Dominik Depowski, przyjmujący Politechniki: Jesteśmy napaleni na grę

- Mamy bardzo młody zespół i jak to młodzi, staramy się wygrywać wszystko, jesteśmy napaleni na grę, na wygrywanie. Staramy się na treningach, na meczach, choć wiadomo, nie zawsze to wychodzi - mówi Dominik Depowski, przyjmujący AZS-u Politechniki Warszawskiej, wychowanek AKS-u Rzeszów.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Depowski siatkówki uczył się w Rzeszowie. W poprzednim sezonie został wybrany na najlepszego gracza mistrzostw Polski juniorów, ale przed sezonem nie zdecydował się na transfer ani do I ligi, ani do PlusLigi. Rozgrywki zaczął w zespole Asseco Resovii w Młodej Lidze, bez większych szans na grę w pierwszym zespole. W trakcie sezonu, wobec kontuzji w zespole trenera Jakuba Bednaruka, pojawiła się propozycji gry w PlusLidze, z której młody siatkarz skorzystał. I już po kilku dniach zadebiutował w wyjściowym składzie akademików w spotkaniu w Olsztynie.

W środę wrócił do Rzeszowa i zagrał na Podpromiu. Jednak po drugiej stronie siatki. Jego Politechnika przegrała 0:3 z Asseco Resovią w ćwierćfinale Pucharu Polski, ale w drugim secie młodzi warszawianie byli o krok od sprawienia niespodzianki.

Rozmowa z Dominikiem Depowskim

Marcin Lew: Udało się zagrać na Podpromiu, co pewnie kilka lat temu było jeszcze marzeniem. Tylko jeszcze koszulka chyba nie ta...

Dominik Depowski: Dokładnie, spełniło się jedno z moich marzeń, zagrać w Rzeszowie przy takiej publiczności. A może to dobrze, że na razie w koszulce Politechniki? Trafiłem do trochę może słabszego zespołu, gdzie mogę się ogrywać, zbierać doświadczenie. Gdybym został w Rzeszowie, to pewnie bym wiele nie pograł. W Warszawie mam większe szanse, z czego się cieszę.

Zostałeś wyciągnięty do Warszawy niczym królik z kapelusza. Sezon zacząłeś jeszcze w Rzeszowie w Młodej Lidze, a później szybka przeprowadzka do stolicy, przeskok do PlusLigi i praktycznie do wyjściowego składu, bo już po kilku treningach wyszedłeś w wyjściowym składzie w meczu z Olsztynem. Do tej pory tych zawodników, przeciwko którym grasz, oglądałeś w telewizji...

- Dostałem propozycję z Warszawy i od razu się na to zgodziłem. Mój debiut w Olsztynie był bardzo ciężki, wiadomo - pierwszy mecz na takim poziomie. Ale po paru treningach zaprezentowałem się dobrze, trener postawił na mnie i zagrałem bardzo dobry mecz. Zadowolony byłem i ja, i trener.

Macie zespół praktycznie samych młodych chłopaków. To pewnie pomaga też wejść w tę dorosłą siatkówkę. Zbudowaliście grupę takich walczaków.

- Mamy bardzo młody zespół i jak to młodzi, staramy się wygrywać wszystko, jesteśmy napaleni na grę, na wygrywanie. Staramy się na treningach, na meczach, choć wiadomo, nie zawsze to wychodzi.

Trener Jakub Bednaruk musi was hamować trochę?

- Wręcz przeciwnie. Jest zadowolony z tego, widzi, że staramy się bardzo, i mówi, żebyśmy tak trzymali.

W środę przyjechaliście do Rzeszowa tylko w ośmiu, teoretycznie rezerwowym składem, a w drugim secie byliście blisko sprawienia niespodzianki.

- Przyjechaliśmy w ośmiu, bo pierwszy skład odpoczywał, a trener dał nam szansę. W pierwszym secie nie weszliśmy dobrze w mecz, a w drugim zabrakło czegoś w końcówce. Ale człowiek uczy się na błędach i będziemy wyciągać wnioski, by grać lepiej.

Co ci zostanie w głowie po tym meczu? Może pojedynczy blok na Rafale Buszku, mistrzu świata?

- Myślę, że to ogólnie mój dobry występ tutaj, bo ogromnie na to liczyłem. Chciałem się dobrze zaprezentować w meczu przeciwko mojemu macierzystemu klubowi.

Miałeś na trybunach swoich fanów, którzy głośno skandowali twoje imię i nazwisko. To nie deprymowało?

- To moi znajomi, którzy mnie bardzo wspierają, dzwonią do mnie, esemesują, dopytują, co tam u mnie w Warszawie. Bardzo im za to dziękuję, że przyszli i mnie dopingowali. To nie przeszkadzało, tylko pomagało, żeby jeszcze mocniej zaserwować.

Za tydzień wracacie do Rzeszowa na mecz ligowy. To będzie zapewne inny pojedynek, w innych składach. Pokusicie się o niespodziankę?

- Przyjeżdżamy po pełną pulę. Koledzy, którzy zostali w Warszawie, już nam pomogą i zrobimy wszystko, żeby wywalczyć trzy punkty.