Sport.pl

Asseco Resovia druga w Europie. "Afera biletowa" Kazimierza Grenia. Długi w żużlu. Podsumowujemy 2015 rok

Mistrzostwo Polski i srebrny medal w Lidze Mistrzów Asseco Resovii to niewątpliwie największy sukces rzeszowskiego sportu w kończącym się 2015 roku. Niestety, w innych dyscyplinach już tak dobrze nie było. Żużel prawie upadł, a rzeszowska piłka nożna wciąż tuła się po trzecioligowych boiskach. Jakby tego było mało Kazimierz Greń został zdyskwalifikowanym przez PZPN... bo sprzedawał bilety z puli Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej przed meczem Irlandia - Polska.

Chcesz wiedzieć wszystko o sporcie na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Kończy się 2015 rok. Przyszedł więc czas podsumowań. Komu należą się brawa? Kto musi wyciągnąć wnioski? To z pewnością nie był dobry rok dla rzeszowskiego żużla i Kazimierza Grenia. Ten drugi w marcu został przyłapany na sprzedaży biletów pod stadionem w Dublinie, gdzie Polska w ramach eliminacji mistrzostw Europy zmierzyła się z Irlandią. Jednym słowem kompromitacja.

Greń nie przyznał się rzecz jasna do winy. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej pokazał nawet strój, w który miał być ubrany przed meczem w Dublinie. Na pytania dziennikarzy nie chciał jednak odpowiadać. Sprawa ciągnęła się kilka miesięcy i ostatecznie Komisja Dyscyplinarna zawiesiła działacza z Podkarpacia na 4 lata w strukturach Polskiego Związku Piłki Nożnej. Greń przestał też być prezesem Podkarpackiego ZPN-u. Zastąpił go Marek Hławko, który wraz z Zenonem Krówką kilka lat wcześniej, podpisał z Greniem absurdalną umowę, gdy ten został wybrany na prezesa. Dlaczego absurdalną? Bo widniały w niej zapisy mówiące od półmilionowym odszkodowaniu w przypadku ujawnienia umowy. Do tego podwyżka pensji z czterech do siedmiu tys. zł.

Greń po "aferze biletowej" zapadł się pod ziemię. Rzadko udziela się w mediach. Rzekomo przebywa na zwolnieniu lekarskim. Znając jednak tego działacza, pewnie jeszcze nie raz o nim usłyszymy.

Upadek żużla?

Nieciekawie dzieję się też w żużlowej sekcji Stali Rzeszów. Wydawało się, że po awansie w 2014 roku do PGE Ekstraligi będzie już tylko lepiej. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Stal obroniła się przed spadkiem w barażu, a do tego narobiono długów. Łącznie zaległości wobec zawodników wynoszą ponad 2 mln zł. Z tego powodu spółka Speedway Stal Rzeszów S.A. nie otrzymała licencji na występy w 2016 roku w PGE Ekstralidze. Co więcej, po sezonie wycofał się główny sponsor, firma PGE. Nowego nie znaleziono. 56 procent akcji, które do tej pory posiadała Marta Półtorak, trafiło w ręce obecnego prezesa Andrzeja Łabudzkiego. Ten robi co może, by w 65 rocznicę istnienia klub nie zniknął z żużlowej mapy Polski. Niebawem wyjaśni się, czy Stal wystartuje w na zapleczu PGE Ekstraligi.

Historyczny sukces Asseco Resovii

Pierwsza połowa roku zdecydowanie należała do siatkarzy Asseco Resovii. Zespół trenera Andrzeja Kowala wywalczył mistrzostwo w PlusLidze i po raz pierwszy w historii awansował do Final Four Ligi Mistrzów. W europejskich rozgrywkach rzeszowianie dotarli do finału, gdzie nie sprostali rosyjskiemu Zenitowi Kazań. Rywal był poza zasięgiem, ale trudno się dziwić, skoro Rosjanie w swoim składzie mieli m.in. Kubańczyka Wilfredo Leona czy Amerykanina Matthew Andersona, siatkarzy ze światowego topu.

Srebrny medal jest jednak sukcesem i na pewno pobudził apetyty kibiców, działaczy i samych siatkarzy. Asseco Resovia zbudowała mocny skład, na czele z Bartoszem Kurkiem. W PlusLidze rzeszowski zespół miał dzielić i rządzić, ale jak na razie spisuje się poniżej oczekiwań. Wpływ na to poniekąd miały kontuzje Jochena Schopsa i Piotra Nowakowskiego. Szybko przekonaliśmy się, że osamotniony Kurek wszystkiego dla Asseco Resovii nie wygra. Aktualny mistrz Polski gubił punkty z niżej notowanymi rywalami. Przegrał cztery mecze pod rząd w hali Podpromie, co nie zdarzyło się od lat. Do drugiej PGE Skry Bełchatów Asseco Resovia traci sześć punktów, osiem do lidera ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Jeśli rzeszowianie chcą zagrać w finale PlusLigi na straty nie mogą już sobie pozwolić.

Za słaby początek sezonu w lidze resoviacy rehabilitują się w Europie. W grupie G Ligi Mistrzów rzeszowski zespół nie ma sobie równych. Wygrał cztery pierwsze spotkania i na dwie kolejki przed końcem zapewnił sobie awans do play-off. Co więcej, klub liczy, że uda mu się zorganizować turniej finałowy w Krakowie. Tym samym jako gospodarz z marszu dostanie awans do najlepszej czwórki. W innym wypadku, z formą, jaką zespół prezentował w końcówce roku, wyczyn sprzed kilku miesięcy ciężko będzie powtórzyć.

Stracony sezon Developresu

Jeśli już mowa o siatkówce to należy wspomnieć o żeńskiej drużynie Developresu SkyRes Rzeszów. Pierwszy, historyczny sezon w ORLEN Lidze był dla tego klubu dobrą lekcją. Rzeszowianki zajęły przedostatnie miejsce. Przed nowymi rozgrywkami postanowiono wzmocnić zespół. Działacze przy transferach dali wolną rękę trenerowi Mariuszowi Wiktorowiczowi. Ściągnięto siedem nowych zawodniczek, w tym trzy z zagranicy. Coś jednak nie zadziałało. Zespół, który walczyć miał o ósmą lokatę, wygrał dwa z jedenastu spotkań. Szkoleniowiec oddał się do dyspozycji zarządu, który w połowie grudnia postanowił oddać drużynę w ręce Jacka Skroka. 59-letni trener ma "wycisnąć" z zespołu jak najwięcej. Sezonu jednak uratować się nie da. Do ósmego miejsca Developres traci jedenaście punktów.

Marcin Lew o Developresie: Mierzyć siły na zamiary [KOMETARZ]?


Stal Mielec liderem

Na brawa zasłużyli piłkarze drugoligowej Stali Mielec. Ku zaskoczeniu wielu zespół prowadzony przez trenera Janusza Białka świetnie radził sobie w jesiennych rozgrywkach. Mielczanie przegrali tylko dwa spotkania z dziewiętnastu. Na własnym boisku jako jedyni nie znaleźli pogromcy i przerwę zimową spędzą na pozycji lidera. Stal powinna być przykładem dla innych klubów na Podkarpaciu. Dzięki systematycznej pracy klub powoli się odbudowuje. A jeszcze nie tak dawno stalowcy zaczynali od zera. Teraz mają ładny stadion, wyniki i ... nowego-starego sponsora. Polskie Zakłady Lotnicze postanowiły wznowić współpracę z mieleckim klubem, który wiosną powinien powalczyć o awans na zaplecze T-Mobile Ekstraklasy.

Przegrany awans Stali Stalowa Wola

Niedosyt pozostał natomiast w Stalowej Woli. Wszystko za sprawą przegranego, ostatniego meczu poprzedniego sezonu. Stal uległa na własnym stadionie Błękitnym Stargard Szczeciński i marzenia o awansie do I ligi kibice musieli odłożyć na kolejne rozgrywki. A w nich Stalówka spisuje się przeciętnie. Wprawdzie zespół zanotował serię dziesięciu spotkań bez porażki i wyeliminował z Pucharu Polski lidera ekstraklasy, Piasta Gliwice, ale grę piłkarzy trenera Jaromira Wieprzęcia ogląda się momentami ciężko. I może być jeszcze gorzej, bo w ostatnich miesiącach z klubu odchodzą czołowi zawodnicy. Po Łukaszu Sekulskim i Michale Czarnym Stalową Wolę postanowił opuść Radosław Mikołajczak.

