Liga Mistrzów. Srebrna Asseco Resovia. Największy sukces od ponad 40 lat

Wielkiego zawodu w oczach rzeszowskich siatkarzy na podium nie było, srebro cieszyło zarówno ich, jak i kibiców, których do Berlina przyjechało ok. 1,5 tysiąca. Po dekoracji wszyscy wspólnie świętowali największy sukces klubu od 1973 roku. Drugie miejsce w Final Four Ligi Mistrzów!

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Apetyty może i były większe, ale na pewne rzeczy nie ma wpływu. Na przykład na to, że są drużyny, które stać na każdego siatkarza, jakiego chcą mieć u siebie. Tak właśnie buduje zespół Zenit Kazań, sponsorowany przez Gazprom. Dla nich nie ma niemożliwego, a cel jest jeden - triumf w Lidze Mistrzów. I udało im się drugi raz - po raz drugi pokonali w finale polski zespół, tym razem Asseco Resovię, dla której i tak był to historyczny występ.

Historyczne Final Four w Berlinie siatkarze Asseco Resovii zaczęli od historycznego meczu. Nigdy bowiem jeszcze dwie polskie drużyny nie grały w finałowym turnieju Ligi Mistrzów. A w Berlinie w półfinałach rzeszowianie zmierzyli się z PGE Skrą Bełchatów. Asseco Resovia wygrała 3:0 i awansowała do finału.

Podobnie jak w 1973 roku rzeszowianie mierzyli się o wygraną z potentatem z Rosji, tym razem Zenitem Kazań. Rywale to jeden z najbogatszych klubów na świecie, z budżetem podobnym jak Asseco Resovia, tyle że w euro. Ekipa z Kazania może sobie pozwolić na to, by mieć w składzie siatkarzy wyłącznie na rozgrywki w Lidze Mistrzów. W rosyjskiej Superlidze może grać tylko dwóch obcokrajowców, a Zenit ma ich czterech. Amerykanin Matt Anderson i Bułgar Teodor Salparow występują tylko w europejskich pucharach, a ten pierwszy po Final Four przenosi się do ligi włoskiej, bo w Rosji już nie zagra. Oprócz nich w Zenicie są jeszcze znakomity Kubańczyk Wilfredo Leon i irański rozgrywający Marouf, którego ściągnięto w trakcie sezonu, właśnie po to, by wygrał z zespołem Ligę Mistrzów. A gdy dodamy do tego, że podstawowi siatkarze reprezentacji Rosji siedzą tam na ławce, widać obraz i moc tej drużyny. - Ale nie zawsze jest tak, że wygrywają faworyci. Dlatego sport jest piękny - mówił przed finałem Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii.

Asseco Resovia obiecała walkę i nawet na chwilę nie odpuściła. Rzeszowianie prowadzili kilkoma punktami w pierwszym i trzecim secie, w drugim odrobili sześciopunktową stratę, ale wtedy grę przejmował jeden zawodnik - Kubańczyk Wilfredo Leon. Grający na kosmicznym zasięgu, bijący ponad blokiem swoich rywali, przyjmujący - rozstrzygał losy każdej partii. - Ryzykował w zagrywce i bił tak mocno, że ciężko było cokolwiek zrobić - mówił po finale Krzysztof Ignaczak, libero Asseco Resovii, która odebrała srebrne medale. Leon z kolegami wzięli złoto, a dodatkowo Kubańczyk otrzymał tytuł najlepszego siatkarza turnieju. W zespole gwiazd znaleźli się też dwaj resoviacy: środkowy Piotr Nowakowski i rozgrywający Fabian Drzyzga.

Trzecie miejsce w turnieju zajął zespół Berlin Recycling Volleys, który po niesamowitym meczu pokonał 3:2 PGE Skrę Bełchatów.