Sport.pl

O. Achrem, kapitan Asseco Resovii: Marzenia powoli się spełniają

- Bardzo mnie cieszy, że mały kroczek już zrobiłem. Mam nadzieję, że odzyskam formę i powoli, powoli będę wracał - mówi Olieg Achrem, przyjmujący Asseco Resovii, który w sobotę wrócił na boisko po kontuzji.

POLECAMY: Olieg Achrem, historia człowieka niezwykłego



Przerwa w grze Achrema trwała ponad 300 dni. Na początku kwietnia ubiegłego roku, po jednym z ataków w meczu półfinałowym w PlusLidze, kapitan Asseco Resovii upadł na boisko i zerwał więzadła w kolanie. Później był zabieg i długa rehabilitacja. Wreszcie w połowie stycznia lekarze pozwolili mu wrócić do pełnych treningów, ale na grę trzeba było jeszcze poczekać.

Okazja na wyjście na boisko pojawiła się jednak szybciej, bowiem... rozchorował się Amerykanin Paul Lotman i Achrem wskoczył do składu na mecz 22. kolejki PlusLigi z Effectorem Kielce. Jako kapitan wyprowadził zespół do prezentacji, otrzymał owacje na stojąco. Później, w końcówce czwartego seta, pojawił się na boisku. I znów kibice w hali Podpromie na stojąco nagrodzili go brawami.

Rozmowa z Oliegiem Achremem

Marcin Lew: Tęskniłeś za boiskiem?

Olieg Achrem: Na pewno, dziewięć miesięcy to dużo, bo tyle nie grałem. Mam nadzieję, że odzyskam lepszą formę i powoli, powoli będę wracał. Bardzo mnie to cieszy, że mały kroczek już zrobiłem.

Serce mocniej zabiło? Przy prezentacji i w momencie, gdy wszedłeś na boisko kibice na stojąco bili ci brawo. Nie zapomnieli o tobie.

- Pewnie, że tak. Dziękuję im bardzo za to, że zawsze podtrzymywali mnie na duchu. Pomagali mi psychicznie. Dziękuję także za to, co hala dziś zrobiła. Mocno pracowałem po to, by wrócić na boisko, i marzenia powoli się spełniają. Wierzę w to, że pomogę jeszcze swojej drużynie.

Wróciłeś do składu, na boisko, ale pewnie potrzebujesz jeszcze trochę czasu, by dojść do pełnej formy.

- Na pewno potrzebuję czasu, ale będę robił wszystko, żeby być gotowy. Trenuję z drużyną już na pełnych obrotach i zostaje tylko złapać formę - i będę gotowy pomóc kolegom.

Kiedy dowiedziałeś się, że wyjdziesz dziś w składzie, że wyprowadzisz zespół na mecz z Effectorem?

- Dziś rano.

I co sobie pomyślałeś?

- Nic, że fajnie, że to się zdarzyło. To taki mały sukces dla mnie, że wyszedłem w dwunastce na ten mecz.

Zdecydowanie lepiej ogląda się mecz nawet z kwadratu dla rezerwowych niż zza band...

- Oczywiście. Mam motywację, by ćwiczyć jeszcze ciężej i pokazać formę lepszą niż teraz.



Więcej o: