R. Holmes, środkowy Asseco Resovii: " Nie powalczyliśmy o dobry wynik"

W 3. kolejce tegorocznej Ligi Mistrzów Asseco Resovia doznała pierwszej porażki. W meczu przed własną publicznością rzeszowianie przegrali z Berlin Recycling Volleys 0:3. - To już kolejny mecz, kiedy nie potrafimy do końca powalczyć o korzystny wynik. Musimy jak najszybciej wrócić do naszej dobrej gry - mówił Russell Holmes, środkowy Asseco Resovii.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



W niedzielę Asseco Resovia przegrała w Łodzi ze Skrą Bełchatów 0:3. Szansa na rehabilitację pojawiła się wyjątkowo szybko, bo w czwartek do Rzeszowa zawitał mistrz Niemiec Berlin Recycling Volleys.

O meczu z podopiecznymi trenera Marka Lebedewa rzeszowianie będą chcieli jednak jak najszybciej zapomnieć. W nieco ponad godzinę berlińczycy uporali się z wicemistrzami Polski i niespodziewanie wyjechali z Rzeszowa bez straty seta.

W drużynie Asseco Resovii na wyróżnienie zasłużył tylko Piotr Nowakowski, który w całym meczu atakował z 75-procentową skutecznością. Cała reszta zawiodła. Jednym z tych, którzy nie zaliczą czwartkowego meczu do udanych, był Russell Holmes. Amerykański środkowy ani razu nie potrafił zatrzymać blokiem świetnie spisujących się skrzydłowych z Berlina.

Rozmowa z Russelem Holmesem

Kamil Gorlicki: Mecz zgodnie z przewidywaniami zakończył się wynikiem 3:0. Wszyscy w hali byli jednak przekonani, że to wy będziecie cieszyć się z zwycięstwa, a niespodziewanie górą byli goście z Niemiec. To wynik waszej złej postawy czy bardzo dobrej gry rywala?

Russel Holmes: Oczywiście, berlińczycy zagrali dziś bardzo dobre spotkanie i to trzeba im uczciwie przyznać. Przyczyn porażki szukałbym jednak po naszej stronie. Znowu nie powalczyliśmy o korzystny rezultat, co bardzo przypominało niedzielny mecz ze Skrą. Musimy jak najszybciej wrócić do tego, co prezentowaliśmy jeszcze przed tymi spotkaniami.

Berlińczycy was czymś szczególnie zaskoczyli? Momentami wyglądaliście na bezradnych, tak jakbyście się nie spodziewali takiej gry gości.

- Ja osobiście nie byłem zaskoczony, bo wiedziałem, że w drużynie z Berlina gra wielu bardzo dobrych zawodników. W meczu takimi rywalami jak mistrzowie Niemiec zawsze trzeba być bardzo uważnym i zachowywać odpowiednią koncentrację. W innym wypadku można się bardzo zawieść, czego my dzisiaj doświadczyliśmy.

W ostatnim czasie przegraliście dwa ligowe mecze. Szczególnie bolesna była z pewnością ostatnia porażka ze Skrą Bełchatów. Miało to wpływ na wasze morale przed dzisiejszym meczem?

- Z pewnością nie. Porażki w sporcie się zdarzają, więc my do tych ostatnich przegranych podeszliśmy bardzo spokojnie. Chcieliśmy dziś się zrehabilitować za niedzielny mecz w Łodzi, ale niestety nam to nie wyszło. Nie pozostaje nam więc nic innego jak wrócić na salę ćwiczeń i dalej ciężko pracować. Takie doświadczenia, jak te ostatnie porażki, są dla nas na pewno bardzo ważną lekcją, z której postaramy się wyciągnąć wnioski.

Gdzie według ciebie należy szukać przyczyn ostatnich porażek? Problem jest w waszym przygotowaniu fizycznym na tym etapie rozgrywek?

- Nie, nie sądzę, że to wina przygotowania fizycznego. Ja chciałbym się skupić na tym, żebyśmy wrócili do naszej dobrej gry. Przede wszystkim musimy dalej być drużyną. Dobra atmosfera i dużo pozytywnej energii może nam szybko pomóc w powrocie na właściwe tory. Ciągle mamy przecież zawodników, których stać na występy na wysokim poziomie. Dzisiejszy mecz to tylko jedna porażka w Lidze Mistrzów, a przed nami przecież jeszcze wiele spotkań. Musimy więc trzymać się razem i patrzeć pozytywnie w przyszłość.

Po meczu długo rozmawiałeś z braćmi Shoji (Erikiem i Kawiką), twoimi kolegami z reprezentacji. Oni sami byli pewnie trochę zaskoczeni tak łatwą wygraną z wicemistrzami Polski.

- Nie, oni przyjechali do Rzeszowa po zwycięstwo i taki wynik na pewno nie jest dla nich zaskoczeniem. Zespół z Berlina to drużyna świadoma swoich umiejętności, więc w każdym meczu grają o pełną pulę. Moi koledzy z reprezentacji zawsze jednak chwalą sobie przyjazdy do Polski i podkreślają fantastyczną atmosferę podczas spotkań tu rozgrywanych. Podobnie było tym razem.