A. Kowal, trener Asseco Resovii: Nie podjęliśmy walki

- Graliśmy bardzo słabo w każdym elemencie. Nie podjęliśmy przede wszystkim walki w momentach, w których wydawało się, że jesteśmy w stanie odrabiać punkty - mówił po meczu z PGE Skrą Bełchatów trener Asseco Resovii Andrzej Kowal.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Resoviacy przegrali w Łodzi 0:3, będąc zespołem wyraźnie gorszym od rywali. Wicemistrzowie Polski nie podjęli walki w żadnym z setów, a rywale bawili się grą, wygrywając bardzo pewnie. A spotkanie to na żywo obserwowało ponad 12 tys. kibiców.

Rozmowa z Andrzejem Kowalem

Marcin Lew: Michał Winiarski (przyjmujący PGE Skry) powiedział po meczu, że zagrali dziś fenomenalnie. Nie pozwolili wam na wiele.

Andrzej Kowal: Zagrali fenomenalnie, bo my im na to pozwoliliśmy. Graliśmy bardzo słabo w każdym elemencie, nie podjęliśmy przede wszystkim walki w momentach, w których wydawało się, że jesteśmy w stanie te punkty odrabiać. Były momenty, że wygraliśmy jakąś tam kontrę, potem traciliśmy jednak kolejną serię. Skra zagrała dobrze, ale gra się tak jak przeciwnik pozwala, a my pozwoliliśmy im dziś praktycznie na wszystko.

Zabrakło przede wszystko lewego skrzydła i bloku.

- Wszystkiego zabrakło. Nie możemy mówić tylko o lewym skrzydle i bloku. W każdym elemencie, żeby wygrywać ze Skrą, trzeba grać na wysokim poziomie. W tych dwóch elementach nie było nas dzisiaj w ogóle. Procent lewego skrzydła w ataku to nie wiem, czy przekroczył 20 procent, a tych piłek mieliśmy tam najwięcej. W bloku było 10:0 dla Skry, to mówi wszystko.

Wygrali, byli zdecydowanie lepsi. Wiemy, w którym miejscu teraz jesteśmy. Każda porażka ma jednak także swoje korzyści. Jeżeli będziemy potrafili wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski, to nie ma się czym zamartwiać. To jest jeden mecz, runda zasadnicza. I tak wszystko rozstrzygnie się w play-offach.

Na ten moment różnica między Skrą i Asseco Resovią jest aż tak widoczna jak dziś?

- Nie sądzę, żeby była aż taka różnica, choć mecz ją pokazał. Ale jeśli chodzi o potencjał, to na pewno nie ma aż takiej różnicy.

Nie przyblokował was dziś limit obcokrajowców? W pewnym momencie trzeba było zmienić Fabiana Drzyzgę i musiał pan zrobić podwójną zmianę, ściągając jednocześnie Jochena Schopsa, najjaśniejszą postać zespołu.

- W sytuacji gdy gramy trójką obcokrajowców, to może jest mały problem, ale mamy inne możliwości, możemy zdjąć środkowego. Akurat tu te zmiany nie wpływają na jakość gry. W większości zmiany nam zawsze pomagały i ten limit nigdy nie przeszkadzał.