Kłopoty finansowe Siarki Tarnobrzeg

Za przykład nierozsądnego wydawania pieniędzy należy wskazać Siarkę Tarnobrzeg. Wiosną klub, na czele którego stał prezes Dariusz Dziedzic, wydał 420 tys. zł z puli 600 tys. zł, jakie przekazało miasto na rok 2015. Miał być awans do I ligi, a skończyło się sportową klapą i dwunastym miejsce. Nowy prezydent Grzegorz Kiełb zapowiedział, że dodatkowych funduszy nie będzie. Dług urósł do 400 tys. zł. Piłkarze przez kilka miesięcy nie dostawali więc wypłat. Niektórych nawet nie było stać na opłacenie czynszu wynajmowanego mieszkania. Zawodnicy zaprotestowali. Nie wyszli na trening, chcąc zwrócić uwagę na ich trudną sytuację. Na boisku jednak zachowali się jak profesjonaliści. Mimo kłopotów finansowych siarkowcy pod wodzą trenera Włodzimierza Gąsiora radzili sobie nadzwyczaj dobrze. Siarka wywalczyła 30 punktów do rundy wiosennej przystąpi z piątej pozycji.

Co z tą piłką w Rzeszowie?

Na koniec kilka słów o rzeszowskiej piłce nożnej. Tutaj za wiele, niestety, się nie zmieniło. Zarówno Stal, jak i Resovia wciąż tkwią na czwartym poziomie rozgrywkowym. W czerwcu biało-niebiescy byli blisko awansu na centralny szczebel rozgrywek. Pokpili jednak sprawę w barażu z Olimpią Zambrów, wcześniej niespodziewanie odrabiając 11-stopunktową stratę w lidze do Karpat Krosno. Wówczas prezydent Rzeszowa, Tadeusz Ferenc deklarował, że za awans miasto przekaże Stali na utrzymanie milion złotych.

Pieniędzy z murawy stalowcy nie podnieśli, choć wspomniana Olimpia była jak najbardziej w ich zasięgu. Biało-niebieskim przyszło więc znów rywalizować w III lidze i borykać się z problemami finansowymi. Z tego powodu opóźnione zostały przygotowania do nowych rozgrywek. W trakcie ligi też nie było "różowo". Piłkarze jednak stanęli na wysokości zadania. Zdobyli 40 punktów i są wiceliderem. Wiosną znów powalczą o II ligę.

Pięć punktów mniej od Stali zdobyła trzecia w stawce Resovia. Klub z Wyspiańskiego w tym roku obchodził 110-lecie istnienia. Z tej okazji zaproszono ekstraklasową Lechię Gdańsk, która do Rzeszowa przyleciała w najmocniejszym składzie. Nie zabrakło m.in. znanego z występów w Juventusie Turyn Milosa Krasicia. Resovia przegrała 1:2, a gola na wagę zwycięstwa zdobył wychowanek Stali Rzeszów, Michał Żebrakowski. Uroczystość popsuła jednak inna sprawa, która wyszła na jaw na kilka tygodni po meczu z Lechią. Resovia zwróciła się do firmy WhyNotTRAVEL, by ta finansowała przelot drużyny z Gdańska. Chodziło o zakupienie biletów na kwotę 25 tys. zł. Pieniądze miały być zwrócone 7 września, tuż po zakończeniu obchodów 110-lecia. Okazało się, że rzeszowski klub ociąga się ze zwrotem pieniędzy. Niesmak pozostał. Podobnie jak po derbach Rzeszowa, które Resovia przegrała ze Stalą 1:2.



Więcej o:
Skomentuj:
Asseco Resovia druga w Europie. "Afera biletowa" Kazimierza Grenia. Długi w żużlu. Podsumowujemy 2015 rok
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX