Sport.pl

Asseco Resovia pewnie ogrywa Politechnikę. Warszawska młodzież urwała seta wicemistrzom Polski.

Jednego seta zdołali ugrać młodzi siatkarze AZS-u Politechniki Warszawskiej w sobotnim starciu z Asseco Resovią. Wicemistrzowie Polski wygrali 3:1 i mogą spokojnie koncentrować się na najbliższym meczu w Lidze Mistrzów z ACH Volley Lublana.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Niespełna dwa tygodnie temu obie drużyny mierzyły się ze sobą w Pucharze Polski. Wówczas młodzież z Warszawy wystąpiła w rezerwowym składzie i była blisko wygrania seta. Tym razem trener AZS-u Jakub Bednaruk na mecz do Rzeszowa zabrał wszystkich zawodników, tym Aleksandra Śliwkę, który debiutował przed rzeszowską publicznością. Śliwka jest bowiem zawodnikiem Asseco Resovii, ale w poprzednim spotkaniu nie wystąpił. Zagrali również wypożyczenie z Rzeszowa do Politechniki Michał Filip i Dominik Depowski.

Młodzież z Warszawy podobnie jak w poprzednim spotkaniu zagrała z wicemistrzami Polski bez kompleksów, choć zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania byli gospodarze. Podopieczni trenera Andrzeja Kowala rozkręcali się powoli. Przewagę zaczęli budować po pierwszej przerwie technicznej, na której prowadzili 8:6. Po niej skuteczna gra Jochena Schopsa na skrzydle, a także dobra zagrywka (asy serwisowe Schopsa i Piotra Nowakowskiego) sprawiły, że rzeszowianie odskoczyli na pięć punktów (14:9). O czas poprosił szkoleniowiec gości, ale przerwa niewiele pomogła. Pięciopunktowa przewaga utrzymała się do drugiej przerwy technicznej, na którą zaprosił oba zespoły skutecznym atakiem z lewego skrzydła Nikołaj Penczew.

W końcówce gospodarze powiększyli jeszcze prowadzenie. Młodzi gracze Politechniki mieli spore problemy ze skończeniem akcji (40 procent skuteczności, przy 57 procentach Asseco Resovii). Do tego szwankowało przyjęcie. Drużyna z Warszawy przyjmowała w tej partii na poziomie 41 procent. Resoviacy z kolei przy 54-procentowej skuteczności. W efekcie przewaga wzrosła do dziewięciu punktów i rzeszowianie mieli piłkę setową (24:15). Tę po długiej akcji wykorzystał Schops.

Więcej emocji dostarczył drugi set. A wszystko przez ospale grających gospodarzy, którzy byli jakby w przekonaniu, że młodzież z Warszawy zbyt wielkiej krzywdy im nie zrobi. Na pierwszej przerwie technicznej wypracowali sobie dwupunktową przewagę i kontrolowali grę. W połowie seta przyszła jednak chwilowa dekoncentracja. Szczególnie u Russella Holmesa, który dwukrotnie z rzędu został efektownie zatrzymany na środku siatki. Po drugim bloku Waldemara Świrydiwicza był remis po 15.

Goście grali ambitnie i konsekwentnie. Poprawili przede wszystkim skuteczność w ataku. W tej odsłonie skończyli 65 procent wystawionych piłek. Wykorzystali chwilową niemoc wicemistrzów Polski i szybko ze stanu 16:15 dla Asseco Resovii zrobiło się 16:20! W tym czasie nieźle na skrzydle radził sobie Filip. Do tego znakomicie funkcjonował blok (4 bloki w tym secie). Gdy akcję na prawym skrzydle skończył Filip, o drugi czas w tym secie musiał poprosić trener Kowal. Przerwa nie wybiła z rytmu rozpędzonej młodzieży. Dwa z rzędu bloki na Nowakowski i Schopsie dały prowadzenie 22:16 i na Podpromiu zapachniało sensacją. Takiej przewagi "akademicy" już nie zmarnowali, choć nie uniknęli oni błędów w końcówce. Przy trzeciej piłce setowej o czas poprosił jednak Bednarunk. Po przerwie zagrywka Nowakowskiego, który wcześniej posłał asa, została podbita i akcję mógł skończył Śliwka.

Porażka w drugiej odsłonie nieco otrzeźwiła rzeszowski zespół. Wzrosła przede wszystkim skuteczność w ataku (76 procent). Do tego w końcu u wicemistrzów Polski pojawił się blok. W pierwszych dwóch setach resoviacy w tym elemencie nie zdobyli punktu. W trzeciej partii trzy razu skutecznie blokowali rywali.

Podobnie jak w premierowym secie po pierwszej przerwie technicznej, na której wygrywali 8:6, resoviacy zaczęli budować przewagę. Sygnał dał Łukasz Perłowski. Środkowy zatrzymał na siatce Bartłomieja Lemańskiego. Za chwilę punkt z zagrywki zdobył Nowakowski i przy stanie 13:9 dla Asseco Resovii czas zmuszony był poprosić trener AZS-u.

Czteropunktowa przewaga utrzymała się do drugiej przerwy technicznej. Po niej prowadzenie jeszcze wzrosło. Gdy w aut z sytuacyjnej piłki zaatakował Filip goście przegrywali 16:22. Za chwilę zagrywkę zepsuł Lemański i podopieczni trenera Kowala mieli piłkę setową. Tę wykorzystali w pierwszym podejściu. Po skutecznym bloku wygrali do 19.

Od szybkiego prowadzenia gospodarze rozpoczęli natomiast kolejną partię. Po asie serwisowym Schopsa, najlepiej punktującego zawodnika Asseco Resovii w tym mecz, podopieczni trenera Kowala mieli cztery punkty więcej od AZS-u (5:1). Schops nie wstrzymywał ręki również w ataku. Po jego ataku z prawego skrzydła gospodarze powiększyli przewagę do pięciu oczek (11:6). "Akademicy" nie byli w stanie odrobić już tych strat. Nie radzili sobie już tak dobrze w ataku. W dodatku popełniali proste błędy. Tak choćby jak przy ataku Śliwki, który z wydawać by się mogło łatwej piłki uderzył w taśmę. Wtedy rzeszowianie prowadzili już 17:9. Ostatecznie skończyło się pewną wygraną do 14 i trzy punkty zostały w Rzeszowie.



ASSECO RESOVIA3
AZS POLITECHNIKA WARSZAWSKA1
Sety: 25:15, 21:25, 25:19, 25:14

Asseco Resovia: Nowakowski, Schops, Drzyzga, Buszek, Holmes, Penczew i Ignaczak (libero) oraz Ivović, Perłowski.

AZS Politechnika: Lipiński, Lemański, Świrydiwicz, Filip, Śliwka, Szalpuk i Olenderek (libero) oraz Depowski, Sacharewicz, Bieńkowski.

MVP: Schops



Więcej o: