Sport.pl

Final Four Ligi Mistrzów. Niespodzianki na ostatniej prostej do Krakowa

Zwycięstwo PGE Skry Bełchatów w Kazaniu, łatwa wygrana Trentino Diatec nad Biełogorie Biełgorod i tie-break w ostatnim starciu - to wyniki pierwszych spotkań II rundy play-off w Lidze Mistrzów. Trzy zwycięskie drużyny w dwumeczu zagrają w kwietniu w Krakowie w turnieju Final Four. Rewanże już za tydzień.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



W Final Four na rywali od kilku tygodni czekają już siatkarze mistrza Polski Asseco Resovii. Jako gospodarze turnieju nie musieli grać w play-offach i już po fazie grupowej mogli spokojnie zająć się przygotowaniami do turnieju finałowego. Mogli też oglądać jak radzą sobie potencjalni rywale.

Po pierwszej rundzie play-off w grze zostało już tylko sześć zespołów, w tym PGE Skra Bełchatów, która rok temu grała z Asseco Resovią w półfinale tej imprezy w Berlinie. Być może w tym roku w Krakowie dojdzie do rewanżu, ponieważ bełchatowianie w pierwszym meczu zdobyli sporą zaliczkę. Skra przegrywała już 0:2 w Kazaniu, z najmocniejszą chyba drużyną świata, obrońcą tytuły w Lidze Mistrzów, Zenitem. Bełchatowianie odwrócili jednak losy rywalizacji, obronili kilka meczboli i wygrali 3:2 na trenie rywala! Teraz to oni będą faworytem przed rewanżem. Awans do Final Four da im każde zwycięstwo nad Zenitem, albo nawet porażka 2:3, pod warunkiem że Skra wygra później złotego seta granego do 15. Wtedy w półfinale turnieju w Krakowie Skra zagrałaby znów z Asseco Resovią, ponieważ dwie drużyny z jednego kraju muszą zmierzyć się ze sobą już na tym etapie rozgrywek.

Bliżej Krakowa jest też włoskie Trentino Diatec, także trochę niespodziewanie. Faworytem w tej rywalizacji było raczej rosyjskie Biełogorie Biełgorod, ale w pierwszym spotkaniu we Włoszech Rosjanie nie wygrali nawet seta, dwa pierwsze przegrywając wyraźnie. Rewanż mają jednak we własnej hali i w tej parze wszystko jest jeszcze możliwe. Biełogorie musiałoby wygrać jednak trzy sety, a później jeszcze czwartego, złotego.

Największa niewiadoma, co do tego, kto pojedzie do Krakowa jest w ostatniej parze, w której mierzą się Cucine Lube Civitanova i Halkbank Ankara. W pierwszym meczu we Włoszech Turcy prowadzili już 2:0, ale nie potrafili docisnąć rywali i Włosi odwrócili mecz. Wygrali we własnej hali, ale tylko 3:2 i by awansować, muszą co najmniej powtórzyć ten wynik w Turcji. Halkbank, z Michałem Kubiakiem w składzie, ma małą zaliczkę i wystarczy, że wygra 3:0 lub 3:1 i to Turcy zagrają wtedy w Krakowie. Przy wyniku 3:2 dla Halkbanku, o awansie zadecyduje złoty set.

Przypomnijmy, że turniej finałowy odbędzie się 16 i 17 kwietnia w krakowskiej Tauron Arenie. W poniedziałek, na stronie kupbilet.pl, rozpocznie się sprzedaż biletów na tę imprezę.



Więcej o: