięstwo w europejskich rozgrywkach. Wtedy stery w klubie objął bowiem Władimir Alekno, trener, który od ośmiu już lat prowadzi ekipę z Kazania do kolejnych wielkich sukcesów. Zenit triumfował w Łodzi po raz drugi cztery lata później. W meczu finałowym Rosjanie spotkali się z PGE Skrą Bełchatów. Po zaciętym, wyrównanym boju podopieczni Alekny wygrali ostatecznie 3:2, ostatni punkt zdobywając jednak po błędzie sędziego.

W ubiegłym roku siatkarze z Tatarstanu sięgnęli po puchar Ligi Mistrzów po raz trzeci, tym razem pokonując w finale inny polski zespół, Asseco Resovię. W tym sezonie plany Rosjan są takie same jak rok temu. Po zapewnieniu sobie mistrzostwa i pucharu Rosji kolejnym celem zawodników z Kazania jest prymat w Europie. Ale trudno się temu dziwić. Zenit to przecież naszpikowany światowymi gwiazdami najbogatszy klub świata. - Ich budżet w euro jest taki sam jak Asseco Resovii w złotówkach. Podobnie różnica wygląda w zarobkach czołowych zawodników - mówi Andrzej Grzyb, menedżer Wilfredo Leona, największej gwiazdy drużyny z Kazania. Oprócz Kubańczyka z polskim paszportem w ekipie mistrzów Rosji występuje jeszcze dwóch obcokrajowców. To amerykański przyjmujący Matthew Anderson i bułgarski libero Teodor Salparow. Rosjan stać na to, żeby tego drugiego zatrudniać tylko pod kątem gry w Lidze Mistrzów. Jeśli do trójki znakomitych obcokrajowców dołożymy jeszcze połowę reprezentacji Rosji, której zawodnicy bronią barw Zenita, to powstaje drużyna niemal kompletna. - Myślę, że w Krakowie nikt nie będzie w stanie ich zatrzymać. Jeśli grają swoją normalną siatkówkę, to jest to zdecydowanie najlepsza ekipa na świecie - twierdzi Andrzej Grzyb.

Trentino Diatec

Ekipa z Trydentu to rówieśniczka drużyny z Kazania. Analogii pomiędzy drużynami z Włoch i Rosji jest jednak więcej. Obie ekipy trzykrotnie wygrywały Ligę Mistrzów, a dla Trentino trener Radostin Stojczew jest tym, kim dla Zenitu Władimir Alekno. Bułgarski szkoleniowiec przejął włoską ekipę w 2007 roku i jest autorem jej największych sukcesów. To pod wodzą Stojczewa Trentino w latach 2009-2011 zdominowało europejskie rozgrywki, trzy razy z rzędu sięgając po puchar Ligi Mistrzów. Ówczesna ekipa z Bułgarem Matejem Kazijskim i Kubańczykiem Osmanym Juantoreną na czele przeszła do historii siatkówki jako jedna z najlepszych. Tamte sukcesy świetnie pamięta Łukasz Żygadło, który w latach 2008-2012 bronił barw drużyny z północy Włoch. Rok później Żygadło próbował swoich sił w Zenicie Kazań, ale ze względu na poważną kontuzję nie zdążył w nim nawet zadebiutować. W barwach klubu z Trydentu grało jeszcze dwóch innych biało-czerwonych. W latach 2006-2009 występował tam Michał Winiarski, a w sezonie 2007/2008 do polskiego przyjmującego dołączył też rozgrywający Jakub Bednaruk.

Oprócz sukcesów w Lidze Mistrzów siatkarze Trentino Diatec czterokrotnie sięgali po mistrzostwo swojego kraju, a trzykrotnie mogli cieszyć się z wywalczenia Pucharu Włoch. Podopieczni Radostina Stojczewa marzą jednak o nawiązaniu do europejskich sukcesów sprzed kilku lat. - W Trydencie wierzą w zwycięstwo w półfinale z Cucine Lube Civitanova. To miałaby być powtórka z półfinału w Pradze w 2009 roku. Wtedy faworytem też było Lube, ale to Kazijiski i spółka okazali się lepsi. Osobiście jednak w taki scenariusz nie wierzę - mówi Gian Luca Pasini, dziennikarz sportowy "La Gazetta dello Sport".

Rzeczywiście, "na papierze" obecni mistrzowie Włoch nie prezentują się już tak okazale jak jeszcze kilka sezonów temu. Skrzydłowi Tine Urnaut, Filippo Lanza i Mitar Djurić mogą jednak siać postrach w szeregach niejednej drużyny. Jeśli do tego dołożymy jeszcze dwóch jak dotąd najlepszych środkowych tej edycji Ligi Mistrzów: Sebastiana Sole'a i Simona Van de Voorde oraz cudowne dziecko włoskiej siatkówki - 19-letniego Simone Gianellego, to aspiracje Trentino Diatec powinny przestać dziwić.

Cucine Lube Civitanova

- Lube to w tym sezonie maszyna do wygrywania. Jedyną drużyną, która może ich w Krakowie zatrzymać, jest Zenit Kazań - twierdzi Pasini. Przesada? Raczej nie. Lube to główny faworyt do mistrzostwa Włoch. To byłby ich czwarty triumf w historii. Jedno "scudetto" pamięta Bartosz Kurek. Atakujący Asseco Resovii występował w Lube w latach 2013-2015. Oprócz niego w barwach Włochów występował również Sebastian Świderski (2007-2010). Pierwszym Polakiem w barwach Lube miał być jednak Arkadiusz Gołaś. Niestety, polski środkowy zginął w wypadku samochodowym w drodze do nowego klubu. Wtedy włoski zespół był siatkarską potęgą, teraz zespół z Civitanovy znowu zaczyna rządzić we Włoszech, ale marzenia są dużo większe. - Na zwycięstwo w Lidze Mistrzów ten klub czeka już przecież 14 lat. W tym sezonie po dramatycznym, ale zwycięskim dwumeczu z Halkbankiem Ankara apetyty w obozie Lube są naprawdę duże. Doświadczenie w połączeniu z młodością powinno zaprocentować - twierdzi dziennikarz "La Gazetta dello Sport".

Z Trei Lube przed obecnym sezonem przeniosło się do Civitanovy, gdzie ma nową halę. Była drużyna Kurka jest też dużo mocniejsza niż choćby jeszcze rok temu. Zespół wzmocnili przecież młodzi, ale świetnie spisujący się Francuz Jenia Grebennikow i Amerykanin Micah Christenson oraz doświadczeni Serb Ivan Miljković i Osmany Juantorena. Serb liczy z pewnością na powtórzenie sukcesu z 2002 roku, kiedy razem z Lube sięgnął po jedyne w historii klubu zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Pomóc w tym ma też 39-letni Amerykanin William Priddy, który w dwumeczu z Halkbankiem Ankara poprowadził zespół do awansu do Final Four.

- Bratobójczy półfinał z Trentino będzie we Włoszech dużym wydarzeniem. Myślę, że Lube sobie w nim poradzi, a w finale zdarzyć może się już wszystko - przewiduje Pasini.



Asseco Resovia jest gospodarzem turnieju Final Four Ligi Mistrzów, który odbędzie się w sobotę i niedzielę w Tauron Arenie Kraków. W sobotnim półfinale mistrzowie Polski zmierzą się z rosyjskim Zenitem Kazań (godz. 16.30), a w drugiej parze zagrają Trentino Diatec i Cucine Lube Civitanova (godz. 19.30). W niedzielę odbędą się mecze o złoto (godz. 18) i o brąz (godz. 14.45). Relacje na żywo na rzeszow.sport.pl.



Więcej o: