Liga Mistrzów. Nikołaj Penczew: Kazań jest najlepszy na świecie

- Dzisiaj graliśmy dobrze, ale taki zespół jak Kazań jest naprawdę najlepszy na świecie. Grają bardzo dobrze, mają bardzo dobrych zawodników. Ale srebro też jest rewelacyjnym sukcesem - stwierdził przyjmujący Asseco Resovii Nikołaj Penczew po finale Ligi Mistrzów.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Asseco Resovia w wielkim finale Ligi Mistrzów przegrała w Berlinie z rosyjskim Zenitem Kazań 0:3 i musiała zadowolić się srebrem. Rzeszowianie jednak cieszyli się bardzo z osiągniętego sukcesu, bowiem przed sezonem niewielu na to stawiało. Po pokonaniu w półfinale PGE Skry Bełchatów 3:0 Asseco Resovia była już pewna powtórzenia sukcesu z 1973 roku, gdy była druga w Pucharze Europy, poprzedniku Ligi Mistrzów. Wtedy przegrała z CSKA Moskwa, teraz uległa innej rosyjskiej drużynie.

Rozmowa z Nikołajem Penczewem

Dzisiaj Zenit Kazań to była zbyt duża siła ofensywna, żeby ich powstrzymać?

Nikolaj Penczew: Tak, naprawdę zagrali bardzo dobry mecz. Moim zdaniem my też nie zagraliśmy źle, ale żeby z nimi walczyć, trzeba odrzucić ich od siatki, a oni bardzo dobrze przyjmowali, bardzo dobrze zagrywali, a my nie potrafiliśmy grać tak samo. Cieszymy się jednak bardzo, to duży sukces dla naszej drużyny, dla kibiców, dla Rzeszowa i to jest najważniejsze.

Przed przyjazdem do Berlina srebro wzięlibyście chyba w ciemno.

- No jasne. Jeszcze jak graliśmy z Nowosybirskiem, niewielu ludzi wierzyło w to, że możemy zagrać w Final Four. A później jak wygraliśmy i awansowaliśmy do tego turnieju, sami zaczęliśmy wierzyć w siebie, że możemy to zrobić, że możemy osiągnąć wielki sukces. Najważniejszy był wczorajszy mecz z Bełchatowem, tam pokazaliśmy naszą grę.

Dzisiaj graliśmy dobrze, ale taki zespół jak Kazań jest naprawdę najlepszy na świecie. Grają bardzo dobrze, mają bardzo dobrych zawodników. Ale srebro też jest rewelacyjny sukces.

W sobotę podczas półfinału podkręciłeś kostkę. Nic poważnego się nie stało?

- Nie. Trochę jeszcze mnie boli, ale myślę, że nie jest najgorzej, skoro dałem radę dziś zagrać.

Macie srebro Ligi Mistrzów, jesteście w finale PlusLigi. A co będzie dalej? Jaka jest twoja przyszłość? Zostajesz w Rzeszowie?

- Nie wiem jeszcze. Rozmawiam z klubem, ale zobaczymy. Mamy jeszcze ważne mecze do rozegrania, tak że później się okaże. Na razie czekamy na rywala w finale, zobaczymy, z kim zagramy. Finał jest najważniejszy.

Ale chciałbyś zostać w Rzeszowie? Stworzyliście bardzo fajny zespół.

- Dokładnie i z każdym meczem wiara w nasze umiejętności jest coraz większa, ona pozwala nam wygrywać. Polska dla mnie jest najlepsza do gry, to najlepsza liga dla mnie. Siatkówka jest bardzo popularna, zresztą to widać było w Berlinie, gdzie nasi kibice byli najlepsi. Chciałbym zostać w Rzeszowie, ale dopiero po sezonie będzie wiadomo, co będzie dalej.

Przed wami teraz chwila odpoczynku.

- Na pewno, choć nie znam jeszcze dokładnych planów. Na pewno dzień lub dwa odpoczniemy, a później musimy się przygotować do finałów.