Sensacja w Olsztynie! Asseco Resovia przegrywa z Indykpolem

Siatkarze wicemistrza Polski nie będą miło wspominać wizyty w Olsztynie. Niewiele brakowało, a Asseco Resovia przegrałaby z Indykpolem AZS-em 0:3. Ostatecznie udało się jej wyrwać rywalom dwa sety, ale i tak 3:2 wygrali miejscowi.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Przed spotkaniem inny wynik niż zwycięstwo resoviaków praktycznie nie wchodził w grę. Rzeszowianie byli przecież liderem PlusLigi, a ostatnio bez straty seta ograli Jastrzębski Węgiel i ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. A olsztynianie w całych rozgrywkach zdołali ugrać tylko 12 punktów. Sport jednak bywa nieprzewidywalny, o czym boleśnie przekonali się siatkarze z Rzeszowa.

W Olsztynie szło im jak po grudzie, a wygraną w pierwszym secie niemal podarowali rywalom na tacy. Inauguracyjna partia zakończyła się bowiem wynikiem 25:23, a miejscowi otrzymali od wicemistrzów Polski aż 11 punktów po ich błędach! Na nic się zdały lepsze zagrywki i więcej punktów zdobytych w ataku. Kluczowe akcje kończyli olsztynianie, w których szeregach błyszczeli Bartosz Bednorz i Frantisek Ogurcak.

Przegrany pierwszy set odbił się na dalszym przebiegu meczu. Miejscowi uwierzyli w to, że mogą sobie poradzić z rywalami. Zaczęli odważnie grać w polu zagrywki, dobrze na bloku i w ataku i zdemolowali podopiecznych Andrzeja Kowala. Ci mieli ogromne problemy z atakiem, nadziewając się raz za razem na blok lub skuteczne kontry akademików. Swojego dnia nie miał zwłaszcza Niemiec Jochen Schops, a z racji tego, że kontuzjowany jest Dawid Konarski, resoviacy musieli grać z przyjmującym Serbem Marko Ivoviciem na ataku. Tej partii jednak nie udało się uratować.

A wyglądało, że nie uda się też uratować spotkania, bowiem po kilku skutecznych blokach akademicy prowadzili już 11:8. Rzeszowianie mozolnie jednak odrabiali straty. Sygnał do ataku dał Bułgar Nikołaj Penczew, który skończył kilka ważnych piłek. Ale w końcówce nadal lepiej prezentowali się gracze Indykpolu. Po asie Grzegorza Szymańskiego prowadzili już 19:18. Wtedy jednak przyspieszyli wicemistrzowie Polski. Dwoma skutecznymi kiwkami popisał się Czech Lukas Tichacek, który na rozegraniu zmienił Fabiana Drzyzgę. Do tego miejscowi zaczęli mylić się w ataku (10 błędów własnych w trzecim secie) i spotkanie trwało dalej.

Uchwyconej szansy rzeszowianie nie wypuścili także w czwartej partii. Tym razem oni mocniej zagrywali i tym razem osiągali swoją przewagę. Dobrze w polu serwisowym czuł się szczególnie Ivović, który powrócił na przyjęcie. Na ataku grał cały czas Rafał Buszek, który radził sobie też coraz lepiej. Olsztynianie wydawali się zagubieni i nieco zdenerwowani tym, że stracili szansę na wygraną w trzech setach. Zanim się obejrzeli, przegrywali już wyraźnie 12:19. W końcówce co prawda nieco zmniejszyli straty, ale i tak trzeba było grać tie-breaka.

W tym meczu resoviacy zagrali katastrofalnie. Trzy błędy w ataku na początku seta sprawiły, że olsztynianie się rozpędzili. Za chwilę asami doprawił jeszcze Grzegorz Szymański i było już 8:1! Asseco Resovia próbowała gonić, ale gdy wydawało się, że zbliży się do rywali, znów przytrafiały się proste błędy. W efekcie to miejscowi cieszyli się ze zwycięstwa w secie 15:11, a w całym meczu 3:2, sprawiając tym sporą sensację.



INDYKPOL AZS OLSZTYN3
ASSECO RESOVIA2
Sety: 25:23, 25:15, 21:25, 19:25, 15:11

Indykpol AZS: Dobrowolski, Ogurcak, Hain, Szymański, Bednorz, Zajder oraz Potera (libero), Zatko, Zniszczoł.

Asseco Resovia: Drzyzga, Penczew, Dryja, Schops, Ivović, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Buszek, Lotman, Holmes.