Młodzi mistrzowie z Rzeszowa. "Mają charakter do walki" [STARE ZDJĘCIA]

Jakub Ziobrowski, Mateusz Masłowski i Łukasz Kozub wywalczyli w niedzielę w Turcji złote medale mistrzostw Europy kadetów w siatkówce, razem z kolegami z reprezentacji Polski. To wychowankowie AKS-u Rzeszów, który szkoli przyszłe kadry Asseco Resovii.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Polscy kadeci przeszli jak burza przez tureckie mistrzostwa. Nie dość, że wygrali wszystkie spotkania, to w wielu setach nie pozwalali rywalom nawet na zdobycie 15 punktów. Tak było choćby w finale z Włochami, gdzie w dwóch pierwszych partiach rywale zdobywali odpowiednio 15 i 13 oczek. Potrafili też odrabiać niesamowite straty, jak w grupowym pojedynku z Rosją czy w czwartym secie finału z Włochami. Całkowicie zasłużenie sięgnęli po złote medale.

W ekipie trenera Sebastiana Pawlika ważne role odegrali gracze AKS-u Rzeszów, Jakub Ziobrowski, Mateusz Masłowski i Łukasz Kozub, wszyscy z rocznika 1997. Dwóch pierwszych to uczniowie Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale, trzeci na co dzień uczy się w V LO w Rzeszowie. Rok temu do tej samej szkoły chodził także Masłowski, ale od września dołączył do Ziobrowskiego, który do Spały poszedł zaraz po gimnazjum.

Cała trójka jednak pierwsze nauki pobierała w Rzeszowie. Ziobrowski zaczynał treningi od zajęć z Piotrem Szetelą, Kozub trenował u Ryszarda Sobonia i Łukasza Dołowackiego, Masłowski z kolei u Sebastiana Warchałowskiego, a później także u Piotra Szeteli. W wieku młodzika całą trójkę przejął Grzegorz Wisz, od razu z sukcesami. W 2012 roku cała trójka wywalczyła bowiem brązowe medale mistrzostw Polski młodzików, rok później Ziobrowski i Masłowski sięgnęli po mistrzostwo Polski kadetów, a w 2014 roku ponownie cała trójka wywalczyła brąz w tej samej kategorii wiekowej. Masłowski do tego ma jeszcze na koncie złoty medal szkolnych mistrzostw świata wywalczony w 2012 roku z trenerem Jackiem Podporą. - Jako libero grał ze starszymi rocznikami, jego umiejętności na to pozwalały - tłumaczy trener Grzegorz Wisz.

Rok temu Masłowski zadebiutował nawet w seniorskiej drużynie Asseco Resovii. Wobec kontuzji Krzysztofa Ignaczaka występował na pozycji libero na zmianę z Bułgarem Nikołajem Penczewem, zarówno w PlusLidze, jak i Lidze Mistrzów. Później przeniósł się do Spały. - Cała trójka ma charakter do walki, i to jest ich mocna strona. Ich cechy wolicjonalne pozwalają im wygrywać - mówi o swoich byłych podopiecznych trener Wisz. - Masłowski to niezwykle waleczny charakter. Trzymał zespół mentalnie, razem z Kozubem - dodaje trener Jerzy Wietecha, trener juniorów AKS-u Rzeszów, który na co dzień pracuje z Łukaszem Kozubem. Ziobrowski i Masłowski dołączyli do jego zespołu w rozgrywkach centralnych mistrzostw Polski juniorów. - W Turcji, w końcówce finału zagrali doskonale [Masłowski i Kozub - przyp. red.]. Jeden bronił, drugi bronił, a do tego Kozub mądrze rozgrywał w końcówkach. Wysłałem im nawet takiego SMS-a, że pociągnęli tą końcówkę razem - dodaje.

O ile bowiem Masłowski grał przez całe mistrzostwa, o tyle Kozub był drugim rozgrywającym mistrzów Europy. Ale jego wejście w końcówkach setów, jak choćby w finale, czy wcześniej w półfinałowym starciu z Turcją, pozwoliły odwrócić losy rywalizacji. - Doskonale wypełniał swoje zadanie - zauważa trener Wietecha, który sam był kiedyś rozgrywającym. Niewysokim, podobnie jak Kozub (186 cm wzrostu), który w tym sezonie występował także w rozgrywkach Młodej Ligi. A jeszcze kilka lat temu grał jako... libero. - Jego atutem jest głowa i spokój. Głowa decyduje o rozgrywającym, a nie centymetry - dopowiada Wietecha. Kozub miał już też swój epizod w PlusLidze. Wobec choroby Fabiana Drzyzgi pojawił się w składzie Asseco Resovii na półfinałowy mecz z Jastrzębskim Węglem.

Ziobrowski natomiast to gracz o znakomitych warunkach fizycznych. - To duży talent. Na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży dostał nagrodę dla najbardziej perspektywicznego zawodnika w swoim roczniku - wspomina trener Wietecha, u którego Ziobrowski grał na pozycji przyjmującego. W Spale przestawiono go na atak. Z powodzeniem. W Turcji był najlepiej punktującym graczem naszej kadry, a 33 punkty zdobyte w spotkaniu grupowym z Włochami (wygranym 3:2) robi wrażenie. Oprócz tego znakomicie się uczy. - Stawiany jest za wzór, jak można pogodzić sport z nauką. To jest bardzo trudne, by udało się pogodzić praktycznie półwyczynowe uprawianie sportu i naukę - zauważa trener Wisz.

Złoto mistrzostw Europy to kolejny medal dla młodzieży z Rzeszowa. W poprzednim sezonie srebro mistrzostw Starego Kontynentu zdobyli polscy juniorzy, którzy przegrali tylko z Rosją. W składzie biało-czerwonych byli wtedy przyjmujący Aleksander Śliwka i środkowy Bartosz Mordyl, którzy obecnie grają w PlusLidze w AZS Politechnice Warszawskiej na wypożyczeniu. Ten pierwszy został powołany do seniorskiej reprezentacji Polski, podobnie zresztą jak Michał Kędzierski, rozgrywający grający w Cerrad Czarnych Radom, a od początku trenujący w AKS-ie Rzeszów. - To pierwszy nasz wychowanek w kadrze seniorów. Wcześniej mieliśmy zawodników w kadrach juniorów, kadetów - cieszy się Jerzy Wietecha. Pierwszy, bowiem Śliwka dołączył do AKS-u już jako nastolatek. A za kilka lat w ślady swoich kolegów mogą pójść kolejni. Szkolenie młodzieżowe w Rzeszowie idzie bowiem znakomicie. Od 2009 roku klub wygrywa klasyfikację Ministerstwa Sportu w kategorii klubów zajmujących się szkoleniem chłopców w piłce siatkowej. Tylko raz AKS był drugi. Na efekty w dorosłej siatkówce trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać. - Musimy sobie dawać czas. Do wyszkolenia młodego siatkarza potrzeba co najmniej sześciu lat - kończy Wietecha.

Po tym czasie młodzież z AKS-u zbierała będzie doświadczenie w seniorach, by na końcu wspomagać pierwszy zespół Asseco Resovii. Pierwsi wychowankowie mogą dostać tę szansę już w najbliższych sezonach.