Sensacja w Lidze Mistrzów. Asseco Resovia gorsza w starciu z mistrzami Niemiec

Niespodziewanie Asseco Resovia przegrała w meczu trzeciej kolejki Ligi Mistrzów z ekipą Berlin Recycling Volleys. Wicemistrzowie Polski w meczu przed własną publicznością przegrali szybko w trzech setach, będąc drużyną zdecydowanie gorszą od berlińczyków.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie byli zdecydowanym faworytem czwartkowego spotkania. Dotychczas podopieczni Andrzeja Kowala wygrali dwa mecze w Lidze Mistrzów, nie tracąc przy tym choćby seta. Mistrzowie Niemiec przegrali z kolei przed dwoma tygodniami z Budvanską Rivijerą Budvą, którą Asseco Resovia bez problemu pokonała na Podpromiu w pierwszej kolejce. Dodatkowo wicemistrzowie Polski z pewnością chcieli zrehabilitować się swoim kibicom za niedzielną przegraną w lidze ze Skrą Bełchatów.



Niespodziewanie to jednak mistrzowie Niemiec lepiej rozpoczęli spotkanie. Goście od początku meczu podjęli ryzyko w polu serwisowym. To im się opłaciło, ponieważ rzeszowianie nijak nie mogli poradzić sobie z mocną i celną zagrywką drużyny z Berlina. Odrzuceni od siatki rzeszowianie męczyli się więc w ataku, a dodatkowo szybko zapoznali się też z berlińskim blokiem i przy stanie 6:10 Andrzej Kowal poprosił o pierwszą przerwę w tym meczu. Ta jednak niewiele pomogła. Sfrustrowani niemocą w ataku wicemistrzowie Polski zaczęli popełniać coraz prostsze błędy także w innych siatkarskich elementach. W ataku brylowali za to berlińczycy i po jednym z ich efektownych zbić obie drużyny zeszły na drugą przerwę techniczną przy stanie 16:10 dla gości. Ci, którzy wierzyli, że pod koniec seta Asseco Resovia się obudzi, mocno się zawiedli. W ataku kroku gościom dotrzymywał tylko Schops, który w pierwszej partii zdobył pięć punktów. Pozostali byli tłem dla Kromma i spółki. Mistrzowie Niemiec nakręcali się coraz bardziej. Kapitalnie spisywali się szczególnie w ataku (w całej pierwszej partii atakowali z 78 proc. skutecznością) i ostatecznie pozwolili rzeszowianom na zdobycie tylko 16 punktów w inauguracyjnej partii.



Asseco Resovia, chyba nieco zaskoczona tak dobrą postawą gości w pierwszym secie, drugą odsłonę meczu rozpoczęła już znacznie lepiej. Przede wszystkim zaczął funkcjonować rzeszowski blok. W pierwszym secie wicemistrzowie Polski ani razu nie potrafili zatrzymać berlińczyków w ataku. Tym razem zrobili to aż trzykrotnie na początku seta. Dwa razy piłka odbiła się od rąk Nowakowskiego, jeden punkt blokiem dołożył też Marco Ivovic i na tablicy wyników było już 4:1 dla gospodarzy. Niestety, były to miłe złego początki dla podopiecznych Andrzeja Kowala. Mistrzowie Niemiec szybko powrócili do swojej dyspozycji z poprzedniej partii. Silna zagrywka i pewność w ataku pozwoliła im odrobić straty i na pierwszej przerwie technicznej w drugiej partii ekipa z Berlina prowadziła już jednym punktem (8:7). Kolejne akcje nie przynosiły żadnych zmian. Grą gości świetnie kierował Amerykanin Shoji, a w ataku nadal nie było mocnych na Kromma. Kiedy przewaga przyjezdnych wzrosła do pięciu punktów (15:20), trener Kowal poprosił o drugą przerwę w tej partii. Bezradni rzeszowianie nie byli jednak w stanie odpowiedzieć na grę świetnie dysponowanych berlińczyków. Mimo zmian w składzie (za Tichacka wszedł Drzyzga, a miejsce Holmesa zajął Perłowski) obraz gry nie uległ już zmianie. Po technicznym ataku Kromma, niemiecka drużyna zakończyła drugą partię, wygrywając ostatecznie 25:20.



W trzeciej partii berlińczycy znowu bardzo szybko narzucili swoje warunki gry. Nadal nie zwalniali ręki na zagrywce, a dodatkowo do swojej dobrej gry na skrzydłach dorzucili także skutecznaą grę ze środka. Nawet jeśli rzeszowianie sprawiali im pojedyncze problemy w przyjęciu, to dzięki mocnym atakom duetu przyjmujących Touzinsky-Carroll, Niemcy i tak wychodzili z kolejnych akcji obronną ręką. Rzeszowska niemoc w ataku była z kolei coraz bardziej widoczna. Wymowna była akcja w połowie seta, kiedy siatkarze Asseco Resovii nie mogli skończyć trzech kolejnych ataków, raz po raz napotykając na blok gości z Berlina. Ci takich sytuacji w tym meczu nie zwykli marnować, więc po mocnym ataku Kromma z drugiej linii, na tablicy wyników było już 14:10 dla drużyny z Berlina. Pod koniec seta, wicemistrzowie Polski podjęli jeszcze próbę walki. Skuteczny na prawym skrzydle był Schops i przewaga Niemców stopniała już tylko do dwóch punktów. Za chwilę wszystko wróciło jednak do normy, a tą w środę w Rzeszowie była dominacja berlińczyków. Ostatni punkt meczu mistrzowie Niemiec zdobyli zagrywką. Trzeciego seta goście wygrali więc 25:19, a całe spotkanie 3:0.















ASSECO RESOVIA0
BERLING RECYCLING VOLLEYS3
Sety: 16:25, 22:25, 19:25

Asseco Resovia: Lotman, Nowakowski, Tichacek, Schops, Buszek, Holmes oraz Ignaczak (libero) Ivovic, Perłowski, Drzyzga, Penczew

Berlin Recycling Volleys: Touzinsky, Kmet, Shoji, Carroll, Kromm, Kmet oraz Shoji (libero), Krystof, De Marchi, Kuhner, Fischer

Sędziowali: Dusan Hodon (Słowacja), Andrii Kovalchuk (Ukraina) Widzów: 4,2 tys.