Siatkarze AKS-u Rzeszów mistrzami Polski kadetów

AKS Rzeszów mistrzem Polski kadetów w piłce siatkowej

AKS Rzeszów mistrzem Polski kadetów w piłce siatkowej (BARBARA SETLIK / www.aksrzeszow.pl)

Kadeci AKS-u Rzeszów, czyli zaplecza Asseco Resovii, po raz kolejny okazali się najlepsi w Polsce! 17-latkowie sięgnęli po mistrzostwo kraju w ich kategorii wiekowej.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



- Cały sezon przeszliśmy bez porażki. Od turnieju ćwierćfinałowego nie zagraliśmy nawet tie-breaka. Zasłużyliśmy na to złoto - mówi trener mistrzów Polski, Artur Łoza. Ale wygrana podczas finałów w Kętrzynie nie przyszła łatwo. Szczególnie zacięty był finał z MOS-em Wola Warszawa, w którym trzy z czterech setów kończyły się grą na przewagi (24:26, 25:23, 30:28, 25:21). - Było gorąco. Ten mecz finałowy był zdecydowanie najtrudniejszy w całym turnieju. W I secie mieliśmy piłkę setową, w drugim prowadziliśmy już 24:16, a zrobiło się 24:23. W trzecim też było 30:28, a piłki setowe miały obie drużyny. W czwartym wygraliśmy 25:21, ale nie było łatwiej, bo chwilę wcześniej był remis po 21 - relacjonuje szkoleniowiec i dodaje: - To był mecz godny finału, nie było przebijanek, tylko męska siatkówka. Mocna zagrywka, mocne ataki, bloki.

I podobnie jak dwa lata wcześniej, w finale mistrzostw Polski młodzików, AKS Rzeszów pokonał w finale MOS Wolę Warszawa. Wtedy było 2:1, teraz 3:1. - Składy trochę się zmieniły, ale znów był to zacięty mecz. Spotkały się dwie najlepsze ekipy turnieju - mówi Artur Łoza. Jego podopieczni wcześniej, w rozgrywkach grupowych pokonali Maraton Świnoujście 3:1, Czarnych Radom 3:0 i Jastrzębski Węgiel 3:1. W półfinale ograli MKS MDK Warszawa 3:0. W dwóch ostatnich spotkaniach wysoko wygrywali pierwsze dwa sety, ale w trzecim zbytnio się rozluźniali. - Mieliśmy problemy z tymi trzecimi setami. To chyba taka przypadłość drużyn prowadzących 2:0. Ale nigdy nie robiliśmy tragedii z porażki w jakimś secie, wychodziliśmy w następnym i wygrywaliśmy później wyraźnie - wspomina trener Łoza.

Co ciekawe, w każdym z setów, w których rzeszowianie mieli problemy, wchodził z ławki któryś z graczy i często odmieniał losy partii. - Po to się trenuje cały sezon, by wejść i w danym momencie rozstrzygnąć losy seta czy meczu. Nigdy nie było wiadomo, kto zostanie bohaterem - stwierdza szkoleniowiec i dodaje: - Kuba Burnatowski wszedł w finale i dał znakomitą zmianę. Takie też dawał Kacper Wasilewski, a także inni. W finale nie mógł zagrać atakujący Szymek Seliga, ale jego rolę przejęli koledzy.

Dobra gra kadetów AKS-u Rzeszów zaowocowała też nagrodami indywidualnymi. Najlepszym rozgrywającym turnieju został Marcin Karakuła, najlepszym przyjmującym Sławomir Busch, a najlepiej zagrywającym Michał Marszałek. On też został wybrany najlepszym siatkarzem imprezy. - To symboliczne nagrody. Karakuła na pewno wyróżniał się jako rozgrywający. Bush i Marszałek doskonale się uzupełniali, grali podobnie. To wyrównane nagrody - zauważył trener Łoza.

Czy któryś z jego podopiecznych w przyszłości będzie mógł pomóc "dorosłej" Asseco Resovii w walce o najwyższe cele? - Mają papiery na grę i do tego warunki fizyczne. Kilku z nich jest w kadrze Polski w swoim roczniku. A w zanadrzu są też inni, którzy już czekają na swoją szansę. Potrzeba im jeszcze wiele pracy, ale pierwszy zespół może mieć kiedyś z nich pożytek - kończy szkoleniowiec.