Asseco Resovia - Jastrzębski Węgiel: "Takie mecze dodają nam pewności"

- Cieszę się, że z dobrej strony pokazali się ci, co mało ostatnio grali. Spisali się świetnie, co jest korzystne dla drużyny i dodaje pewności - mówi Niemiec Jochen Schops, atakujący Asseco Resovii, MVP pierwszego półfinałowego spotkania w PlusLidze.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Wicemistrzowie Polski w niedzielę pokonali we własnej hali Jastrzębski Węgiel 3:1 i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 1:0. Rzeszowianie wygrali z rywalami, mimo iż na boisku występowali głównie zmiennicy, którzy nie grali cztery dni wcześniej w Nowosybirsku. Z tych, którzy pokonali Lokomotiv, na placu gry występowali tylko Schops, Krzysztof Ignaczak, Piotr Nowakowski i Bułgar Nikołaj Penczew, który jednak w trakcie spotkania został zmieniony.

Roszady w pewnym sensie wymusiła choroba Fabiana Drzyzgi i limity obcokrajowców, w pewnym jednak była to strategia, by dać odpocząć niektórym graczom. - Od początku sezonu takie były założenia naszego klubu, by mieć wyrównany skład. I teraz, gdy jest taka potrzeba, to przynosi efekty. Cieszy to, że z bardzo dobrej strony pokazali się Lukas Tichacek i Paul Lotman, którzy grali mało. Spisali się świetnie i to jest korzystne dla drużyny i dodaje pewności - analizował Schops, który gra praktycznie przez cały sezon, bez większych zmian.

- Jesteśmy dobrze przygotowani i radzimy sobie z tymi obciążeniami. Gramy dobrze, ale kluczem jest koncentracja i odpowiednie podejście do każdego spotkania. Obyśmy tylko byli w stanie utrzymać taki poziom gry do końca - dodaje niemiecki atakujący. Jego i kolegów z zespołu w tym tygodniu czekają dwa kolejne ważne mecze, w środę w Lidze Mistrzów z Lokomotivem Nowosybirsk i w sobotę w Jastrzębiu. - Na razie myślimy o środzie. Jesteśmy w stanie wygrać i awansować do Final Four - kończy zadowolony Schops.

A innym nastroju był w niedzielę środkowy Jastrzębskiego Węgla Grzegorz Kosok, były siatkarz Asseco Resovii. - Chcieliśmy wygrać, czuliśmy się fajnie, więc trochę szkoda. Niestety, Rzeszów okazał się sportowo lepszy, aczkolwiek sędziowie, niestety, wzięli też troszeczkę udział w grze. Nie ujmuję jednak Resovii, bo wygrali zasłużenie. Nam pozostaje skupić się na meczu u nas - zauważył Kosok, który momentami znakomicie spisywał się także w obronie. - Trafiali mnie, mamy taki układ, że oni we mnie trafiają - śmiał się siatkarz.

Jastrzębianie przegrywają w rywalizacji o finał 0:1, ale kolejny mecz zagrają we własnej hali. Inaczej niż w poprzednich sezonach. - To raczej bez znaczenia. Byliśmy przyzwyczajeni do czegoś innego, a tu nowość. Ale to może być plus, bo można chwilę odpocząć między meczami - kończy Kosok.