Sport.pl

R. Buszek, przyjmujący Asseco Resovii: Teraz musimy wygrywać z każdym

- Cieszymy się z wygranej i awansu. By zagrać w Final Four, trzeba wygrywać z każdym. Na razie jednak skupiamy się na lidze i na meczu ze Skrą - powiedział Rafał Buszek, przyjmujący Asseco Resovii, po wygranym meczu w Lidze Mistrzów z niemieckim VfB Friedrichshafen.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Wicemistrzowie Polski w środę pokonali we własnej hali Niemców 3:1 i zapewnili sobie grę w II rundzie play-off. Tam zmierzą się z rosyjskim Lokomotivem Nowosybirsk. Ale zanim dojdzie do pojedynków obu drużyn, Asseco Resovię czekają ważne mecze w PlusLidze. Na początek w sobotę zmierzą się we własnej hali z PGE Skrą Bełchatów. Zwycięzca wygra fazę zasadniczą i będzie rozstawiony w play-off.

Rozmowa z Rafałem Buszkiem

Marcin Lew: Najważniejsze jest to, że zadanie zostało wykonane, gracie dalej. Szkoda tylko przestoju w trzecim secie, gdzie zawiodło chyba przede wszystkim przyjęcie.

Rafał Buszek: Tego seta rywal zagrał też dużo lepiej i zasłużenie wygrał. Cieszymy się z tego, że awansowaliśmy dalej. To jest najważniejsze. A to, że straciliśmy seta? Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, że rywale są mocni, co pokazał pierwszy mecz.

Można powiedzieć, że zagraliście trochę tradycyjnie. Wynik 3:1 to chyba najczęściej spotykany w waszym wykonaniu w tym sezonie. Przegrany set musi być...

- Jeżeli wygrywamy za trzy punkty, to dla nas nie ma znaczenia, czy to jest 3:0 czy 3:1. Wiadomo, jakbyśmy skończyli szybciej, na pewno zachowalibyśmy więcej sił na kolejny mecz, ale cieszy przede wszystkim awans.

W kolejnej rundzie Ligi Mistrzów czeka was daleka podróż na Syberię. Lokomotiv Nowosybirsk to bardzo mocna drużyna, ale chyba najsłabsza z trójki rosyjskich w tych rozgrywkach. Na pewno nie stoicie na straconej pozycji.

- Fajnie by było wygrać. Na pewno czeka nas długa i ciężka podróż. A rywal? Bardzo ciężki, ale chcąc grać w Final Four, to nie ma szans, by omijać ciężkich rywali. Trzeba wygrywać z każdym.

Macie jednak rewanż u siebie. To może być handicap.

- Na pewno to duży plus, ale ten pierwszy mecz będzie tak samo ważny. A wcześniej jeszcze mamy inne ważne mecze w PlusLidze i na razie skupmy się na nich, na początek na Skrze.

Ze Skrą zagracie już w sobotę. Pojedynki na linii Rzeszów - Bełchatów od kilku lat elektryzują siatkarską Polskę. A teraz ciężar tego spotkania będzie jeszcze większy, zadecyduje o zwycięstwie w fazie zasadniczej i rozstawieniu w play-off.

- Dla kibiców to będzie taka wisienka na torcie. Dwie drużyny, które zajmują dwie czołowe lokaty, zagrają ze sobą ostatni, decydujący mecz. Fajnie, że to właśnie taki mecz zdecyduje o wygraniu fazy zasadniczej.

Mecz w Łodzi w pierwszej rundzie totalnie wam nie wyszedł. Jest jakaś taka sportowa złość, by zrewanżować się za tamten pojedynek? Pokazać, że to wy jesteście lepsi?

- Na pewno dobrze by było wygrać ze Skrą, ale wiemy, jak teraz grają, na jakich obrotach. To będzie na pewno bardzo ciężki rywal, dobrze, że gramy u siebie. Wszystkie elementy muszą u nas zadziałać dobrze, by ich pokonać.



Więcej o: